Rynek polski
Miłe złego początki, a koniec żałosny. Mieliśmy dwa różne piątki. 2 i 9.03. Pierwszy piątek był znakomity bo Euroland mocno spadał i zanosiło się na przecenę w USA, a nasz rynek się temu nie poddawał i rósł. Ostatni piątek to spokojny Euroland i dramat w Warszawie. Skąd ta nagła zmiana nastrojów? Owszem, problem Elektrimu i zapowiedź wprowadzenia na giełdę 30% akcji TPSA nie mogło podziałać pozytywnie. Jednak sektor TMT był wyprzedawany praktycznie za wszelką cenę i ciężko tutaj o uzasadnienie. Oczywiście, ja od dawna mówię, że druga połowa roku będzie bardzo zła, ale dlaczego już teraz taka ucieczka?Jedynie sektor bankowy uchronił się przed przeceną. Swoją droga to jest zadziwiające i wg mnie trudne do uzasadnienia. Prawda, że BSK to wezwanie, BPH i PBK to fuzja, a PKO SA to genialne perspektywy. Jednak jeśli dłużej to potrwa to i ten sektor nie ocaleje. Słyszałem wypowiedzi bankowców twierdzących, ze obniżka(i) stóp zwiększą akcję kredytową. Śmiem wątpić. Przede wszystkim skala tych obniżek będzie znikoma. Poza tym popyt wewnętrzny zmniejsza się więc producenci zmniejszają produkcję i nie potrzebują tak wielu kredytów. Eksporterzy? Chciałbym zobaczyć ten eksport (a co za tym idzie potrzebę zaciągania kredytów) w drugiej połowie roku przy tak silnym złotym w pierwszej jego połowie. Sprzedaż samochodów (kredyty) spada dramatycznie, nieruchomości utrzymują swoją cenę wyłącznie w cennikach – realne transakcje są po wiele niższych cenach. Społeczeństwo biednieje, firmy mają problemy z płynnością – dojdzie więc problem złych kredytów. Jeśli powstaje w bogatych Stanach to my go unikniemy? Gdzie więc te świetlane perspektywy sektora bankowego? Myślę, że po prostu ten sektor jest broniony przez fundusze, które mają bardzo dużo akcji banków i wierzą, że są one bezpieczną przystanią dla kapitału. Oczywiście do czasu, kiedy się tak nie zachowają jak w przypadku TMT bo przypuszczam (wobec braku zagranicy), że to właśnie fundusze zamiast stabilizacji zafundowały rynkowi taką przecenę.
Zarówno we czwartek jak i piątek była bardzo podobna sytuacja: spokojna (bardzo spokojna) Europa i dramat u nas. Rynek utracił tradycyjną busolę: zachowanie rynków europejskich. Zaczyna wyglądać na to, że na naszej giełdzie rządzą sami analitycy techniczni. Sygnały sprzedaży i grożącej olbrzymiej przeceny są tak liczne, że sprzedają za wszelką cenę. Dlaczego akurat teraz i dlaczego praktycznie za każdą cenę? A to bardzo dobre pytanie. Niestety nie mam na nie odpowiedzi. Podczas obu tych sesji można było spokojnie dystrybuować akcje przez całą sesję na dużo większych poziomach cenowych zamiast bez opamiętania "sypać". Czyżby bali się siebie nawzajem?
Oprócz wielu innych niebezpieczeństw jest jedno szczególnie widoczne: wzmacniający się złoty. To prawdziwe zagrożenie dla gospodarki. W tym tygodniu po kolei wychodzili na mównicę różni przestraszeni urzędnicy usiłując osłabić naszą walutę. Min. Bauc posunął się nawet do tego, że oświadczył, iż po lutym wykonanie deficytu budżetu państwa przekroczy 50% (co zresztą jest dramatem i pokazuje jak będzie wyglądało wykonanie budżetu w tym roku). O przewartościowaniu złotego ostrzegał również B.Grabowski z RPP. Nawet przez chwilę udało im się osłabić złotego o 1 grosz. I wszystkie wysiłki zniweczył G.Wójtowicz (też RPP), który w wypowiedzi cytowanej przez Reutersa powiedział, że bank centralny będzie konsekwentny w prowadzeniu polityki nieinterweniowania na rynku walutowym. Ręce opadają i cisną się na usta nieparlamentarne słowa. Wiadomo, że wszyscy inwestujący w instrumenty oparte na złotym z pewnością zastanawiali się czy przypadkiem NBP nie będzie interweniował. To była jakaś przeszkoda, obawa - jakiś hamulec aprecjacji. Teraz proszę bardzo: hulaj dusza, piekła nie ma. Brak słów.
Wysoki kurs złotego zmniejsza inflację to fakt, ale zmniejszy również eksport (już za 2-3 miesiące), zwiększy deficyt obrotów bieżących, a w drugiej połowie roku, kiedy złoty zacznie gwałtownie tracić na wartości zwiększy inflację. Odstrasza również od inwestowania na giełdzie. Wszyscy to widzą i nikt nie reaguje.
A złoty wzmacnia się z małymi korektami. Inwestorzy zachowują się dokładnie tak samo jak przed kryzysem w Rosji: też kupowali bez opamiętania rosyjskie obligacje, żeby potem uciekając w popłochu wywołać kryzys walutowy. Rynek jednak nie ma pamięci i potrafi powtarzać dokładnie te same błędy. Tym różni się od przeciętnie inteligentnej jednostki. Prywatyzacja TPSA (nawet 10 mld zł.), odszkodowania z Niemiec (opóźnienie wypłat tylko przedłuża czas aprecjacji i zwiększa ilość spekulacyjnego kapitału na rynku), wielkie potrzeby budżetu emitującego duże ilości obligacji nie rokują osłabienia złotego w najbliższych paru miesiącach. Do momentu kiedy ktoś głośno nie powie, że król jest nagi. Wtedy zacznie się gwałtowne wychodzenie i ostry spadek złotego. Kiedy? Pewnie po prywatyzacji TPSA czyli tradycyjnie lipiec - sierpień.
W tym tygodniu dostaniemy dane makro o inflacji (15.03) i dynamice produkcji przemysłowej (16.03). Ta pierwsza wartość powinna być bardzo dobra dla złotego (malejąca inflacja). Jeśli chodzi o dynamikę produkcji to prawdziwa zagadka. Ostatnie dane były dużo lepsze od oczekiwanych, ale mógł to być przypadek. Nie widzę możliwości, żeby te dane wpłynęły na giełdę.
Co dalej? Nastroje przygnębienia, przerażenia i panika są klasyczne dla końca wyprzedaży. Problem w tym, że przecena wystąpiła w piątek na sporym obrocie i nie wyglądało to na „sypanie” małych inwestorów. Czyżby to było jeszcze przed nami? W sytuacji, kiedy ani wyprzedanie rynku, ani niezła sytuacja w Eurolandzie nie są w stanie rynku podnieść, a byle zła informacja powoduje paniczną wyprzedaż trzeba zwracać uwagę jedynie na analizę techniczną. A tutaj widać, że rynek ciągle stoi nad przepaścią. Indeks cenowy zbliża się do prognozowanego poziomu 10.500 (zostało około 1,5%). Jest to również punkt spotkania z linią trendu (8 lat). Ponieważ po wybiciu z trójkąta indeks powinien dojść właśnie do tej wartości więc istniej duża szansa, że to chwilowy koniec spadku. WIG doszedł dokładnie do takiej samej linii trendu i nieco naruszył linię szyi formacji RGR. Jeszcze jeden większy spadek i nie będzie już żadnych wątpliwości. Wtedy spadniemy do 14.000 pkt. i od tego poziomu powinien się zacząć ruch powrotny do szyi formacji RGR. Na wykresie logarytmicznym sprawa wygląda dużo gorzej. Pokonana jest linia trendu, przebita linia szyi i nastąpiło wyjście w dół z klina co sugerowałoby spadek do jego podstawy (6000 pkt.). WIG-20 krótkoterminowy pokazuje jak rynek nie dawał sobie rady z powrotem nad 1500 pkt. co już samo w sobie jest złym sygnałem. Indeks definitywnie pokonał ostatni dołek otwierając okno bessy (bardzo zły sygnał) i osuwając się w kanale stromego trendu spadkowego, którego dół jest w okolicach 1300-1350 pkt. (kolejne wsparcie). Sygnałem kupna byłoby przełamanie poziomu 1450 pkt. na sporym obrocie. Formację RGR na WIG - 20 najlepiej widać na wykresie tygodniowym. W każdej chwili jest możliwy ruch powrotny do przełamanej linii szyi.
Ostatnio mocno reklamowany jest poziom 1400 pkt. jako linia trendu i wsparcie. Problem w tym, że jest to linia trendu jedynie w układzie logarytmicznym. W liniowym ta linia to dopiero 1250 pkt. Warto również spojrzeć na TechWig. Wybicie z kanału, powrót i znowu w dół. Przecena może być z tego olbrzymia. Teraz trochę o spółkach. Agora w kanale trendu spadkowego, którego dolne ograniczenie jest w okolicach 40 zł. . Najbliższe wsparcie to 56,50, a opór to 62,50. BRE oscyluje wokół poziomu 123 zł. nie mogąc się zdecydować czy rusza do oporu na 135 zł., czy do wsparcia na 111 zł. Należy przyjąć, że sygnałem kupna byłoby pokonanie 125 zł., a sprzedaży 118 zł. Computerland doszedł do dolnego ograniczenia kanału trendu spadkowego i blisko wsparcia w okolicach 80 zł. W przypadku przebicia następne wsparcie jest 10 zł. niżej. Opór to 95 i 100 zł. Elektrim to prawdziwy dramat. Pokonał wsparcie na 32 zł i otworzył okno bessy. Teraz 32 zł. to opór. Wsparcie leży w okolicach 29 zł. Jego przełamanie da w konsekwencji spadek do następnego (25 zł.). KGHM przebił linię szyi formacji RGR. Następne wsparcie to 20 zł. O cenie docelowej boję się nawet pisać (8 zł.). Optimus to następny dramatyczny wykres, Opuścił z hukiem kanał trendu spadkowego otwierając okno bessy. Opór 80 zł. Wsparcie 30 zł. PBK znakomicie. Horyzont dosyć szeroki (95-115), ale nie widać oznak bessy. PKO SA jeszcze lepiej, ale przebita linia trendu każe się zastanowić czy da rade pokonać na stałe 70 zł. Wsparcie 60 zł. Najmocniejsza spółka wśród dużych. Prokom w kanale trendu spadkowego. Dąży do wsparcia 90-95 zł. Opór 115 zł. Softbank podobnie jak Prokom. Wsparcie 40 zł. Opór 46-47 zł. TPSA również w kanale trendu spadkowego. Biorąc pod uwagę dużą ofertę publiczną już za 3-4 miesiące to i tak trzyma się bardzo dobrze. Wsparcie 21,50, a opór 24,50.
Sytuacja jest patowa. Wiadomo, że rynek jest w głębokiej bessie. Wiadomo również, że im mocniej się sprężynę dociśnie tym mocniej odbije. Prawdopodobieństwo paniki po której nastąpi ruch powrotny do formacji RGR jest dokładnie takie samo jak rozpoczęcie tego ruchu (w bardzo ograniczonym zakresie) już w tym tygodniu bez paniki. Nie jestem w stanie określić celu dla indeksów na ten tydzień. Dla okresu pół roku to zadanie zdecydowanie prostsze. O jednej sprawie trzeba pamiętać: mamy bessę , a podczas bessy dobre informacje są konsekwentnie lekceważone, a złe równie mocno wyolbrzymiane. Zajmowanie pozycji i zostawanie z nią na noc jest obarczone bardzo dużym ryzykiem.































































