Rynek amerykański
Po tak dużych spadkach poważne odbicie oczywiście się należało niejako z urzędu, a doszło jeszcze parę czynników. Przede wszystkim mocno rosły kursy linii lotniczych po tym jak rządy w USA i Europie przyznały im pomoc. Poza tym wypowiedzi prezydenta Busha o krótkoterminowych problemach gospodarczych (urzędowy optymizm, który trafił na podatny grunt) też zrobiły swoje. A.J.Cohen wiele straciła ze swojego blasku i rynek już się jej tak nie słucha, ale w poniedziałek inwestorzy bardzo chcieli usłyszeć to, co powiedziała: akcje niedowartościowane, zwiększa ilość akcji w portfelu do 75%. Mieliśmy jeszcze „windows dressing” przed końcem kwartału i oczekiwanie na następną obniżkę stóp 2.10.Prezydent Bush poinformował również, że zablokował konta Osama bin Ladena i organizacji z nim związanych oraz zaapelował do banków na świecie o podobne akcje. Zostało to odebrane jako podcięcie siły ekonomicznej terrorystów. Uważam, że naiwność Amerykanów pokazała się tutaj w pełnej krasie. Bin Laden czekałby 2 tygodnie po ataku z pieniędzmi na kontach w USA, jeśli w ogóle miałby jakieś większe pieniądze we wrogim kraju? Poza tym rozumiem, ze konta grup terrorystycznych mają jakieś specjalne oznaczenia i łatwo jest je wykryć i zamknąć skoro Bush o to apeluje? Banki zastanowią się 100 razy zanim coś takiego zrobią z jakimś kontem, a ja zakładam, że finansowanie tego terroru idzie z kont, które są poza podejrzeniami, albo z banków, które nie mają zamiaru niczego i nikogo podejrzewać. Rozumiem akcję prezydenta (chodzi polepszenia nastrojów i wiary w państwo). Jednak dla mnie oczywiste jest również, ze to są prawie puste słowa. Prasa to zresztą potwierdziła: naliczono nieco ponad 100 mln $ zablokowanych na kontach. Gdyby nawet były to rzeczywiście konta winnych to zablokowane sumy stanowią parę procent tego, co terroryści zarobili na giełdach dzięki atakowi.
Ważnym wydarzeniem był drastyczny spadek ceny ropy naftowej na skutek zmniejszenia obaw, że zabraknie jej, jeśli USA rozpoczną akcję oraz z powodu obaw, że recesja na świecie zmniejszy zapotrzebowanie. To też upewniło giełdy, że niebezpieczeństwo powoli mija.
Jeśli chodzi o dane makro to małe zamieszanie zrobił indeks zaufania Bloomberga, który wzrósł drugi raz z rzędu. Zastanawiałem się, dlaczego indeks zaufania mógł wzrosnąć, chociaż powinien zdecydowanie spaść. Nie wierzę, że zaufanie konsumentów mogło się nie zmniejszyć. Uważam, że tutaj właśnie widać patriotyczną postawę Amerykanów. Wielu odpytywanych po prostu nie mówiło prawdy – chcieli, żeby nie było widać, że wróg odniósł sukces. Jednak już indeks zaufania podawany przez Conference Board (najniżej od 5,5 lat) i podobny indeks Uniwersytetu Michigan zanotowały duże spadki. Można oczekiwać, że w rzeczywistości były to spadki większe (patriotyzm). W ogóle dane makro były fatalne (sprzedaż nowych domów i zamówienia na dobra trwałego użytku). Nieco lepiej wyglądał PKB za II kwartał, ale to przecież odległa historia. Trochę dziwi wzrost aktywności gospodarczej w rejonie Chicago we wrześniu, ale to może być skutek wcześniejszych umów.
W tym tygodniu najważniejsze będą dane o NAPM w przemyśle i usługach (odpowiednio poniedziałek i środa), zamówienia fabryczne (czwartek) i płace oraz bezrobocie (piątek). Problem z danymi makro jest jednak taki, że obecnie interpretowane są wyłącznie wg nastroju rynku, a nie według rzeczywistej wagi. Generalnie rynek lekceważy dane sprzed ataku (ale jeśli są dobre, a rynek chce rosnąć to wręcz przeciwnie) i po ataku (ale jeśli są złe, a rynek chce rosnąć to lekceważy całkowicie). W ogóle, czasem mam wrażenie, że rynkowi pomaga niewidzialna ręka rządu. Jeśli jest to bardzo powszechna praktyka w Azji to przecież w ciężkich chwilach może się to zdarzyć i w USA.
Już we wtorek dowiemy się o ile punktów, dziewiąty raz, zostały obniżone stopy w USA. Rynek jest pewny, że obniżka nastąpi i to znowu o 50 pkt. To właśnie jest dyskontowane. Nie wiem czy to będzie 25 czy 50 pkt. w sumie to jest bez znaczenia. Stopy praktycznie zrównają się z inflacją, a USA idzie drogą Japonii, gdzie jak widać stopy bliskie zeru nie przeciwdziałają wejściu gospodarki w poważną recesję. Uważam, że te, zdecydowanie nadmiarowe w innej sytuacji, obniżki stóp pomogłyby USA w ożywieniu gospodarki, gdyby nie to, że oczekiwane przeze mnie następne akcje terrorystów skutecznie unicestwią ich wpływ. Jednak, ponieważ niewielu inwestorów myśli tak jak ja, ta obniżka powinna przedłużyć wzrost. Owszem, 25 pkt. byłoby rozczarowaniem, a 50 pkt. jest w cenach, ale nadzieję na ożywienie w średnim terminie podtrzymają.
Dzisiaj ostatni odcinek „analizy terrorystycznej”. Oczywiście ostatni przed następnym atakiem. Po prostu widzę, że inwestorzy oswajają się z sytuacją i dopóki nie będzie czegoś naprawdę strasznego (jedna czy druga bomba nic tu nie zmieni) będą reagowali ze zniecierpliwieniem na wszelkie próby, ich zdaniem, straszenia. Radziłbym jednak zapamiętać to, co od 2 tygodni piszę i wyciągnąć z tego wnioski – nie tylko dotyczące inwestycji giełdowych. Podstawowe założenie, które robię to przekonanie, że uderzenie z 11.09 jest częścią większego planu. Planu, w którym bin Laden i Afganistan jest jedynie wystawiony „do odstrzału”. Nie można nawet wykluczyć tego, że sam bin Laden jest również przygotowany na śmierć w imię większej sprawy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo tylko w naszej kulturze jest nie do pomyślenia, żeby zleceniodawca (o ile tylko on nim był, w co wątpię) bał się śmierci. Po uderzeniu w USA grupa centralna jest bogatsza o doświadczenia. Dotychczas musieli jedynie zakładać jak zachowa się nasza cywilizacja, jak zareaguje ludność USA i rządy Europy, jakie zostaną podjęte środki ostrożności, jaki będzie odwet, co zrobią banki centralne, żeby ratować gospodarkę. Teraz już wiedzą, czego mają się obawiać i czego oczekiwać po następnym ataku. To olbrzymia wiedza bardzo przydatna do planowania następnego ruchu. Mało tego olbrzymi sukces ataku zachęci następnych fanatyków, zwiększy nabór – przecież każdy sukces uskrzydla, a z ich punktu widzenia ten obłędny atak był niewątpliwie sukcesem.
Owszem my tez jesteśmy już przygotowani, tylko na co? Nie będę opisywał spekulacji na temat możliwości ataku. Jest ich zbyt wiele. Warto tylko wspomnieć o ostrzeżeniu WHO (atak biologiczny) i służb specjalnych Wlk. Brytanii. Tego typu ostrzeżeń i niepokojów (ewakuowane są często duże obiekty użyteczności publicznej) będzie teraz bardzo dużo i w niczym nie zabezpieczą nas przed następnym aktem. Nasza demokratyczna i praworządna cywilizacja nie ma bowiem broni mogącej powstrzymać terrorystów kierujących się całkiem innym systemem wartości.
Podstawowym pytaniem jest, kiedy terroryści znowu uderzą. Jeśli rzeczywiście chcą doprowadzić do załamania gospodarczego (nie ma lepszej broni) to nie mogą czekać zbyt długo. Nie możemy jeszcze zapomnieć, co zdarzyło się w USA, musimy również prawie do końca wykorzystać większość naszych możliwości obrony. W końcu stopy nie mogą być obniżane w nieskończoność. Poza tym, jeśli ludzie uwierzą, że nie skutkują, to żadna obniżka nie będzie miała wpływu. Atak na bazy w Afganistanie (bo nie na cały Afganistan) zapewne przyniesie propagandowe sukcesy. Może nawet złapanie lub zabicie bin Ladena. Świat zacznie znowu mieć nadzieję. Cios w tym momencie (np. atak w kilka metropolii) byłby ciosem śmiertelnym, a panika nie do oszacowania i nie do opanowania. Takiego planu boję się bardzo poważnie i takiego rozwoju sytuacji oczekuję. Wiem, że to czarnowidztwo i wielu Czytelników będzie uważało, że nasza, wspaniała cywilizacja wyjdzie z opresji obronną ręką. Jako memento chciałbym zacytować fragment bardzo mądrego artykułu z 38 nr „Polityki”( „Ameryka idzie na wojnę”): „Szary popiół na ruinach Manhattanu każe myśleć o ruinach sprzed wieków – o zgliszczach Pompei. Był czas, gdy rzymscy patrycjusze, senatorowie, dowódcy legionów w dalekich prowincjach imperium rozparci na sofach snuli swe sny o wiecznej potędze. Aż u bram Rzymu stanęli barbarzyńcy. Rozproszeni, gotowi mrzeć jak muchy, żądni krwi i łupów. Co było dalej, wiemy.”.
Wróćmy do giełdy. DJIA wykonuje ruch powrotny do poziomu 9400 pkt. Wsparciem jest 8000 pkt. S&P 500 też wraca do 1080 pkt., gdzie zadecyduje się dalszy los wzrostów. Na wykresie długoterminowym widać, że formuje się prawe ramię trzyletniej formacji RGR . Gdyby zakładać idealną symetrię to należałoby oczekiwać wzrostu tuż pod 1200 pkt. Wypełnienie formacji (przebicie poziomu 950 pkt.) dałoby w efekcie wieloletni spadek przynajmniej do 380 pkt. NASDAQ wyrysował gwiazdę poranną (nawet dwie), co zapowiada wzrosty. Oporem jest 1670 pkt., a wsparciem 1400 pkt. TRIN dał zdecydowany sygnał kupna.
Przy założeniu, że na razie nowego aktu terroru nie będzie możemy oczekiwać dalszych wzrostów i budowania prawego ramienia dużych formacji RGR. Akcja militarna USA nie tylko temu nie przeszkodzi, ale wręcz wzrosty przyśpieszy. W długim terminie sytuacja wygląda jednak bardzo źle.































































