Andrzej Rychard: Witam. Dzień dobry.
CS: Donald Tusk – coraz mocniej, nieoficjalnie się mówi, dziś dwa tytuły prasowe o tym również donoszą, Donald Tusk mówi: „Na dziewięćdziesiąt procent nie będę kandydował w wyborach prezydenckich”. Wierzy pan w te słowa?
AR: Panie redaktorze przepraszam, nie usłyszałem, pan powiedział nie będę czy będę?
CS: Nie będę.
AR: Ja myślę, że tak, że to jest coraz bardziej prawdopodobne. Przede wszystkim najgorsza jest ta niepewność, sam fakt, że ja byłem pewien co usłyszałem, kiedy pan mi to czytał wskazuje, że każda wypowiedź Donalda Tuska byłaby właściwie jakoś tutaj do przyjęcia i do zaakceptowania. Ja sądzę, że to jest realne, że Donald Tusk nie będzie kandydował, ale przede wszystkim problem polega na tym kto będzie wtedy kandydatem prezydenckim Platformy.
CS: Widzi pan kogoś takowego gdzieś na horyzoncie?
AR: Pewnie można znaleźć, ale czas ucieka. Jest tego czasu coraz mniej i sądzę, że taką osobę trzeba wypromować, no bo jednak Donald Tusk na tyle odstaje od wszystkich pozostałych twarzy Platformy, w sensie widoczności, widzialności i wpływu, że ten drugi ktoś musiałby być jednak troszeczkę poddany pewnemu wysiłkowi promocyjnemu, jeśli można tak powiedzieć.
CS: Ale z drugiej strony ubiegły tydzień przyniósł nam również takie sondaże, w których liderzy Platformy Obywatelskiej poza Donaldem Tuskiem, czyli na przykład Bronisław Komorowski, Radosław Sikorski, Hanna Gronkiewicz – Waltz wygrywają z Lechem Kaczyńskim.
AR: To byłby cios już ogromny dla Lecha Kaczyńskiego, przegrać nie tylko z Donaldem Tuskiem, ale także z kimś kto byłby wystawiony zamiast niego, ale ja myślę sobie, że my tak cały czas się ekscytujemy tym, czy Donald Tusk będzie kandydował czy nie…
CS: Powinniśmy?
AR: Pewnie powinniśmy, ale kto wie czy my mamy już zupełnie pewną odpowiedź na pytanie czy Lech Kaczyński będzie kandydował. Co by było wtedy gdyby Donald Tusk nie wystartował i Lech Kaczyński też nie wystartował? To by pozwoliło Lechowi Kaczyńskiemu przynajmniej do końca życia zachować przekonanie, że oto ja byłem tym, który pokonał Tuska.
CS: A co by było gdyby Lech Kaczyński nie wystartował?
AR: Ja myślę, że wtedy, co jest o wiele mniej prawdopodobne niż to, że nie wystartuje Donald Tusk jednak, wtedy pewnie naturalnym pierwszym kandydatem byłby Jarosław Kaczyński i to byłoby już nazwanie rzeczy po imieniu do końca, jeśli tak można powiedzieć. Wcale nie jestem przekonany, że wypadłby lepiej niż Lech Kaczyński, bo jednak ma chyba silniejszy elektorat negatywny. Natomiast nie jestem też pewien czy Lech Kaczyński rzeczywiście czuje się bardzo komfortowo w pozycji prezydenta. Rozmaite sygnały, jakie co jakiś czas płyną z mediów wskazują, że nie do końca i nie za bardzo.
CS: Ale chyba nie ma innego wyjścia.
AR: Pewnie nie ma i powtarzam, że to jest o wiele mniej prawdopodobne, że nie będzie kandydował Lech Kaczyński, niż to, że nie będzie Donald Tusk, ale też zwracam uwagę na to, że i od niego nie słyszeliśmy, mówię o Lechu Kaczyńskim, także jednoznacznej deklaracji wciąż jeszcze.
CS: A może czeka na Donalda Tuska?
AR: Być może tak. Być może czeka na Donalda Tuska, a Donald Tusk no cóż, ja sądzę, że ta decyzja, żeby ewentualnie nie kandydować, przecież nie wiemy czy ona rzeczywiście zapadła czy nie i czy zapadnie w ogóle. Ona miałaby swoje racje. On rzeczywiście chyba się lepiej czuje i lepiej się odnajduje, w sprawowaniu funkcji premiera, tym bardziej, że propozycje konstytucyjne, które wnosi, to prowadzą raczej do wzmocnienia właśnie pozycji premiera i pewnego osłabienia pozycji prezydenta. To byłoby jakoś tam spójne polityczne.
CS: No właśnie, to propos terminowości podjęcia owej decyzji – coraz mocniej spekuluje się, że możemy ją poznać już na dniach, a tak naprawdę za kilkadziesiąt minut rozpoczyna się seria kluczowych przesłuchań przed sejmową komisją śledczą, do spraw afery hazardowej, na początek Kamiński i Cichocki. To wpisywać w jeden ciąg potencjalnych wydarzeń, decyzja Donald Tuska i zeznania przed sejmową komisją śledczą? Bo jeszcze przypomnijmy w tym tygodniu jeszcze Chlebowski i Drzewiecki.
AR: Wie pan nawet jak my byśmy nie wpisywali, to i tak się wpisze, się wpisze poprzez logikę wydarzeń.
CS: Bo co, ogłoszenie takowej decyzji przez Donalda Tuska przysłoniłoby wszystko co by się działo przed komisją śledczą.
AR: Do pewnego stopnia tak, przysłoniłoby. Z drugiej strony jeżeli coś się wydarzy, w czasie tych przesłuchań w komisji śledczej, to może to także wpłynąć na szanse bądź Donalda Tuska, bądź nawet bardziej tego kogoś innego, kto nie byłby Donaldem Tuskiem, bo ten ktoś inny może być mniej odporny i mniej umiejętnie radzący sobie z problemami niż Donald Tusk. To też trzeba brać pod uwagę.
CS: Czyli co, jeżeli Chlebowski i Drzewiecki dobrze wypadną przed sejmową komisją śledczą, to co wtedy?
AR: To wtedy Tusk ma większą swobodę wyboru. Wtedy nie musi brać, w moim przekonaniu akurat tego pod uwagę przy podejmowaniu decyzji na temat tego czy będzie kandydował.
CS: A jeżeli źle wypadną, jeżeli Chlebowski znowu będzie prezentował się tak jak w czasie owej słynnej konferencji prasowej, kiedy mówił, że nie ma afery hazardowej?
AR: A to akurat nie wiem czy byłoby takie złe dla Chlebowskiego, bo Chlebowski jest już ogólnie znany jako słaba osoba i jako osoba, która po prostu no być może popełniła błąd, ale nie chciała tak strasznie źle i to nie jest jeszcze najgorszy rodzaj wypadnięcia jeśli można tak powiedzieć jakiego można być przedmiotem. Natomiast gdyby rzeczywiście tam wyszły jakieś sprawy, w co wątpię, które by były uderzającymi sprawami jeśli chodzi o rząd, no to wtedy pewnie lepiej sobie z czymś takim radzi sam szef, Donald Tusk, który wielokrotnie pokazywał, że on potrafi stawić czoła trudnościom. Ja nie wiem czy jest tam taki ktoś drugi, który potrafiłby sobie dobrze radzić.
CS: Radosław Sikorski? Niby premier mu ponoć nie ufa za bardzo, ale…?
AR: Ja myślę, że Radosław Sikorski jest twarzą, która jest bardzo dobrze rozpoznawalna, aczkolwiek powstaje pytanie czy jest on wystarczająco silnie rozpoznawalny politycznie, jako człowiek Platformy i czy miałby wystarczająco poparcie także wśród wszystkich zwolenników Platformy. Sondaże niby pokazują, że on tam się dobrze lokuje. Natomiast ja myślę, że taka prawdziwa twarz Radosława Sikorskiego do końca jeszcze nie jest nam wszystkim znana.
CS: Czyli co, zbyt duże ryzyko, że później między oboma panami byłaby szorstka przyjaźń, jak kiedyś między Kwaśniewskim a Millerem?
AR: Takie ryzyko jest w przypadku każdej osoby, ale ja przypuszczam, że akurat w przypadku Radosława Sikorskiego, to być może jest pewnego rodzaju takie ryzyko jeszcze do końca niewiadomej drogi i niewiadomej tożsamości, jaką sam ten polityk obierze. On jest wystarczająco młody, żeby mieć przed sobą jeszcze wybór w tej kwestii, ale to wszystko nie znaczy, że pewnie nie można takiej osoby znaleźć. Pewnie można znaleźć, tylko powtarzam, trzeba nad tym znalezieniem pracować bardzo, bardzo wcześnie, już jest bardzo, bardzo późno.
CS: Właśnie po raz drugi mówi pan, że jest już bardzo, bardzo późno, a tymczasem wybory prezydenckie, no wiele na to wskazuje będą w okolicach września – października, data jeszcze nie została ogłoszona. Tak czy inaczej do września - października mamy jeszcze dziewięć miesięcy. To jest zbyt mało czasu?
AR: To jest mało czasu, bo jeszcze w dziewięciu miesiącach jest także okres wakacyjny, więc jego praktycznie, w części przynajmniej trzeba odjąć. Po drugie taki ktoś musi najpierw sobie zbudować dosyć silną pozycję po to, żeby być odpornym, na te uderzenia, które w niego będą kierowane, bo uderzeń w tej kampanii będzie, w moim przekonaniu bardzo, bardzo dużo, z obydwu stron i po obydwu stronach, czy nawet więcej niż po obydwu. W związku z czym ten ktoś musi najpierw wybudować sobie pozycję, bo to wybudowanie pozycji troszeczkę trwa. Potem musi jej bronić, tak, żeby nie okazać się taką radykalnie szybko rosnącą gwiazdą, a potem bardzo szybko spadającą, jak na przykład w pewnych wyborach prezydenckich była pani Hanna Gronkiewicz – Waltz. Teraz jest zupełnie inna sytuacja i być może nawet pani Hanna Gronkiewicz – Waltz wypadłaby zupełnie inaczej, ale nad tym trzeba zacząć pracować.
CS: Mówi pan, że kampania gdzie będzie dosyć dużo mocnych uderzeń, ale chyba również kampania w której będzie dosyć dużo serdeczności i pocałunków, jak ostatnio pokazał sobotni bal dziennikarzy. Widział pan zdjęcia, rozumiem.
AR: No może i tak. Widziałem zdjęcia. Widziałem zdjęcia Dody, nie widziałem dokładnie tego zdjęcia, momentu pocałunku, widziałem zdjęcie Dody stojącej obok prezydenta, pokazującej charakterystyczne różki z dwoma palcami, z pytaniem dziennikarza pod tym zdjęciem, co to miało znaczyć?
CS: Podobała się panu? AR: Wie pan, trudno, żeby się Doda nie podobała, tak panu odpowiem.
CS: Wracając jeszcze na chwilę i na koniec do komisji śledczej, bo to tydzień kluczowych przesłuchań, tak również mówią sami posłowie i sami członkowie owej komisji – czy to rzeczywiście jest tydzień, który może przynieść wyjaśnienie, w sferze hazardowej?
AR: Nie bardzo ja w to wierzę, bo ja nie do końca jestem przekonany, jaka jest głębia tej afery. W moim przekonaniu ona nie jest jakąś szalenie głęboką aferą.
CS: Burza w szklance wody?
AR: Może nie aż tak, ale w takiej miseczce może. My do końca nie wiemy co to by znaczyło, że ta sprawa się wyjaśni, bo my nie bardzo mamy jasne kryterium tego co to znaczy wyjaśnić, bądź nie wyjaśnić afery hazardowej i w związku z tym tak do końca nie będzie wiadomo kto wygrał, co zostało wyjaśnione, a co nie zostało wyjaśnione. Jedynie ta afera Rywina, która u nas służy jak ten wzorzec metra nieomalże wszelkich afer i tamtejsza komisja, jako też wzorzec metra komisji, to one osiągnęły maksimum tego co można było osiągnięcia a i tak nie wyjaśniały wszystkiego, bo to dzisiaj nie wiemy tak naprawdę co było i kto był za Rywinem.
CS: Profesor Andrzej Rychard – socjolog, Polska Akademia Nauk. Dziękuję bardzo.
AR: Dziękuję bardzo.





























































