"W bezpieczny sposób zwiększamy deficyt. Znacząco ograniczamy wydatki. Nie zwiększamy obciążeń podatkowych, a tam, gdzie to jest społecznie lub ekonomicznie uzasadnione, jesteśmy gotowi zwiększać wydatki. Decyzja o pozostawieniu podatków na tegorocznym poziomie wynika z troski o kondycję polskiej gospodarki" - podkreślił szef resortu finansów.
Projekt przewiduje, że w przyszłym roku dochody budżetu wyniosą 248 mld 868 mln 601 tys. zł, wydatki - nie więcej niż 301 mld 82 mln 817 tys. zł. Deficyt nie przekroczy 52 mld 214 mln 216 tys. zł. Przychody z prywatyzacji osiągną ok. 25 mld zł. Ministerstwo finansów zakłada, że w 2010 r. z podatków ma wpłynąć do budżetu ponad 223 mld zł. Z tego z VAT - 106,2 mld zł, z akcyzy - 53 mld zł, z podatku od hazardu - 1,5 mld zł, CIT - 26,3, PIT - 36 mld zł.
|
|
| Dziura Rostowskiego szacowana na 52 mld zł zadecyduje o przyszłości polskiej gospodarki. Jeżeli w przyszłym roku nie uda się odwrócić procesów spowalniania gospodarki, to negatywny scenariusz jest bardzo możliwy. Słabsza aktywność gospodarcza oznacza z kolei dodatkowy spadek dochodów i pogłębienie i tak trudnej sytuacji budżetu. Polska dziś nie może pozwolić sobie na utratę płynności finansowania budżetu, gdyż może to oznaczać utratę historycznej szansy. Tą szansą są środki z unijnej kasy, które wymagają współfinansowania. Marnym pocieszeniem jest fakt, że dziura budżetowa w Stanach Zjednoczonych jest jeszcze większa i już sięgnęła niemal 10 proc. tamtejszego PKB. |
Ocenił, że o odporności polskiej gospodarki świadczą również dane dotyczące bezrobocia. "Bezrobocie jest zawsze dramatem dla tych, którzy są nim dotknięci. Należy się cieszyć, że wzrost bezrobocia w Polsce jest o połowę niższy niż przeciętna w Unii Europejskiej. Aż 20 z 27 krajów UE zanotowało od początku kryzysu większy wzrost bezrobocia niż Polska" - powiedział. "Takie osiągnięcia polskiej gospodarki wynikają z trzech przyczyn. Po pierwsze - z przedsiębiorczości i elastyczności naszych przedsiębiorców, którzy niezrażeni kryzysem rozwijali swoje firmy i inwestowali zyski. Po drugie - z optymizmu i spokoju wszystkich Polaków, którzy nie przestraszyli się kryzysu i nie ograniczyli swojej konsumpcji. Po trzecie - z polityki rządu, który właściwie reagował na zagrożenia kryzysowe" - podkreślił.
"Polska pokazała światu, że skuteczna walka z kryzysem nie polega na ogłaszaniu kolejnych pakietów stabilizacyjnych na koszt przyszłych pokoleń. Nasza polityka okazała się jedynym wśród krajów rozwiniętych skutecznym sposobem walki z kryzysem i to jeszcze najtańszym" - dodał.
"Dziś widać wyraźnie, że gdybyśmy poszli drogą PiS, a więc równocześnie zwiększyli wydatki o 11 mld zł, wycofali się z oszczędności na kwotę 12 mld zł i zmniejszyli podatek VAT o 3 pkt proc., to nasz deficyt budżetowy byłby większy o dodatkowe 36,5 mld zł. Wtedy na pewno przekroczylibyśmy w 2010 roku tzw. drugi próg ostrożnościowy finansów publicznych - określony na poziomie 55 proc. relacji długu publicznego do PKB" - powiedział.
Rostowski podkreślił, że rząd PO-PSL nie zamierza oszczędzać na inwestycjach drogowych. Przypomniał, że za rządów PiS w 2007 r. na program budowy dróg przeznaczono 7 mld zł. W 2008 r. było to 11 mld zł, w tym roku ponad 19 mld zł, a w przyszłym będzie to ponad 32 mld zł. "Na tych strategicznych dla państwa i gospodarki inwestycjach nie będziemy oszczędzać" - zaznaczył.
Zapowiedział, że rząd przedstawi do końca tego roku dwuletni plan rozwoju i konsolidacji finansów publicznych. "Stan finansów publicznych wymaga konsekwentnych działań naprawczych. Dlatego do końca roku rząd przedstawi dwuletni plan rozwoju i konsolidacji. Będzie on początkiem procesu długoletniej i koniecznej naprawy finansów publicznych - tak, by Polska mogła w podobnie elastyczny sposób jak dziś zareagować na ewentualne przyszłe kryzysy" - podkreślił.
"W ramach dwuletniego planu przedstawimy zestaw reform strukturalnych i systemowych. Część z tych reform będzie nastawiona na konsolidację finansów publicznych, część na rozwój gospodarki, a część i na rozwój gospodarczy, i na konsolidację finansów" - wyjaśnił Rostowski.(PAP)
dol/ pad/ jbr/
Źródło:PAP













Komentarz Głównego Ekonomisty Bankier.pl













































