W czwartek nieznani sprawcy usiłowali zniszczyć rurociąg Zubair-1, którym ropa z pól pod Basrą płynie do terminalu naftowego zlokalizowanego na wybrzeżu Zatoki Perskiej, z którego Irak codziennie wysyła w świat 1,6 mln baryłek „czarnego złota”. Według irackiego ministerstwa ropy pożar został już ugaszony, a naprawa ropociągu powinna zakończyć się w ciągu kilku dni.
Zdaniem ekspertów reakcja rynku na to wydarzenie była nieco przesadzona, ponieważ jak na razie odbiorcy irackiej ropy nie zanotowali zmniejszenia dostaw. Poza tym pozostałe kraje OPEC dysponują odpowiednią nadwyżką mocy produkcyjnych, by zrekompensować spadek wydobycia w Iraku. Według Międzynarodowej Agencji Energii pozostałe państwa kartelu dysponują rezerwami rzędu 3 mln baryłek dziennie, z czego prawie 60% przypada na Arabię Saudyjską.
Tymczasem w Stanach Zjednoczonych rozpoczął się sezon mniejszego popytu na ropę, co rafinerie wykorzystują do przeprowadzenia okresowych remontów. Według ostatnich danych Departamentu Energii w ubiegłym tygodniu wykorzystanie mocy produkcyjnych wyniosło 82,2% i było najniższe od października 2005 roku.
W piątek o godzinie 9:20 baryłka ropy gatunku Light Crude kosztowała 107,14 dolarów, czyli o 41 centów mniej niż wczoraj. Za taką samą ilość ropy marki Brent trzeba było zapłacić 104,13$, po spadku o 21 centów.
K.K.





























































