2009-11-03 06:00 Źródło: EFIX
Raport makroekonomiczny - październik 2009
Główne wnioski
Spektakularne wzrosty na giełdach, obserwowane w ciągu ostatnich kilku miesięcy, nieco „wyhamowały” w miesiącu październiku. Po raz pierwszy od lutego niemiecki DAX i francuski CAC40 zanotowały tak duży spadek, odpowiednio o 4,58% i 4,95%. Brytyjski FTSE100 i amerykański S&P500 także zakończyły miesiąc na minusie (spadki o 1,74% i 1,98%). Jednak ruchy w dół miały jedynie ograniczony zakres i lekka czterodniowa korekta na koniec miesiąca została przerwana przez bardzo optymistyczne dane o amerykańskim PKB za III kwartał.
Odnotowaliśmy wzrost annualizowanego PKB o 3,5% i oznacza to tyle, że gdyby to tempo wzrostu utrzymało się przez kolejne trzy kwartały, to PKB w skali roku wzrosłoby o 3,5%. Jednak scenariusz ten jest bardzo mało prawdopodobny. Za taki wzrost gospodarczy za oceanem były w dużej mierze odpowiedzialne wydatki federalne. Dopłaty rządowe do sprzedaży nowych samochodów i domów wpłynęły silnie na dynamikę konsumpcji prywatnej (3,4%), a jak wiadomo stanowi ona ponad 2/3 PKB. Podobną sytuację, jak na wspomnianych indeksach, widzieliśmy także na rynku towarów. Po całomiesięcznych wzrostach, pod koniec października mieliśmy kilkudniową korektę kursu złota i ropy. Towary te zakończyły jednak miesiąc z lepszym wynikiem niż indeksy.
Opublikowane w minionym miesiącu pozostałe dane makroekonomiczne nie nastrajają optymistycznie: spadek sprzedaży detalicznej, dalszy wzrost bezrobocia i trwająca nadal deflacja, a co najważniejsze spadek nastrojów wśród amerykańskich konsumentów i producentów. Wszystkie wskaźniki oczekiwań, za wyjątkiem NY Empire State Indeks, zanotowały w październiku spadek. Indeks nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan spadł o 4,1 pkt., indeks FED z Filadelfii o 2,6 pkt., natomiast największy spadek obserwowaliśmy już drugi miesiąc z rzędu na indeksie zaufania konsumentów – Conference Board (5,7 pkt.). Dane makro „dają znak”, że optymizm spowodowany wzrostem PKB jest krótkotrwały. Prędzej czy później byki będą musiały ustąpić niedźwiedziom i giełdy skorygują trwające od marca wzrosty. Pytanie tylko, czy nastąpi to już w listopadzie czy wielkim graczom uda się „przeciągnąć” hossę do końca grudnia, aby osiągnąć jak najlepsze wyniki finansowe i zgarnąć premie na koniec roku? Moim zdaniem najwyższy czas, aby zamykać długie pozycje i oczekiwać korekty zarówno na indeksach giełdowych (S&P500, DJIA, DAX CAC40, FTSE100), jak i towarach (miedź, złoto, srebro, ropa). Spadki na giełdzie spowodują umocnienie dolara amerykańskiego w stosunku do najważniejszych walut światowych (EUR, GBP, JPY, CAD, CHF, SEK) oraz naszej rodzimej złotówki.
Poniżej przedstawiamy tabelę grupującą najważniejsze dane makro opublikowane w ostatnim miesiącu, które mają największy wpływ na kształtowanie trendów na głównych rynkach finansowych:
Rozwinięcie Po opublikowaniu zaskakująco dobrych danych o amerykańskim PKB w miniony czwartek, Wall Street już świętowało koniec recesji. W świat poszła informacja o znaczącej poprawie sytuacji gospodarczej w USA i ten impuls wystarczył, żeby giełdy po kilkudniowych spadkach znowu zaczęły rosnąć. Należy się jednak zastanowić, czy radość ta nie jest przedwczesna i raczej krótkotrwała. Genezą tak dużego wzrostu, w porównaniu z poprzednim półtora roku, są przecież zwiększone wydatki rządowe i dopłaty dla społeczeństwa skutecznie stymulujące konsumpcję. Gdyby nie to, wzrost PKB byłby raczej niewielki. Ta chwilowa jednak poprawa optymizmu nie powinna jednak przesłonić faktu, że w dłuższym okresie czasu widzimy pogorszenie nastrojów za oceanem. Doskonale pokazują nam to wspomniane wcześniej wskaźniki oczekiwań. O ile we wrześniu wszystkie, poza indeksem zaufania konsumentów – Conference Board (CCI), zanotowały wzrost, to w październiku spadły wszystkie poza NY Empire State Indeks. Ale tak naprawdę najwięcej o oczekiwaniach mieszkańców Stanów Zjednoczonych mówi nam właśnie wspomniany CCI, dlatego warty zauważenia jest fakt, że to on spadł w październiku najbardziej.
Rys. 1 Porównanie wykresów S&P500 i indeksu zaufania konsumentów – Conference Board w latach 1998-2009.
Na wykresie powyżej widzimy porównanie notowań S&P500 w ujęciu miesięcznym i wartości wskaźnika CCI w przeciągu ostatnich 11 lat. Można zauważyć, że wskaźnik ten wyprzedził spadki w 2007 roku na S&P500 o 2-3 miesiące, podobna sytuacja wystąpiła także w 2000 roku. Zakładając, że występuje pewna prawidłowość, najpóźniej w drugiej połowie listopada czas na dynamiczne ruchy w dół na indeksach giełdowych. Korekty na indeksach powinny pociągnąć za sobą spadki na takich surowcach, jak: ropa naftowa, złoto, srebro i miedź, ponieważ w ujęciu miesięcznym występuje istotna korelacja pomiędzy nimi a S&P500.
Rys. 2 Porównanie wykresów kursu terminowego ropy (Crude Oil Future) i zmiany procentowej indeksu FED z Filadelfii.
Spójrzmy teraz na wykres ilustrujący kurs terminowy ropy i nałożoną na niego zmianę procentową Philadelphia FED Index. Indeks ten obrazuje aktywność sektora przetwórczego w rejonie Filadelfii, który obejmuje teren 3 stanów: Pensylwania, New Jersey oraz Delaware, ale struktura branżowa przedsiębiorstw biorących udział w badaniu, jest zbliżona do ogólnokrajowej. Rosnące wartości dodatnie wskaźnika oznaczają ekspansję sektora przetwórczego, co przekłada się na poprawę sytuacji gospodarczej za oceanem. Na wykresie widzimy, że zmiany wskaźnika przekładają się na zmiany kursu ropy (następuje wysoka korelacja pomiędzy nimi). Należy wspomnieć, że indeks FED przekroczył w sierpniu tego roku „magiczną” granicę zero punktów, która oddziela ekspansję od spadku aktywności gospodarczej. Granica ta od początku recesji w USA była przekroczona tylko raz, we wrześniu 2008 roku. W październiku jednak wskaźnik ten spadł i mimo iż, nadal jego wartość kształtuje się powyżej zera, jest to kolejnym sygnałem zapowiadającym spadki kursu ropy (z uwagi na wysoką korelację dotyczy to zarówno kursu Crude Oil, jak i Brent Oil).
Podsumowując raport, wszystkie „znaki na niebie i ziemi” zwiastują zbliżającą się na giełdach korektę. Nie doczekaliśmy się dynamicznych spadków w październiku, choć jest to ulubiony miesiąc inwestorów grających na krótko. Należy jednak być czujnym. Mimo iż każdy dotychczasowy atak niedźwiedzi był zduszany w zarodku, podjęcie kolejnej próby w listopadzie powinno zakończyć się sukcesem. Myślę, że sytuację doskonale oddają słowa napisane swego czasu przez Mark’a Twain’a: „Październik? Jeden z najbardziej niebezpiecznych miesięcy do inwestowania na giełdzie. Pozostałe to lipiec, styczeń, wrzesień, kwiecień, listopad, maj, marzec, czerwiec, grudzień, sierpień i luty.”
Karolina Bojko
EFIX POLSKA
kab@efixpolska.com
Spektakularne wzrosty na giełdach, obserwowane w ciągu ostatnich kilku miesięcy, nieco „wyhamowały” w miesiącu październiku. Po raz pierwszy od lutego niemiecki DAX i francuski CAC40 zanotowały tak duży spadek, odpowiednio o 4,58% i 4,95%. Brytyjski FTSE100 i amerykański S&P500 także zakończyły miesiąc na minusie (spadki o 1,74% i 1,98%). Jednak ruchy w dół miały jedynie ograniczony zakres i lekka czterodniowa korekta na koniec miesiąca została przerwana przez bardzo optymistyczne dane o amerykańskim PKB za III kwartał.
Odnotowaliśmy wzrost annualizowanego PKB o 3,5% i oznacza to tyle, że gdyby to tempo wzrostu utrzymało się przez kolejne trzy kwartały, to PKB w skali roku wzrosłoby o 3,5%. Jednak scenariusz ten jest bardzo mało prawdopodobny. Za taki wzrost gospodarczy za oceanem były w dużej mierze odpowiedzialne wydatki federalne. Dopłaty rządowe do sprzedaży nowych samochodów i domów wpłynęły silnie na dynamikę konsumpcji prywatnej (3,4%), a jak wiadomo stanowi ona ponad 2/3 PKB. Podobną sytuację, jak na wspomnianych indeksach, widzieliśmy także na rynku towarów. Po całomiesięcznych wzrostach, pod koniec października mieliśmy kilkudniową korektę kursu złota i ropy. Towary te zakończyły jednak miesiąc z lepszym wynikiem niż indeksy.
Opublikowane w minionym miesiącu pozostałe dane makroekonomiczne nie nastrajają optymistycznie: spadek sprzedaży detalicznej, dalszy wzrost bezrobocia i trwająca nadal deflacja, a co najważniejsze spadek nastrojów wśród amerykańskich konsumentów i producentów. Wszystkie wskaźniki oczekiwań, za wyjątkiem NY Empire State Indeks, zanotowały w październiku spadek. Indeks nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan spadł o 4,1 pkt., indeks FED z Filadelfii o 2,6 pkt., natomiast największy spadek obserwowaliśmy już drugi miesiąc z rzędu na indeksie zaufania konsumentów – Conference Board (5,7 pkt.). Dane makro „dają znak”, że optymizm spowodowany wzrostem PKB jest krótkotrwały. Prędzej czy później byki będą musiały ustąpić niedźwiedziom i giełdy skorygują trwające od marca wzrosty. Pytanie tylko, czy nastąpi to już w listopadzie czy wielkim graczom uda się „przeciągnąć” hossę do końca grudnia, aby osiągnąć jak najlepsze wyniki finansowe i zgarnąć premie na koniec roku? Moim zdaniem najwyższy czas, aby zamykać długie pozycje i oczekiwać korekty zarówno na indeksach giełdowych (S&P500, DJIA, DAX CAC40, FTSE100), jak i towarach (miedź, złoto, srebro, ropa). Spadki na giełdzie spowodują umocnienie dolara amerykańskiego w stosunku do najważniejszych walut światowych (EUR, GBP, JPY, CAD, CHF, SEK) oraz naszej rodzimej złotówki.
Poniżej przedstawiamy tabelę grupującą najważniejsze dane makro opublikowane w ostatnim miesiącu, które mają największy wpływ na kształtowanie trendów na głównych rynkach finansowych:
- trend wzrostowy
- trend spadkowy
- trend boczny
- zmiana trendu
Rozwinięcie Po opublikowaniu zaskakująco dobrych danych o amerykańskim PKB w miniony czwartek, Wall Street już świętowało koniec recesji. W świat poszła informacja o znaczącej poprawie sytuacji gospodarczej w USA i ten impuls wystarczył, żeby giełdy po kilkudniowych spadkach znowu zaczęły rosnąć. Należy się jednak zastanowić, czy radość ta nie jest przedwczesna i raczej krótkotrwała. Genezą tak dużego wzrostu, w porównaniu z poprzednim półtora roku, są przecież zwiększone wydatki rządowe i dopłaty dla społeczeństwa skutecznie stymulujące konsumpcję. Gdyby nie to, wzrost PKB byłby raczej niewielki. Ta chwilowa jednak poprawa optymizmu nie powinna jednak przesłonić faktu, że w dłuższym okresie czasu widzimy pogorszenie nastrojów za oceanem. Doskonale pokazują nam to wspomniane wcześniej wskaźniki oczekiwań. O ile we wrześniu wszystkie, poza indeksem zaufania konsumentów – Conference Board (CCI), zanotowały wzrost, to w październiku spadły wszystkie poza NY Empire State Indeks. Ale tak naprawdę najwięcej o oczekiwaniach mieszkańców Stanów Zjednoczonych mówi nam właśnie wspomniany CCI, dlatego warty zauważenia jest fakt, że to on spadł w październiku najbardziej.
Rys. 1 Porównanie wykresów S&P500 i indeksu zaufania konsumentów – Conference Board w latach 1998-2009.Na wykresie powyżej widzimy porównanie notowań S&P500 w ujęciu miesięcznym i wartości wskaźnika CCI w przeciągu ostatnich 11 lat. Można zauważyć, że wskaźnik ten wyprzedził spadki w 2007 roku na S&P500 o 2-3 miesiące, podobna sytuacja wystąpiła także w 2000 roku. Zakładając, że występuje pewna prawidłowość, najpóźniej w drugiej połowie listopada czas na dynamiczne ruchy w dół na indeksach giełdowych. Korekty na indeksach powinny pociągnąć za sobą spadki na takich surowcach, jak: ropa naftowa, złoto, srebro i miedź, ponieważ w ujęciu miesięcznym występuje istotna korelacja pomiędzy nimi a S&P500.
Rys. 2 Porównanie wykresów kursu terminowego ropy (Crude Oil Future) i zmiany procentowej indeksu FED z Filadelfii.Spójrzmy teraz na wykres ilustrujący kurs terminowy ropy i nałożoną na niego zmianę procentową Philadelphia FED Index. Indeks ten obrazuje aktywność sektora przetwórczego w rejonie Filadelfii, który obejmuje teren 3 stanów: Pensylwania, New Jersey oraz Delaware, ale struktura branżowa przedsiębiorstw biorących udział w badaniu, jest zbliżona do ogólnokrajowej. Rosnące wartości dodatnie wskaźnika oznaczają ekspansję sektora przetwórczego, co przekłada się na poprawę sytuacji gospodarczej za oceanem. Na wykresie widzimy, że zmiany wskaźnika przekładają się na zmiany kursu ropy (następuje wysoka korelacja pomiędzy nimi). Należy wspomnieć, że indeks FED przekroczył w sierpniu tego roku „magiczną” granicę zero punktów, która oddziela ekspansję od spadku aktywności gospodarczej. Granica ta od początku recesji w USA była przekroczona tylko raz, we wrześniu 2008 roku. W październiku jednak wskaźnik ten spadł i mimo iż, nadal jego wartość kształtuje się powyżej zera, jest to kolejnym sygnałem zapowiadającym spadki kursu ropy (z uwagi na wysoką korelację dotyczy to zarówno kursu Crude Oil, jak i Brent Oil).
Podsumowując raport, wszystkie „znaki na niebie i ziemi” zwiastują zbliżającą się na giełdach korektę. Nie doczekaliśmy się dynamicznych spadków w październiku, choć jest to ulubiony miesiąc inwestorów grających na krótko. Należy jednak być czujnym. Mimo iż każdy dotychczasowy atak niedźwiedzi był zduszany w zarodku, podjęcie kolejnej próby w listopadzie powinno zakończyć się sukcesem. Myślę, że sytuację doskonale oddają słowa napisane swego czasu przez Mark’a Twain’a: „Październik? Jeden z najbardziej niebezpiecznych miesięcy do inwestowania na giełdzie. Pozostałe to lipiec, styczeń, wrzesień, kwiecień, listopad, maj, marzec, czerwiec, grudzień, sierpień i luty.”
Karolina Bojko
EFIX POLSKA
kab@efixpolska.com
- Raport makroekonomiczny - październik 2009-UCIEKAJCIE Z AKCJI !!! Autor: ~wtajemniczony 2009-11-03 10:01
- JW
- Raport makroekonomiczny - październik 2009 Autor: ~Analityk 2009-11-03 12:59
- Raport makroekonomiczny - październik 2009-kupujcie akcje, są tanie !!!
- Raport makroekonomiczny - październik 2009 Autor: ~dar 2009-11-03 13:09
- rynek zdążył się już skorygować o 10% a wy piszecie że korekta dopiero nadchodzi
- Raport makroekonomiczny - październik 2009 Autor: ~mao 2009-11-03 14:30
- kolejny czarny scenariusz… choć w sumie sam nie mam co narzekać - od roku inwestuję w fundusze avivy (polskie spółki i misie) i do tej pory zarobiłem +- 70 % więc logiczne że kiedyś ten spa (..)




Dodaj komentarz
