Z informacji gazety wynika, że czterech ambasadorów wyjechało na wskazane placówki bez prezydenckiego dokumentu. Kolejne dwie osoby wstrzymały swój wyjazd. "Istniała obawa, że podzielą los tamtych dyplomatów" - mówi informator z MSZ.
Według informacji "Dziennika" prezydent nie może doczekać się na podpisaną przez Sikorskiego zgodę na objęcie przez Fotygę ambasady przy ONZ. "I dlatego musi mieć coś w zanadrzu" - przyznaje jeden z prezydenckich urzędników.
"Dziennik" przypomina, że listy uwierzytelniające to dokumenty przeznaczone dla głowy państwa przyjmującego. Powinny zostać złożone w miejscowym MSZ najdalej kilka dni po przyjeździe. "Jedynym wytłumaczeniem zwłoki może być choroba i są tacy, którzy się nią tłumaczą, ale jak długo tak można?" - mówi jeden z wysokich rangą polskich dyplomatów.
Dopiero przyjęcie listów uwierzytelniających przez głowę państwa dopełnia obowiązek akredytacji. Od tej chwili ambasador może oficjalnie pełnić swoją funkcję.
"Dziennik"/kry/MagM
Źródło:IAR





























































