2009-02-19 19:54 Źródło: PAP
Premier: wierzę, że Polska wyjdzie z kryzysu
19.2.Warszawa (PAP) - Premier Donald Tusk wierzy, że Polska wyjdzie z kryzysu. Jednym ze sposobów na to ma być m.in. szybkie wejście Polski do strefy euro oraz bezpieczne finanse publiczne. Opozycja proponuje własne rozwiązania.
W Sejmie w czwartek przed godz. 19 zakończyła się blisko 10-godz. debata nad informacją rządu w sprawie działań zabezpieczających gospodarkę i obywateli przed skutkami kryzysu.
"Wierzę w to, że Polska z tego wyjdzie (z kryzysu finansowego - PAP). Jak bym nie miał tej wiary, podałbym się do dymisji. Jeśli stracę wiarę w to, że mój rząd Polskę przeprowadzi przez to +wzburzone morze+, nie będę czekał ani jednego dnia (z dymisją - PAP). Macie to jak w banku" - mówił podczas debaty premier.
Premier poinformował, że rząd walcząc z kryzysem m.in. podniósł gwarancje zabezpieczające wypłacalność depozytów i utworzył rezerwę solidarności społecznej w wysokości 1 miliarda 140 milionów zł.
Minister finansów Jacek Rostowski ocenił, że "w tym roku, jeśli kurs pozostanie na poziomie 4,8 zł za euro, to będzie to kosztowało budżet państwa 1 mld 400 mln zł dodatkowych odsetek".
Zdaniem szefa resortu finansów, receptą na wyjście z kryzysu jest m.in. szybkie przyjęcie przez Polskę europejskiej waluty. Przykład "słabości złotego, która zwiększyła znacząco nasze koszty obsługi długu" pokazuje, jakie byłyby korzyści z wejścia do strefy euro - powiedział.
Intencją rządu jest, by Polska weszła do strefy euro w 2012 r.
Rostowski podtrzymał, że rząd jest zdeterminowany co do utrzymania deficytu na założonym w ustawie budżetowej poziomie 18,2 mld zł. "Istnieje niebezpieczeństwo, że idąc drogą większego deficytu doszlibyśmy do sytuacji, w której są Węgry. Wpadlibyśmy wtedy w pułapkę zadłużenia, zmuszeni bylibyśmy zaciągać coraz większe długi, żeby spłacić wcześniejsze zobowiązania. Nigdy nie dopuścimy do takiej sytuacji" - powiedział.
"Polska nie stanie się drugą Argentyną, a rząd Donalda Tuska nie zadłuży Polaków, tak jak czyniono to w przeszłości" - dodał. Zaznaczył, że rząd musi pożyczyć w tym roku 155 mld zł, by móc zrealizować budżet.
Minister poinformował, że wzrost bezrobocia o 1 pkt proc. to koszt 1 mld zł dla budżetu. "Gdyby bezrobocie miało wzrosnąć do 12 proc., oznaczałoby to 1,5 mld zł dodatkowych kosztów w funduszach, które dostarczają pomoc bezrobotnym, a koszty dla budżetu państwa będą w granicach 1 mld zł za każdy punkt proc. wzrostu bezrobocia" - wyliczył minister.
Dodał, że rząd nie wie, o ile stopa bezrobocia wzrośnie w tym roku. "Nie mamy bowiem pewności, jak będzie wyglądał dalej kryzys na świecie i (jaki będzie) jego wpływ na Polskę" - powiedział.
Szef klubu parlamentarnego PO Zbigniew Chlebowski poinformował, że rząd prowadzi aktywną politykę społeczno-gospodarczą, która ma służyć "ochronie poziomu życia Polaków, rynku pracy oraz utrzymania popytu konsumpcyjnego".
W podobnym tonie wypowiadał się PSL. Przewodniczący tego klubu Stanisław Żelichowski podkreślił, że to fundusze unijne są atutem Polski w walce z kryzysem finansowym.
Opozycja zgłasza własne propozycje walki z kryzysem finansowym.
"Najważniejszym celem polityki gospodarczej musi być podtrzymanie wzrostu gospodarczego. Uważamy, że konieczna jest polityka aktywna i szybkie działania, nie tylko w odniesieniu do sektora bankowego, ale przede wszystkim do realnej gospodarki, czyli przedsiębiorstw" - powiedziała wiceszefowa PiS Aleksandra Natalli-Świat.
Z kolei szef klubu Lewicy Wojciech Olejniczak zaproponował m.in., aby przez dwa lata obowiązywał w Polsce 40-procentowy podatek dla najbogatszych, a opcje walutowe mogły zostać zamienione na kredyty, które stopniowo zostaną wykupione przez państwo.
Pomysł podniesienia podatków dla najbogatszych podzielają przedstawiciele związków zawodowych. Opowiadają się również za wstrzymaniem działań związanych z przyjęciem euro.
W opinii prezesa Krajowej Izby Gospodarczej Andrzeja Arendarskiego, plan rządu sprzedaży obligacji Skarbu Państwa to właściwy krok. Z kolei propozycja Lewicy podwyższenia stawki podatkowej dla najbogatszych do 40 proc. - jego zdaniem - jest absurdalna. (PAP)
ask/ dol/ bg/ krf/ gma/
W Sejmie w czwartek przed godz. 19 zakończyła się blisko 10-godz. debata nad informacją rządu w sprawie działań zabezpieczających gospodarkę i obywateli przed skutkami kryzysu.
"Wierzę w to, że Polska z tego wyjdzie (z kryzysu finansowego - PAP). Jak bym nie miał tej wiary, podałbym się do dymisji. Jeśli stracę wiarę w to, że mój rząd Polskę przeprowadzi przez to +wzburzone morze+, nie będę czekał ani jednego dnia (z dymisją - PAP). Macie to jak w banku" - mówił podczas debaty premier.
Premier poinformował, że rząd walcząc z kryzysem m.in. podniósł gwarancje zabezpieczające wypłacalność depozytów i utworzył rezerwę solidarności społecznej w wysokości 1 miliarda 140 milionów zł.
Minister finansów Jacek Rostowski ocenił, że "w tym roku, jeśli kurs pozostanie na poziomie 4,8 zł za euro, to będzie to kosztowało budżet państwa 1 mld 400 mln zł dodatkowych odsetek".
Zdaniem szefa resortu finansów, receptą na wyjście z kryzysu jest m.in. szybkie przyjęcie przez Polskę europejskiej waluty. Przykład "słabości złotego, która zwiększyła znacząco nasze koszty obsługi długu" pokazuje, jakie byłyby korzyści z wejścia do strefy euro - powiedział.
Intencją rządu jest, by Polska weszła do strefy euro w 2012 r.
Rostowski podtrzymał, że rząd jest zdeterminowany co do utrzymania deficytu na założonym w ustawie budżetowej poziomie 18,2 mld zł. "Istnieje niebezpieczeństwo, że idąc drogą większego deficytu doszlibyśmy do sytuacji, w której są Węgry. Wpadlibyśmy wtedy w pułapkę zadłużenia, zmuszeni bylibyśmy zaciągać coraz większe długi, żeby spłacić wcześniejsze zobowiązania. Nigdy nie dopuścimy do takiej sytuacji" - powiedział.
"Polska nie stanie się drugą Argentyną, a rząd Donalda Tuska nie zadłuży Polaków, tak jak czyniono to w przeszłości" - dodał. Zaznaczył, że rząd musi pożyczyć w tym roku 155 mld zł, by móc zrealizować budżet.
Minister poinformował, że wzrost bezrobocia o 1 pkt proc. to koszt 1 mld zł dla budżetu. "Gdyby bezrobocie miało wzrosnąć do 12 proc., oznaczałoby to 1,5 mld zł dodatkowych kosztów w funduszach, które dostarczają pomoc bezrobotnym, a koszty dla budżetu państwa będą w granicach 1 mld zł za każdy punkt proc. wzrostu bezrobocia" - wyliczył minister.
Dodał, że rząd nie wie, o ile stopa bezrobocia wzrośnie w tym roku. "Nie mamy bowiem pewności, jak będzie wyglądał dalej kryzys na świecie i (jaki będzie) jego wpływ na Polskę" - powiedział.
Szef klubu parlamentarnego PO Zbigniew Chlebowski poinformował, że rząd prowadzi aktywną politykę społeczno-gospodarczą, która ma służyć "ochronie poziomu życia Polaków, rynku pracy oraz utrzymania popytu konsumpcyjnego".
W podobnym tonie wypowiadał się PSL. Przewodniczący tego klubu Stanisław Żelichowski podkreślił, że to fundusze unijne są atutem Polski w walce z kryzysem finansowym.
Opozycja zgłasza własne propozycje walki z kryzysem finansowym.
"Najważniejszym celem polityki gospodarczej musi być podtrzymanie wzrostu gospodarczego. Uważamy, że konieczna jest polityka aktywna i szybkie działania, nie tylko w odniesieniu do sektora bankowego, ale przede wszystkim do realnej gospodarki, czyli przedsiębiorstw" - powiedziała wiceszefowa PiS Aleksandra Natalli-Świat.
Z kolei szef klubu Lewicy Wojciech Olejniczak zaproponował m.in., aby przez dwa lata obowiązywał w Polsce 40-procentowy podatek dla najbogatszych, a opcje walutowe mogły zostać zamienione na kredyty, które stopniowo zostaną wykupione przez państwo.
Pomysł podniesienia podatków dla najbogatszych podzielają przedstawiciele związków zawodowych. Opowiadają się również za wstrzymaniem działań związanych z przyjęciem euro.
W opinii prezesa Krajowej Izby Gospodarczej Andrzeja Arendarskiego, plan rządu sprzedaży obligacji Skarbu Państwa to właściwy krok. Z kolei propozycja Lewicy podwyższenia stawki podatkowej dla najbogatszych do 40 proc. - jego zdaniem - jest absurdalna. (PAP)
ask/ dol/ bg/ krf/ gma/
- Premier: wierzę, że Polska wyjdzie z kryzysu Autor: ~stary 2009-02-19 21:13
- Ja też.









Dodaj komentarz