Mark Regev, rzecznik izraelskiego premiera stwierdził, że plan rozbudowy nie jest nowy. Po raz pierwszy został on zatwierdzony w 1999 r., ale został wstrzymany dwa lata później, kiedy palestyńscy robotnicy odmówili dalszej pracy. Według Regeva, niedzielna decyzja jest podyktowana kwestiami ekonomicznymi powiązanymi z developerami, a ponadto wpisuje się w prowadzoną politykę rozbudowy dużych osiedli, które zostaną włączone do Izraela w ostatecznym porozumieniu pokojowym.
Izraelski minister budownictwa decyzję premiera uzasadniał „demograficznymi potrzebami Jerozolimy”. Według dziennika Haaretz, o zgodę na rozbudowę osiedla zwracały sie do niego przedsiębiorstwa z powodu dużego popytu na rynku mieszkaniowym i poprawiającego się bezpieczeństwa na tym terenie. Natomiast według izraelskiego radia, za decyzją o uruchomieniu projektu bardzo silnie optowała ortodoksyjna partia Szas, która zagroziła nawet wyjściem z koalicji rządowej, jeśli nie zostanie on zrealizowany.
Według dziennika Yediot Aharonot, decyzja władz o rozbudowie osiedla jest jednym z etapów na drodze do osiągnięcia porozumienia z żydowskimi osadnikami, na mocy którego mieliby oni opuścić przynajmniej osiemnaście dzikich osiedli założonych na Zachodnim Brzegu Jordanu. Decyzja Izraela wywołała ostrą reakcję ze strony władz palestyńskich. Saeb Erekat, jeden z głównych palestyńskich negocjatorów, stwierdził, że decyzja władz izraelskich każe wątpić w ich zaangażowanie na rzecz bliskowschodniego procesu pokojowego.
Przyrównał ją do „włożenia kija w szprychy koła” toczących się negocjacji. Palestyńczycy powołują się na dotychczasowe ustalenia poczynione w ramach procesu pokojowego, według których rozbudowa izraelskiego osadnictwa na terytoriach okupowanych miała zostać wstrzymana.
Maciej Nawrot
Na podstawie: news.bbc.co.uk, ynetnews.com, bloomberg.com, cnn.com




























































