
Trwa batalia o kształt nowelizacji Ustawy o odpadach medycznych. Walka zaostrza się, gdyż rządowy projekt noweli przewiduje dopuszczenie alternatywnych metod utylizacji tych odpadów, a dotychczas prawo zezwalało jedynie na spalanie ich w specjalnych spalarniach.
Rząd proponował, aby mogły
być również przetwarzane w inny sposób, m.in.
autoklawowane, sterylizowane czy unieszkodliwiane mikrofalami. Lobby
"spalarniowe" jednak skutecznie broni swojej pozycji monopolisty.
22 września 2009 r. na legislacyjną scenę wkroczyła sejmowa podkomisja
nadzwyczajna. Sprawa staje się powoli przedmiotem politycznych
rozgrywek. Ze
strony opozycji padają m.in. oskarżenia o nieuczciwy lobbing,
którego miałby
się dopuścić Włodzisław Ćwiąkalski, brat byłego ministra
sprawiedliwości.
Podkomisja zmienną jest
Podczas prac sejmowej
podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia rządowego
projektu ustawy o zmianie Ustawy o odpadach, posłowie już raz
wprowadzili
poprawkę, która dopuszczała jedynie przetwarzanie termiczne
medycznych odpadów
w spalarniach, czyli de facto zgodzili się na dalsze istnienie monopolu
spalarni.
Jednak 22 września, już na początku wspomnianego posiedzenia
podkomisji,
zgłoszono poprawkę, która... przywracała projekt w wersji
rządowej, czyli
dopuszczała metody alternatywne.
Satysfakcja przedstawicieli firm zajmujących się alternatywnymi
metodami
utylizacji szybko ustąpiła miejsca rozgoryczeniu. Posłowie
przegłosowali bowiem
kolejną poprawkę, która wprowadza zapis mówiący,
że odpady muszą być
przekształcone termicznie w temperaturze minimum 850 stopni Celsjusza.
Taki
zapis wyklucza z rynku firmy autoklawujące czy sterylizujące odpady.
Współautorem tej poprawki był m.in. poseł Władysław Szkop
(niezrzeszony). Jego
zdaniem, dopuszczenie innych metod niż te z temperaturą minimalną 850
stopni
Celsjusza mogłoby powodować zagrożenie. Przedstawiciele resortu zdrowia
oponowali, tłumacząc, że nie każdy odpad medyczny jest zakaźny. Na
próżno.
- Co z odszkodowaniami dla tych, którzy np. przy
przenoszeniu worków ukłują się
igłą? Jeżeli odpady są rozdrobnione i po sterylizacji, to i tak są
potencjalnie
niebezpieczne. Tym bardziej że, mimo obowiązku, nie znam takiego
szpitala w
Polsce, który segreguje swoje odpady. Kto oddziela tkankę od
gazika? - pytał
retorycznie poseł Szkop.
- Materiały zaprezentowane państwu przed głosowaniem nad art. 42
dostarczone
przez lobby spalarniowe zawierają wiele przekłamań i
półprawd mających
bezpośredni wpływ na wyrobienie sobie rzetelnej opinii w tej ważnej dla
środowisk a, ale przede wszystkim dla służby zdrowia, sprawie -
mówił Sylwester
Kwiatkowski, wiceprezes Stowarzyszenia "Bez Dioksyn", które
reprezentuje firmy zajmujące się m.in. autoklawowaniem.
Prosił posłów o wnikliwą analizę przedstawionych
argumentów. - Lobby
spalarniowe chce utrzymać pozycję monopolisty i dyktować ceny
szpitalom. Nie
zgódźcie się na to. Finansowanie spalania odpadów
odbywa się kosztem nakładów
na leczenie. Mam nadzieję, że nasze argumenty wpłyną na zmianę państwa
decyzji
- apelował wiceprezes "Bez Dioksyn".
Zaapelował o przeprowadzenie rzetelnej dyskusji w komisji przy udziale
szerokiego grona ekspertów "nie powiązanych finansowo ze
spalarniami".
Mularczyk: sprawa dla CBA
Poseł PiS Arkadiusz
Mularczyk złoży w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym oraz
w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji wnioski o zbadanie
działalności Włodzisława Ćwiąkalskiego. To reakcja na doniesienia, że
brat
byłego ministra sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska działa w Sejmie
jako
niezarejestrowany lobbysta.
- Chciałbym, aby odpowiednie organy zweryfikowały, czy nie została
złamana
Ustawa o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa -
mówi poseł
Mularczyk. - Za tworzenie rejestru lobbystów odpowiada
MSWiA. Stąd mój wniosek
skieruję nie tylko do CBA, ale również do szefa tego resortu.
Włodzisław Ćwiąkalski zabiega w Sejmie o zmianę przepisów
Ustawy o odpadach,
m.in. w części dotyczącej metod utylizacji odpadów
medycznych. Podczas obrad
sejmowej podkomisji występuje jako ekspert ze Stowarzyszenia "Termiczne
Przekształcanie Odpadów - Klub 0,1". Ćwiąkalski jest też
prezesem firmy,
która wykonuje pomiary stężeń i emisji zanieczyszczeń ze
spalarni odpadów. Nie
zarejestrował się w Sejmie jako lobbysta.
- Z Ministerstwem Środowiska współpracujemy od lat. A w
Sejmie występuję jako
ekspert. Tak robi wiele innych osób, które wcale
nie rejestrują się jako
lobbyści - tłumaczył w tvp.info Włodzisław Ćwiąkalski.
Drugim ważnym ekspertem z tego samego stowarzyszenia, opowiadającym się
po
stronie spalarni, jest Czesław Sanetra. Oprócz
reprezentowania stowarzyszenia,
jest też prezesem zarządu firmy Rzeszowa, która spala odpady.
Z historii doniesień
To nie pierwsze doniesienia
do CBA w sprawie przepisów dotyczących
utylizacji odpadów medycznych. Pod koniec ubiegłego roku tą
kwestią zajęła się
sejmowa Komisja "Przyjazne Państwo". Wówczas pod jej obrady
wszedł
projekt ustawy, który wprowadzał metody alternatywne.
Środowiska związane ze
spalarniami alarmowały , że projekt stworzył przedsiębiorca związany z
autoklawowaniem...
- Strona rządowa odrzuciła projekt, argumentując, że bezpieczeństwo
obywateli
jest ważniejsze od interesów firm - mówił podczas
ubiegłorocznej konferencji
prasowej Włodzisław Ćwiąkalski.
Szef komisji Janusz Palikot (PO) protestował przeciwko takim
insynuacjom i z
łożył doniesienie do CBA na prace podkomisji sejmowej, która
w 2005 r.
wprowadziła zapis o tym, że spalanie jest jedyną metodą utylizacji
odpadów
medycznych.
Teraz, po przyjęciu 22 września br. przez podkomisję poprawek, okazało
się, że
wymogi co do utylizacji odpadów speł-niają spalarnie i
utylizacja mikrofalami,
która jest oczywiście jakąś alternatywą. Firmy stosujące tę
technikę
przekonują, że jest ona tańsza niż oddawanie odpadów do
spalarni.
Będą walczyć do końca
Jak mówi
portalowi rynekzdrowia.pl prof. Jerzy Zwoździak, ekspert w dziedzinie
gospodarowania odpadami niebezpiecznymi, proces unieszkodliwiania
odpadów
medycznych i weterynaryjnych metodą mikrofal jest bezodpadowy, gdyż w
jego
wyniku powstaje neutralny dla ludzi i środowiska atonizat (węgiel plus
składniki mineralne). Dotychczas na świecie urządzenia z zastosowaniem
mikrofal
wykorzystywano m.in. do utylizacji odpadów weterynaryjnych
oraz azbestu.
Oczywiście wynik prac sejmowej podkomisji nie przesądza o końcowym
kształcie
nowelizacji ustawy. Zajmie się nią sejmowa Komisja Ochrony Środowiska,
a
później projekt trafi pod obrady parlamentu. Nie wiadomo,
jakie rozwiązania
rzeczywiście zostaną przyjęte. Wiadomo natomiast, że przedsiębiorcy obu
ścierających się opcji będą walczyć do końca o jedynie słuszne -
oczywiście ich
zdaniem - rozwiązanie.




























































