Według biur podróży, ożywienie popytu to efekt zmiennej pogody w kraju. Niepewna aura nie zachęca do wypoczynku w polskich kurortach, które plasują się wśród najdroższych w Europie. Za dwutygodniowy pobyt na naszym wybrzeżu trzeba zapłacić o tysiąc złotych więcej, niż za wakacje nad Morzem Śródziemnym czy Czerwonym. Klientów dopingują także atrakcyjne ceny zagranicznych wyjazdów - między innymi oferty last minute.
Mimo ostatniego ożywienia, ten rok i tak będzie dla branży turystycznej zdecydowanie gorszy od ubiegłego. Duże spadki zanotowano bowiem w pierwszej połowie roku.
Więcej na ten temat w "Gazecie Prawnej".
"Gazeta Prawna"/IAR adb/kusiak
Źródło:IAR
































































