"Gazeta Wyborcza" przypomina, że przejęcie jednej z prowincji Afganistanu szef polskiego MON Bogdan Klich zapowiadał już wcześniej. Do dziś informacja, która to będzie prowincja, trzymana jest jednak w tajemnicy.
Dziennik wyjaśnia, że oficjalnie decyzja zostanie ogłoszona dopiero wtedy, gdy prezydent Kaczyński podpisze odpowiednie rozporządzenie. Zdaniem MON-u wzięcie odpowiedzialności za jedną prowincję oznaczać będzie wyraźniejsze niż dotąd eksponowanie biało-czerwonej flagi w operacji NATO i ma uprościć logistykę polskiej misji.
Eksperci zaznaczają na łamach "Gazety Wyborczej", że większa siła Polaków na mniejszym terenie oznacza większą samodzielność i bezpieczeństwo.
Dziennik wyjaśnia, że Ghazni nie jest głównym polem bitewnym w afgańskiej wojnie i jest uważana za prowincję spokojniejszą niż Paktika, gdzie dziś stacjonują Polacy.
"Gazeta Wyborcza" dodaje, że wielkie znaczenie strategiczne Ghazni polega jednak na tym, że biegnie przez nią najważniejsza droga kraju z Kabulu do Kandaharu. Wyrównana i wyasfaltowana przez Amerykanów, uchodzi za symbol wprowadzonych przez nich nowych porządków w Afganistanie.
Więcej o polskiej misji w Afganistanie - w "Gazecie Wyborczej"
"Gazeta Wyborcza"/iar/kw/jędras
Źródło:IAR































































