Rząd rezygnuje z jednego z głównych filarów reform finansów publicznych przygotowanych przez wicepremiera Hausnera, ponieważ uważa, że nie ma aktualnie szans na jego przeprowadzenie przez Sejm. Przeciwko projektowi zmian w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego w obecnym jego kształcie są bowiem SLD, UP i SdPl. Decyzja o rezygnacji z reformy KRUS zapadła w środę rano w gabinecie premiera.
Rząd w zamian za to chce się zająć odzyskanie władzy w KRUS, która jest opanowana przez trzy rolnicze związki zawodowe: Samoobronę, rolniczą „Solidarność” oraz kółka rolnicze. Zarząd KRUS, czyli prezes i dwaj wiceprezesi, odpowiadają przed 25-osobową radą KRUS. W radzie tej nie ma żadnego przedstawiciela rządu. Rząd nie może także odwołać prezesa KRUS, pomimo tego, że powołuje go minister polityki społecznej.
KRUS posiada aktualnie 49 oddziałów wojewódzkich, w których wiele posad zajmują przyjaciele i znajomi członków rady – pisze „Gazeta Wyborcza”. KRUS ma pod kontrolą także kilka funduszy, niektóre z nich znajdują się całkowicie poza kontrola rządu. Chodzi tu m.in. o fundusz składkowy, z którego budowane są sanatoria, gdzie wypoczywają działacze związkowi z rodzinami. Z tego funduszu finansowane są także zagraniczne podróże liderów związkowych.
Wkrótce rząd ma zgłosić do swojego projektu ustawy autopoprawkę. Pierwsza jej wersja zakłada wzrost składek na KRUS, ale dość niewielki. Chodzi tu o podwyżkę rzędu 1% najniższej emerytury za każdy hektar. Wraz ze wzrostem składek mają wzrosnąć także emerytury. Druga wersja autopoprawki nie zakłada wzrostu składek, ale kładzie za to nacisk na taką reformę systemu KRUS, która w przyszłości umożliwiłaby powiązanie składki z dochodami rolników.
Być może rząd zdecyduje się także na przywrócenie rolnikom prowadzącym pozarolniczą działalność gospodarczą prawa do ubezpieczania się w KRUS.
M.D.
Źródło: „Gazeta Wyborcza”



























































