[Aktualizacja 12.06., godz. 07:30] Według ostatecznych wyników pierwszej tury wyborów parlamentarnych we Francji, która odbyła się w niedzielę, wygrała je centrowa partia prezydenta Emmanuela Macrona La Republique en Marche (LREM) i jej sojusznicy - poinformowało w poniedziałek nad ranem francuskie MSW.
Według opublikowanego komunikatu La Republique en Marche (LREM) wraz z sojuszniczym ugrupowaniem MoDem zdobyły 32,32 proc. głosów. Ocenia się, że ugrupowania te mogą liczyć na 400 - 445 miejsc w liczącym 577 deputowanych Zgromadzeniu Narodowym.
Prawica, czyli partia Republikanie, uplasowała się na drugim miejscu zdobywając 21,56 proc. głosów (co może przełożyć się na 70 - 130 miejsc) a skrajnie prawicowy Front Narodowy (FN) zajął trzecie miejsce z 13,20 proc. głosów.
Politycy prawicy, którzy na początku kampanii mieli nadzieję na pozbawienie ugrupowania Macrona większości i zmuszenie go do "kohabitacji", nie kryli uczucia zawodu.
Były przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Bernard Accoyer stwierdził, że jest to rezultat "rozczarowujący dla naszej rodziny politycznej" a inny prawicowy polityk Francois Baroin zaapelował do zwolenników o mobilizację przed drugą turą aby nie dopuścić do "koncentracji władzy w ramach jednej partii".

Radykalnie lewicowe ugrupowanie Francja Nieujarzmiona (LFI) Jeana-Luc Melenchona oraz Francuska Partia Komunistyczna (PCF) zdobyły 13,74 proc. głosów.
Komentatorzy zwracają uwagę na słaby wynik Partii Socjalistycznej (PS), która wraz z sojusznikami zdobyła zaledwie 9,51 proc. głosów i może liczyć na mniej niż 40 miejsc w Zgromadzeniu. Przywódca socjalistów Jean-Christophe Cambadelis powiedział, że wynik pierwszej tury wyborów parlamentarnych "to bezprecedensowy regres dla francuskiej lewicy i jego ugrupowania".
Ugrupowania ekologiczne znalazły się na ostatnim miejscu z 4,30 proc. poparcia.
Przywódca Partii Socjalistycznej Jean-Christophe Cambadelis powiedział, że wynik pierwszej tury wyborów parlamentarnych "to bezprecedensowy regres dla francuskiej lewicy i jego ugrupowania".
We Francji w niedzielę o 8 rano rozpoczęła się pierwsza tura wyborów parlamentarnych. Druga tura wyborów odbędzie się za tydzień - w niedzielę, 18 czerwca. Pierwsza tura eliminuje wszystkich kandydatów, którzy nie zdobyli przynajmniej 12,5 proc. głosów zarejestrowanych wyborców.
Partia prezydencka stoi przed szansą zdobycia większości, co umożliwiłoby jej samodzielne rządy i realizację reform gospodarczych, które były głównym tematem kampanii w zmaganiach o Pałac Elizejski. Spodziewane zwycięstwo tej partii, a także obawy o niską frekwencję, potwierdzać mają wyniki przeprowadzonej przed tygodniem pierwszej tury głosowania dla Francuzów mieszkających poza krajem oraz w Polinezji Francuskiej. Na jedenaście okręgów wyborczych, w dziesięciu wygrywali kandydaci partii prezydenta.
Rekordowo niska frekwencja
Ośrodki sondażowe podają, że frekwencja w niedzielnych wyborach była rekordowo niska. Według francuskiego MSW wyniosła 48,4 proc.
O 577 miejsc w Zgromadzeniu Narodowym ubiegać się będzie 6500 kandydatów. Wybory odbędą się w systemie większościowym, w okręgach jednomandatowych. Średnio na jeden okręg wyborczy przypada czternastu kandydatów, ale są i takie, w których jest ich ponad trzydziestu. Do zdobycia mandatu potrzeba w pierwszej turze ponad 50 proc. głosów. Jeśli w okręgu nikt nie uzyska takiego wyniku, 18 czerwca odbędzie się tam druga tura wyborów. Głosowanie rozpoczęło się o godz. 8, a zakończy o godz. 20; w mniejszych miejscowościach możliwe jest zakończenie głosowania już o godz. 18, jeżeli lokalne władze tak zadecydują. Projekcje wyników znane będą po zakończeniu głosowania.
Zaostrzone środki bezpieczeństwa
Zagrożenie zamachem terrorystycznym jest wciąż bardzo duże i jak najbardziej realne, stąd zmobilizowano dodatkowo pięćdziesiąt tysięcy policjantów. Nie są rozlokowani wszędzie, ale z bronią automatyczną pilnują tych lokali, które zdaniem francuskiego MSW znajdują się w rejonach podwyższonego ryzyka. Przede wszystkim w dużych miastach lub na ich przedmieściach znanych z niepokojów społecznych.
We Francji metropolitarnej czynnych jest sześćdziesiąt siedem tysięcy lokali wyborczych. Do środka lokalu wyborczego wpuścić funkcjonariuszy lub wojsko ma prawo tylko przewodniczący komisji wyborczej.
B.pl JK/ PAP IAR





























































