"Był czas, kiedy premier mógł rozstrzygnąć dymisję ministra Grada, a dzisiaj, na tym etapie, Grad jest potrzebny po to, żeby wyjaśnić do końca, co działo się w tej sprawie w resorcie skarbu" - powiedział Piechociński w poniedziałek dziennikarzom.
Jego zdaniem należy odpowiedzieć na pytanie, czy w sprawie stoczni wysocy urzędnicy państwowi nie dopełniali swoich obowiązków, czy wręcz łamali prawo.
Piechociński dodał, że jeśli przyjąć wersję powtarzaną przez polityków PiS, że było ewidentne złamanie prawa podczas procedury przetargowej, to dlaczego szef CBA Mariusz Kamiński rozsyłał dokumenty do najważniejszych organów państwa, a nie zawiadomił wcześniej prokuratury.
Jak ocenił, odwołanie Kamińskiego z funkcji szefa CBA jest nieuchronne. Zdaniem Piechocińskiego, błędem popełnionym jeszcze przez rząd PiS było powołanie na tę funkcję polityka z własnych szeregów, a błędem premiera Donalda Tuska było to, że nie odwołał go po wygranych wyborach.
"Oczekiwania społeczne były takie, że taki fakt (odwołanie Kamińskiego - PAP) będzie miał miejsce, i że w miejsce reprezentanta polityki partyjnej, na tym miejscu pojawi się profesjonalista, który będzie krótko trzymał służbę, a jednocześnie skutecznie walczył z korupcją" - powiedział polityk PSL.
W ubiegłym tygodniu Kamiński przesłał do kancelarii prezydenta, kancelarii premiera i do prezydiów Sejmu i Senatu materiały CBA dotyczące nieprawidłowości przy sprzedaży majątku Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecin.
Szef kancelarii premiera Tomasz Arabski w piątek zawiadomił - na podstawie materiałów CBA - prokuraturę o możliwości podejrzenia przestępstwa w procesie sprzedaży majątku stoczni oraz o domniemanym niedopełnieniu obowiązku złożenia zawiadomienia w tej sprawie przez szefa CBA. W poniedziałek prokuratura wszczęła śledztwo z doniesienia Arabskiego. CBA zapowiedziało na poniedziałek skierowanie zawiadomienia do prokuratury w sprawie przestępstwa przy sprzedaży majątku stoczni.
W niedzielę "Wprost" ujawnił materiały z raportu CBA. Według tygodnika, wynika z nich, że urzędnicy Agencji Rozwoju Przemysłu mieli czynić wszystko, by przetarg na majątek stoczni w Gdyni i Szczecinie wygrał katarski inwestor.
Minister skarbu Aleksander Grad powiedział, że w sprawie sprzedaży majątku stoczni jego resort nie faworyzował nikogo. Niepoważne jest - według niego - zarzucanie resortowi, że naraził interes gospodarczy państwa. Również prezes Agencji Rozwoju Przemysłu Wojciech Dąbrowski podkreślił, że "nie było żadnej możliwości ingerencji w przebieg przetargu i wpływania na jego wynik, bo był przeprowadzany w czasie rzeczywistym, a jedynym kryterium była zaoferowana cena".
Wcześniej Kamiński zawiadomił najwyższe władze państwowe o podejrzeniu nieprawidłowości w pracach nad projektem zmian w ustawie o grach i zakładach wzajemnych - według CBA prominentni politycy PO mieli lobbować na rzecz biznesmenów z branży hazardowej. Politycy PO odrzucają zarzuty, jednak w związku z tzw. aferą hazardową doszło do zmian w rządzie.
"Najgorsze jest to, że kiedy politycy wyeksploatują sprawę w wymiarze partyjno-politycznym, zapominamy o niej i efektem jest to, że do wyborców płynie sygnał: tak na dobrą sprawę, żadna z tzw. polskich afer rzeczywistych, czy urojonych nie została wyjaśniona do końca" - uważa Piechciński.
Jak dodał, oskarżenia pod adresem PO znacznie nadszarpną wiarygodność władzy i polityki, a nie tylko samej Platformy i wpłyną na kształt kampanii prezydenckiej w 2010 roku.
Zdaniem Piechocińskiego politycy nie powinni snuć scenariuszy rozpadu koalicji, czy wcześniejszych wyborów (o takich ewentualnościach mówił wcześniej w RMF FM Eugeniusz Kłopotek), bo to świadczyłoby o tym, że chcieliby odwrócić uwagę od pełnego wyjaśnienia tzw. afery hazardowej i ewentualnych nieprawidłowości podczas prywatyzacji stoczni. (PAP)
stk/ mok/ jra/
Źródło:PAP































































