W ostatnich dniach analitycy z amerykańskiego banku inwestycyjnego Goldman Sachs prześcigają się w wydawaniu skrajnie pesymistycznych raportów, w wyniku których jak dotąd spadały notowania spółek na Wall Street. Jednak dzisiaj dostało się też firmom z Europy. Według ekspertów z Goldmana europejskie banki będą musiały podwyższyć kapitały o 60-90 mld euro aby utrzymać odpowiedni poziom współczynników wypłacalności. Skutkiem takiego punktu widzenia było obniżenie rekomendacji dla ponad 40 europejskich banków. W efekcie akcje Commerzbanku przeceniono o 4,8%, kurs hiszpańskiego Santandera spadł o 4,6%, zaś walory Barclays przeceniono o 4,5%.
Pod wpływem publikacji raportu z Goldman Sachs w zapomnienie poszła pozytywna informacja ze szwajcarskiego banku UBS, który zapowiedział, że obecny kwartał zakończy na plusie. Mimo tego kurs UBS poszedł w dół o prawie 3%.
Z kolei inni analitycy z Goldmana zalecili inwestorom realizację zysków na spółkach surowcowych, co przełożyło się na spadki ich kursów. Akcje Anglo American przeceniono o 3,8%, notowania Antofagasty zniżkowały o 1,7%, a wycena Vedanta Resources obniżyła się o 1,9%.
Również raport analityków był przyczyną przeceny niektórych brytyjskich firm handlowych. Według ekspertów z londyńskiego oddziału Citigroup inwestorzy powinni pozbywać się papierów spółek z tego sektora ze względu na pogarszającą się sytuację makroekonomiczną Zjednoczonego Królestwa. W efekcie kurs sieci handlowej Marks & Spencer spadł o 3,9%, a kurs Wolseley obniżył się o 4,6%.
O godzinie 17:00 straty mogli liczyć inwestorzy ze wszystkich zachodnioeuropejskich giełd. W Londynie indeks FTSE100 spadł o 0,9%, kończąc dzień wynikiem 5.146,7 pkt. Niemiecki DAX tracił 1,2%, osiągając wartość 6.275 pkt. Paryski CAC40 spadał o 1,5%, docierając do poziomu 4.280 pkt., co byłoby najniższym kursem zamknięcia od trzech lat.
K.K.




























































