Równowartość 700 tys. złotych zapłacił inwestor za niespełna 6-metrowe zrujnowane mieszkanie w centrum Pekinu. Absurd? Nie, chińska charakterystyka.


Zwycięzca aukcji (136 rund licytacji!) przeznaczył 1,28 mln juanów, by stać się właścicielem rudery o powierzchni 5,6 metra kwadratowego położonej w centrum Pekinu - 10 minut samochodem od Placu Tiananmen, donosi "South China Morning Post". W przeliczeniu daje to ponad 100 tys. zł za metr! Chińczyk absolutnie nie zapłacił jednak tak gigantycznej kwoty za "przyjemność" mieszkania w zrujnowanym "mikroapartamencie", nawet tak korzystnie zlokalizowanym.
A rundown Beijing home with standing-room only space sells for record, in a sign of desperation for hukou in the Chinese capital https://t.co/EoorysdTwU pic.twitter.com/pVdeOxRTRe
— RealestateMY (@realestate_my) November 16, 2019
Cała tajemnica kosmicznej wyceny kryje się w hukou, czyli chińskim "paszporcie wewnętrznym". Szczęśliwy właściciel, dzięki nabyciu nieruchomości, otrzymał dostęp do miejscowych usług publicznych - a w okolicy znajdują się 3 spośród 5 najlepszych szkół w stolicy Państwa Środka. Chińczycy są gotowi zapłacić krocie za edukację dzieci na najwyższym poziomie - powyższy przypadek absolutnie nie jest odosobniony, podobne zdarzają się i w innych metropoliach za Murem.
Inną możliwość wskazuje jeden z ekspertów zapytanych o opinię przez "SCMP". Jego zdaniem, anonimowy kupiec może przewidywać (a może wiedzieć?), że zabudowania wkrótce zostaną zburzone, a ich właściciele otrzymają godne rekompensaty. Nawet jeśli nie wydarzy się to w najbliższym czasie, to dobrze jest mieć aktywo w centrum Pekinu - mówi analityk rynku nieruchomości.
Ceny nieruchomości za Murem, a szczególnie w największych metropoliach, są astronomiczne, szczególnie w zestawieniu z przeciętnymi dochodami mieszkańców Państwa Środka. "SCMP" przytacza dane krajowych statystyków i brokera Lianjia, z których wynika, że średnia cena metra kwadratowego nowego mieszkania w Pekinie wyniosła w ubiegłym miesiącu niemal 61 tys. juanów, czyli równowartość blisko 34 tys. zł!

Z wyliczeń E-House China Research and Development Institution wynika, że średnia cena mieszkania w stolicy Chin odpowiada 25 rocznym, medianowym (środkowym) wynagrodzeniom w Pekinie.
W efekcie dla wielu Chińczyków posiadanie mieszkania staje się nieosiągalnym marzeniem. Twardy orzech do zgryzienia mają władze Państwa Środka - zarówno centralne, jak i regionalne. Z jednej strony prężny sektor nieruchomości jest motorem napędowym gospodarki, a mieszkania - głównym składnikiem majątku Chińczyków. Z drugiej, wielu ludzi nie stać na własne, przyzwoite lokum, bo ceny są gigantyczne. Gdy ceny mieszkań spadają, biznes popada w problemy, rykoszetem dostają instytucje finansowe, a właściciele gwałtownie protestują. Gdy ceny ciągle rosną, własność koncentruje się w rękach najzamożniejszych, zwiększa się również i tak już bardzo duże zadłużenie.
Przed dwoma laty po raz pierwszy stanowcze stanowisko w tej sprawie zajął przewodniczący Xi Jinping. - Mieszkania są budowane, by w nich mieszkać, nie do spekulacji - powiedział podczas przemówienia otwierającego XIX Zjazd KPCh. Pisaliśmy wówczas szerzej o specyfice chińskiego rynku nieruchomości - jak widać, wiele się od tamtego czasu nie zmieniło.
Maciej Kalwasiński































































