REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Palikot: Donald Tusk nie pownien kandydować na prezydenta

2009-10-06 14:32
publikacja
2009-10-06 14:32
Dodaj Bankier.pl w Google
Cezary Szymanek: Gościem radia PiN jest Janusz Palikot - poseł Platformy Obywatelskiej.

Dzień dobry panie pośle.

Janusz Palikot: Dzień dobry. Witam pana. Witam państwa.

CS: Po Mirosławie Drzewieckim panie pośle, kto jeszcze odejdzie z rządu?

JP: Ja już od niedzieli przedstawiam stanowisko, że powinien być odwołany Mariusz Kamiński z CBA…

CS: Pytam o rząd panie pośle.

JP: CBA jest w administracji rządowej. Podlega bezpośrednio premierowi, z dużą pozycją autonomiczną, ale jednak. Oczywiście wydaje mi się, że również niestety losy Kamińskiego powinien podzielić minister Czuma.

CS: A dlaczego mówi pan niestety? Bo to za co, to właściwie chyba już wszyscy wiemy, czyli

za owe słynne już słowa, że Zbigniew Chlebowski i Mirosław Drzewiecki są niewinni, tak?

JP: Tak, bo jednak jest to zupełnie inny kaliber wykroczenia niż wykroczenie Chlebowskiego czy Drzewieckiego. To jest niefortunna wypowiedź, która nie powinna mieć miejsca, ale nie jest to żadne wykroczenie.

CS: Ale powiedział pan niestety. Uroniłby pan łzę, tak?

JP: Nie, ja go nie będę bronił. Ja uważam, że w związku z tą wypowiedzią, niestety jeśli ma dojść do odwołania Kamińskiego czego jestem zwolennikiem i tutaj absolutnie radykalnie bym działał, bo to jest absolutne zagrożenie dla demokracji w Polsce, to co wyprawia Kaczyński z Kamińskim z CBA, ale…

CS: A który Kaczyński, przepraszam?

JP: Jarosław oczywiście, ale jeśli mamy sobie pozwolić na tak mocne działania, to musimy być sami ponad wszelkimi podejrzeniami i każdy kto w tej sprawie zachowuje się stronniczo, tak niestety zachował się minister Czuma, nie może być ponad prawem i po prostu ponad tym takim - znaczy to jest nie jest prawo, to jest takim super standardem. W związku z tym niestety choć piękny życiorys, człowiek pod każdym względem wartościowy, ale takich błędów nie można popełniać.

CS: Kto jeszcze Adam Szejneld - wiceminister gospodarki?

JP: Ja nie mam żadnych w tej chwili przesłanek do tego, żeby twierdzić, że Adam Szejnfeld powinien być odwołany.

CS: Adam Szejnfeld mówi, że tak naprawdę nie ma sobie nic do zarzucenia. Z kolei z drugiej strony z notatek przedstawionych przez wiceministra finansów Jacka Kapicę wynika, że ministerstwo gospodarki, osobą wiceministra gospodarki, mocno interesowało się ustawą hazardową.

JP: Ale to jest normalne. Znaczy trzeba by porównać czy Adam Szejnfeld w tej jednej sprawie się interesował za bardzo, a przy innych sprawach dotyczących jego resortu, gdzie on jest takim merytorycznym wiceministrem on był dużo mniej aktywny. Gdyby było tego typu porównanie jak mógł bym się z tym ewentualnie zgodzić. Co więcej, powiem nawet takie porównanie jeszcze do końca nie przekonuje, bo nie ma nic dziwnego w tym, że minister gospodarki akurat ta sprawą się interesuje szczególnie, jeśli są jakieś wątpliwości, bo my przecież nie wiemy, że Szejnfeld i nie ma żadnych na to dowodów, proponował jakieś zmiany, które byłyby korzystne dla tego środowiska. Sam fakt interesowania się ustawą jeszcze

o niczym nie świadczy. Można powiedzieć Kamiński też się interesował ustawą i CBA ustawą...

CS: Chlebowski też się interesował i już go nie ma.

JP: Ale jednak Chlebowskiego nagrania, które zdobyło CBA gdzie on obiecuje, że załatwi, niezależnie od tego czy robił czy nie robił rzucają duży cień.

CS: Czyli Adam Szejnfeld zostaje.

JP: Na podstawie wiedzy, którą ja mam, ja nie widzę dzisiaj powodów do odwołania Adama Szejnfelda.

CS: A Grzegorz Schetyna?

JP: Również, ta wiedza, którą ja dysponuję…

CS: A wie pan na pewno czy to jest Grzesio?

JP: Tak, to oczywiście na pewno miał na myśli Chlebowski mówiąc Grzesio, czyli Grzegorza Schetynę, to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Ale z tego co ujawniła „Rzeczpospolita” - powtarzam, jeżeli Grzegorz Schetyna jest w jakiś sposób zamieszany też powinien ponieść odejść. Ale ja dzisiaj takiej odpowiedzialności Grzegorza Schetyny na bazie tej wiedzy, którą ja mam, nie widzę.

CS: A jaką odpowiedzialność, czyli odejść?

JP: Znaczy jeżeliby się okazało, że jest w podobny sposób jak Drzewiecki czy Chlebowski zamieszany w tę sprawę, to oczywiście tak samo musi odejść z funkcji. Ale powtarzam jeszcze raz mimo pewnej rywalizacji z Grzegorzem Schetyną o przyszłe kierownictwo partią, ja nie mam żadnej potrzeby tu pogrążać moich kolegów.

CS: Ale pan by się ucieszył gdyby Grzegorz Schetyna odszedł?

JP: Nie, wolę być zwykłym posłem w partii czterdziestoprocentowej…

CS: Nie uwierzę, że pan woli być zwykłym posłem.

JP: Niż przewodniczącym partii, która ma dwanaście - czternaście procent.

CS: Sugeruje pan, że ciąg dalszy trwania owej afery hazardowej może doprowadzić do tego, że będziecie mieć dwanaście - czternaście?

JO: Gdyby się okazało że jest większa znacznie liczba osób zamieszana niż te dwie Drzewiecki i Chlebowski…

CS: A są takie podejrzenia, że może być większa?

JP: Piszą ciągle o tym gazety.

CS: Ale większa poza to grono, o którym dzisiaj mówiliśmy.

JP: Poza to, to nie słyszałem, ale gdyby się okazało, że także jeszcze i Szejnfeld i Schetyna są

w to zamieszani, to jedyne co można zrobić to radykalnie to wszystko przeciąć i zrobić poważną rekonstrukcję rządu.

CS: Ponoć jest taki plan.

JP: Jeśli taki plan jest, to całe szczęście. Natomiast na razie jeszcze raz powtórzę, bo nie chcę tutaj wypaść na człowieka, który wykorzystuje kłopoty do własnych, osobistych celów, ja nie widzę dzisiaj żadnych powodów dla których Grzegorz Schetyna miałby być odwołany, ja ich nie znam.

CS: Ale tak czy inaczej szanse na to, że Grzegorz Schetyna, o czym mówiło się przed wybuchem afery hazardowej, no to chyba Grzegorz Schetyna traci już coraz bardziej szansę na schedę po Donaldzie Tusku?

JP: Na pewno jest to sytuacja, która go osłabia nie wzmacnia, nawet jeśli jest poza wszelkim realnym podejrzeniem

CS: Czyli co, wtedy Janusz Palikot, tak?

JP: Zobaczymy, zadecydują wyborcy. Ja bym dzisiaj w ogóle nie dyskutował na ten temat.

CS: No to nie wyborcy, panie pośle…

JP: Nasi wyborcy, wyborcy szefów partii, czyli delegaci Rady Krajowej na zgromadzeniu w maju czy w czerwcu, kiedy się to odbędzie, ale wie pan co dzisiaj naprawdę odłóżmy te wszystkie sprawy, to ja apeluję do wszystkich i kolegów i do opinii publicznej. Dzisiaj sprawą kluczową jest zamknąć obecny kryzys i zobaczymy w jakiej kondycji będziemy my wszyscy w grudniu, kto będzie kandydatem na prezydenta i jakie będą inne decyzje wewnątrz partii.

CS: Jak to kto będzie? A Donald Tusk nie będzie?

JP: Jak pan doskonale zna moją opinię, to ja od początku twierdziłem, że to nie jest dobre rozwiązanie, żeby on kandydował, byłoby dużo lepiej, gdyby został szefem partii i premierem, bo jest dobrym premierem i dobrym szefem partii.

CS: I co i teraz trakcie owej afery hazardowej pan się coraz bardziej utwierdził, w tym przekonaniu?

JP: Dzisiaj moim zdaniem ma Tusk znacznie mniejsze pole manewru. Dzisiaj w zasadzie on musi kandydować, bo to byłoby przyznanie się do jakiejś porażki, więc ja sam gdybym dzisiaj miał to prorokować bym raczej oceniał, że będzie kandydował niż nie, choć jak powiedziałem wielokrotnie merytorycznie uważałem, że to nie jest najlepsze rozwiązanie. Ale jak pan wie polityka i merytoryka nie zawsze idą ze sobą w parze.

CS: No zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że dosyć często nie idą.

JP: No właśnie, w związku z tym być może będzie tak, że mimo tego, że byłby lepszym na funkcji premiera i szefa partii będzie jednak kandydował. Ale to poznamy za parę miesięcy. Zobaczymy nawet najbliższych kilka dni jest kluczowych. Dzisiaj, jutro, pojutrze, do piątku,

w piątek ma być debata w sejmie….

CS: No właśnie, to w takim zrazie skupmy się na tych dniach - czy do piątku wobec tego premier powinien wykonać te zdecydowane ruchy pana zdaniem, czyli dymisje jeżeli już

i jeżeli istnieje takowy plan, głęboka rekonstrukcja rządu, po to by w piątek w sejmie stanąć

i no właśnie zrobić nowe otwarcie.

JP: Ja uważam, że tak, że te najbliższe dni, nie mówię, że dzisiaj, ale do piątku rzeczywiście, to powinny być dni w których powinno dojść do ostatecznego rozstrzygnięcia. Ja nie mówię, że mają być dymisje. Jeśli jeszcze są jakiekolwiek wątpliwości do kogokolwiek z rządu, to trzeba zamknąć tę sprawę. Jeśli takich wątpliwości nie ma, też trzeba to wyraźnie powiedzieć, że sprawa według oceny szefa rządu jest zamknięta i ograniczona do tych dwóch czy jeszcze Czumy, czy jeszcze kogoś. Koniec, kropka, sprawa zamknięta, przy tej okazji właśnie rekonstrukcja, nowe otwarcie i potem ciężka praca przez miesiąc, dwa i zobaczymy jak to wszystko oceni opinia publiczna, czy uda się ją przekonać czy nie. Oczywiście przy tych zmianach, które i tak się już zapowiadają, bo odszedł Chlebowski i Drzewiecki…

CS: Kto za Drzewieckiego tak a propos?

JP: Dzisiaj jest po prostu ogromna, od Bońka do Dolniaka, przez wszystkich świętych jest dyskusja na ten temat.

CS: Mówi się, że na początek Adam Giedryś jako po, a później być może Zbigniew Boniek.

JP: Ja uważam, że jeśli to jest realna kandydatura…

CS: Która Bońka czy Giedrysia?

JP: Bońka. Ta kandydatura obecnego wiceministra, to mi się wydaje nie jest dobre rozwiązanie. Musi być ktoś mocny, wiarygodny dla opinii publicznej, mocny wobec PZPN…

CS: Boniek taki byłby?

JP: Trzeba go dokładnie sprawdzić, bo był długo w piłce nożnej, która jest mocno…

CS: Co to znaczy sprawdzić, służby?

JP: W takiej sytuacji służby ABW muszą sprawdzić, bo przecież my nie możemy się wpakować w sytuację, w której jak wiemy w sporcie połowa sędziów jest aresztowana, kluby są zdymisjonowane. Boniek długo w tym funkcjonował. Mam nadzieję, że jest czysty. Musi być absolutnie zweryfikowany. Tu się nie ma co spieszyć. Niech służby dadzą premierowi odpowiedni raport w tym zakresie. On jest oczywiście bardzo dobrą kandydaturą

i merytorycznie i powiedziałbym piarowo, ale sprawdzić go oczywiście trzeba. Jeśli nie on, to ja bym się spodziewał kogoś z bardzo bliskich współpracowników, w stylu Jana Krzysztofa Kieleckiego, Kiliana czy kogoś takiego.

CS: Widziałby pan Jana Krzysztofa Bieleckiego na stanowisko ministra sportu?

JP: A dlaczego nie? To jest tak ważny projekt i tak ważne ministerstwo dla tego rządu, bo ono realizuje dwa z pięciu najważniejszych jakby celów takich społecznych..

CS: Panie pośle, to ja się z panem mogę założyć w tej chwili o skrzynkę dobrego wina, że Jan Krzysztof Bielecki by się nie zgodził na taką propozycję.

JP: To jest inna sprawa, ale byłby bardzo dobrym ministrem sportu. Tutaj spekulujemy, ja nie mam żadnej wiedzy.

CS: A Grzegorz Dolniak nadal będzie szefem klubu parlamentarnego?

JP: Jeśli to moim zdaniem na okres przejściowy.

CS: A później?

JP: Potem muszą się odbyć normalne wybory.

CS: A pan by kogo widział?

JP: Dzisiaj trzeba rozstrzygnąć między ludźmi typu Gowin i nie wykluczam swojej osoby, kogoś kto po prostu ma pewną energię, siłę, a nie jest tylko dobrym nawet technokratą, jak Dolniak. To jest za mało w sytuacji takiego kryzysu, który w tej chwili mamy. Trzeba klub

naprawdę pociągnąć. Ludzie w klubie mają poczucie jakby pewnego zagubienia i trzeba ich znów zarazić jakby pewnością zwycięstwa.

CS: No właśnie czy ludzie w Platformie w ogóle rozumieją co w tej chwili robi premier?

JP: Kredyt zaufania do premiera jest bardzo duży. Także premier ma spokojnie jeszcze kilka dni na ostateczne decyzje. Tu pod tym względem nie widzę żadnego problemu. Problemem jest to, że człowiek do którego bardzo wielu ludzi miało zaufanie, Zbyszek Chlebowski zawiódł zaufanie nas wszystkich i każdego z nas postawił trochę w sytuacji takiej, że zagrał jakby naszą przyszłością przez swoje niefortunne postępowanie. Jest poczucie takiego oczekiwania, że przyjdzie ktoś, nie ktoś kto jakby zasypie dziurę, która powstała, tylko ktoś kto będzie realnym przywódcą i poprowadzi ten klub do kolejnego zwycięstwa.

CS: Czyli co, albo Gowin, albo pan, tak?

JP: Dzisiaj Marek Biernacki jest jeszcze mocną postacią, wydaje się, że można byłoby

o nim myśleć na tej giełdzie. Grzegorz Dolniak jest świetnym wiceprzewodniczącym, ale moim zdaniem jest za małą osobowością na pociągnięcie całego klubu. To jest moja ocena.

CS: Komisja Przyjazne Państwo - pan wróci na funkcję przewodniczącego, czy nie?

JP: Więc były takie rozmowy. Pan poseł Sokoła miał się podać do dymisji. Mieliśmy tę sprawę przeprowadzić, nie wiem co w tej chwili. Dzisiaj wieczorem będę widział, bo zobaczymy co dzisiaj przeniesie po tym całym zamieszaniu. Nikt się w czwartek, w piątak nie spodziewał, że Chlebowski przestanie być. Dzisiaj wieczorem o osiemnastej jest posiedzenie klubu Platformy Obywatelskiej, będą jakieś zmiany i pewnie późno wieczorem coś będę w tej sprawie wiedział.

CS: No właśnie, takie czasy, że nie wiadomo czego się spodziewać. Dzisiaj spodziewać się jakiejś dymisji, czy dzisiaj raczej nie? Co panu mówi, tak podskórnie?

JP: Mi się wydaje, że wszystko jest możliwe, każdego dnia.

CS: Janusz Palikot - poseł platformy obywatelskiej. Dziękuję bardzo.

JP: Dziękuję.

Źródło:
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~Egon
Palikot lubi być oryginalny ,wiec powinien założyć punkt skupu teczek i haków.
Za ważne premia ,za oryginały premia ,za wazne a nadpalone premia.
Przewiduję obfite zbiory ,słupy Palikota będą jak zapałeczki przy tym.
I wtedy ma otwartą drogę do wielkiej kariery.
zapend
nie musi bowiem już jest i nazywa się ipn

a co do samego kandydowania to moim zdaniem ma rację
~Heniek
Palikot wypowiada się tutaj bardzo nielogicznie. Stwierdza, że Zbigniew Chlebowski, Mirosław "Miro" Drzewiecki - a być może inni także - faktycznie są utaplani, i bardzo go to niepokoi, a z drugiej strony stwierdza, że CBA jest zagrożeniem demokracji (sic!) w Polsce (bo właśnie wytropiła wielką aferę). Widać, Paskiot ma Palikot wypowiada się tutaj bardzo nielogicznie. Stwierdza, że Zbigniew Chlebowski, Mirosław "Miro" Drzewiecki - a być może inni także - faktycznie są utaplani, i bardzo go to niepokoi, a z drugiej strony stwierdza, że CBA jest zagrożeniem demokracji (sic!) w Polsce (bo właśnie wytropiła wielką aferę). Widać, Paskiot ma chrapkę na premierostwo po tym jak Tusku zacznie kandydować. Chodzi tylko o to, aby główny kandydat na premiera, tj. Grzegorz "Grześ" Schetna zotstał wyautowany. Pasikot ma jeszcze nadzieję, że jakieś smrody wokół afery hazardowej dotrą do Grzesia, a wtedy on Pasikot ruszy do boju.
~emigrant
A jaka w tym wszystkim była rola Donaldina ? Szefuńcio, koordynator, stójkowy ?
Wszyscy wiedzą, że gdyby nie Kamion, chłopcy by robili interesy jak się patrzy, całą parą, garściami by czerpali skąd się da i ile się da, a ciemny "zwykły" obywatel nadal robiłby za wyborczego frajera.
Teraz trzeba Kamyka zwolnić. instytucję
A jaka w tym wszystkim była rola Donaldina ? Szefuńcio, koordynator, stójkowy ?
Wszyscy wiedzą, że gdyby nie Kamion, chłopcy by robili interesy jak się patrzy, całą parą, garściami by czerpali skąd się da i ile się da, a ciemny "zwykły" obywatel nadal robiłby za wyborczego frajera.
Teraz trzeba Kamyka zwolnić. instytucję rozwiązać albo... posadzić swojego kolesia.
Ach, ciemny elektoracie..... jesteś dymany i nawet z tego zadowolony.... hahaha.......

Powiązane: Afera hazardowa

Ważne linki