Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

2009-10-05 06:00 Źródło: Bogusław Półtorak - Bankier.pl

Bogusław Półtorak - Bankier.pl

Odwołujemy kryzys gospodarczy? Nie tak szybko


Obyś żył w ciekawych czasach. To stare chińskie powiedzenie, nawiasem mówiąc ostatnio trochę już wyświechtane, najlepiej oddaje obecną burzę nastrojów na rynkach finansowych. „Hucznie” obchodzona rocznica upadku banku inwestycyjnego Lehman Brothers ujawniła lęki, jakie jeszcze trapią gospodarkę. I tak o ile upadek LB nie zapoczątkował kryzysu, tak w rocznicę po jego formalnym zamknięciu ciągle nie można wskazać drogi do powrotu do okresu prosperity. Lekarstwa zaordynowane przez banki centralne wcześniej stały się przyczyną choroby. Dziś znów wierzymy, że mogą nas uzdrowić i jak na razie jest nieźle.

Najnowszy Biuletyn Gospodarczy Bankier.pl

Wyprzedź innych. Źródło dobrej informacji jest w dzisiejszych skomplikowanych czasach podstawą dobrych decyzji i ocen, szansą na zyski. Zapraszam do lektury pełnej wersji październikowego Biuletynu Gospodarczego Bankier.pl, którą znajdziecie Państwo tutaj: www.bankier.pl/biuletyn/gospodarczy
Nadmierny pesymizm, jaki jeszcze niedawno gościł często w wypowiedziach medialnych dotyczących kryzysu, wydawał się co prawda równie nieuzasadniony, jak wcześniej hurraoptymizm. Mówi się, że pamięć rynków jest krótka, a pamięć ludzka ulotna. Czy jednak powoduje to, że problem znika? Ze świadomości na pewno tak. Recesja jest przecież dopiero wtedy, kiedy bezrobocie dotknie ciebie. Do tego czasu jest „tylko” spowolnienie. Dziś niestety coraz więcej osób będzie tego doświadczać, wbrew temu co słyszą zewsząd, tym większa ich frustracja. Bezrobocie rodzi strach, ale czy nie jest trochę tak, że sami jesteśmy sobie winni?

Chciejstwo i fakty. Różnica wszak jest diametralna. Cnoty wstrzemięźliwości i zapobiegliwości są współczesnym społeczeństwom nad wyraz potrzebne. Dodajmy: społeczeństwom tzw. Zachodu, do którego wbrew pozorom i my się zaliczamy. Kultury rozpasanego konsumpcjonizmu, jak mówią wprost outsiderzy. A żeby konsumować, trzeba jednak produkować lub importować. Sęk w tym, że to drugie jest możliwe, jeśli to pierwsze jest spełnione, przynajmniej w takich gospodarkach jak polska. Chyba jedynie Amerykanie ciągle są w stanie pozwolić sobie na życie na kredyt i to pomimo całego zamieszania z globalnym kryzysem finansowym. Kryzys udowodnił tylko, że nie ma świętości w gospodarce i dominuje pozycja silniejszego, większego gracza. Diametralnie zmieniło to wszelkie teorie o wielobiegunowym świecie finansowym. Dziś za to wszyscy płacimy, a najwięcej oczywiście płacą najsłabsi. Bezrobotni, emeryci, młodzi wchodzący na rynek pracy. Te osoby muszą w codziennym trudzie walczyć z kryzysem. Ale żeby walczyć trzeba go rozumieć.

Małe gospodarki de facto muszą się niestety podporządkować zasadom większych graczy. Sytuację nieco tylko ratują alianse gospodarcze. Analizując wyniki polskiej gospodarki, szczególnie przemysłu, widać symptomy, że jest ona dość odporna na realne skutki kryzysu finansowego. Dno, jakie osiągnęliśmy w produkcji przemysłowej, zwiastuje z dużym prawdopodobieństwem koniec dopasowania polskich firm do kryzysu. Kolejnym krokiem jest jednak racjonalizacja zatrudnienia. Co prawda stopa bezrobocia nie oddaje dramatyzmu sytuacji, ale wbrew temu, co twierdzą niektórzy, że jest relatywnie dobrze, bo nie mamy 20 proc. bezrobocia, to taką opinię można uznać za błędną. Polska w Europie charakteryzuje się olbrzymią liczbą osób w wieku produkcyjnym, które już nie są aktywne zawodowo. To scheda po socjalnej ochronie, która była i jest realizowana poprzez niewydolny system emerytalny. Najmłodsi w Europie emeryci niestety w wielu wypadkach to po prostu bezrobotni na bezterminowym zasiłku. W takiej sytuacji bezrobocie na poziomie 10,8 proc. to jednak bardzo dużo. I to jest prawdziwe wyzwanie np. dla polityków zatroskanych o przyszłość Polski.

Dla obywateli tak naprawdę istotne jest to, co mają w kieszeniach. A tu nie ma dobrych informacji. Nie dość, że z pracą jest coraz bardziej krucho, to systematycznie nasze dochody są zmniejszane przez ukryty „podatek” – inflację. Tempo inflacji jest relatywnie wysokie, jakby w naszej gospodarce nie było recesji. Z drugiej strony wydaje się, że za wysokie tempo inflacji ciągle odpowiadają ceny regulowane. Wysoka inflacja w takiej sytuacji nie ma charakteru pieniężnego, a jest raczej kosztowa, co niestety potwierdza tezę o niezakończonej transformacji gospodarczej. Mamy więc do czynienia z dwoistością gospodarki: z jednej strony monopole, np. energetyczne, dostawcy mediów, a z drugiej strony pozostawieni sobie przedsiębiorcy i konsumenci.

Ci ostatni po prostu ponoszą koszty nieefektywnych branż. Reforma strukturalna niestety nie została dokończona, co niezbyt dobrze wróży na przyszłość. Oczywiście ożywienie gospodarcze może znieść powyższe dolegliwości, co jednak, kiedy tak się nie stanie? Stopa wzrostu gospodarczego mniejsza niż 5 proc. dla Polski to ciągle śmiertelne zagrożenie. Czekamy więc na pragmatyczną kontynuację reform, w tym prywatyzację tych ostatnich matuzalemów nieefektywnych branż. Trudne to wyzwanie i mało popularne, ale takiej sielanki politycznej dawno nie mieliśmy, więc może jest szansa.






Nowość na polskim rynku butów klasycznych
Salon LODING w warszawskiej Galerii Mokotów
to pierwszy w Europie Środkowo-Wschodniej
salon z ekskluzywnym francuskim obuwiem i odzieżą
dla mężczyzn

Komentarze do artykułu
Odwołujemy kryzys gospodarczy? Nie tak szybko Autor: dabrowka   2009-10-09 11:13
"Prosperita" to nie jest polskie słowo? Hmm, z tego co wiem, to jest to słowo powszechnie używane, więc nie wiem o co Ci chodzi -> soho
Odwołujemy kryzys gospodarczy? Nie tak szybko Autor: ~soho   2009-10-05 08:37
Prosperity, czy autor tekstu nie zna polskich slow ? Ja nie musze bo tylko komentuje,ale ktos kto pisze artykoly chyb apowinnien
PREZES BANKIER.pl PRACOWAŁA W......McDonald's -;) Autor: ~neu   2009-10-05 07:10
dobre!