Równie ważne jak deklaracje nowego prezydenta będą także już rozpoczęte plany ratunkowe. – Tak naprawdę w średnim i długim terminie najważniejsza jest odpowiedź na pytanie, czy stan gospodarki się poprawia, czy też nie – twierdzi Marcin Kiepas, analityk X-Trade Brokers. – Przy tak rozchwianym rynku akcji bardzo liczy się psychologia. Samo przemówienie Obamy może obudzić w inwestorach optymizm, którego jednak moim zdaniem wystarczy tylko na 1 – 2 dni – twierdzi Rogalski. Lekkie wahnięcie może nastąpić także na rynku walutowym. – Spadek awersji do ryzyka spowoduje, że dolar zacznie tracić, a zyskiwać będą europejskie waluty: euro i frank. Podobnie jak w zeszłym roku wzrost awersji do ryzyka spowodował umocnienie się dolara, bo inwestorzy trzymali kapitał w bezpiecznej walucie – mówi Kiepas. Według niego euro/USD może na krótko wybić się do poziomu 1,34 dol., ale w perspektywie 2 – 3 tygodni powróci do dzisiejszych poziomów 1,28 – 1,29 dol.
Na przeprowadzce Obamy do Białego Domu zyska też złoty. Marek Rogalski twierdzi, że już niedługo dolar powinien być tańszy o 10 gr. Wczoraj przygotowania do zaprzysiężenia nowego prezydenta USA nie robiły specjalnego wrażenia na inwestorach. Indeksy za oceanem traciły już przed zaprzysiężeniem Obamy. Tyle że giełda w USA nie pracowała w poniedziałek i dopiero wczoraj zareagowała na kłopoty sektora finansowego, o których głośno było na początku tygodnia. Później doszły jeszcze fatalne wieści z sektora finansowego w USA i giełdy runęły w dół o ponad 5 proc.
Ogromne rozchwianie widać było w Europie. Główne parkiety rozpoczęły co prawda dzień od wzrostów, jednak z minuty na minutę optymizm słabł. Po południu FTSE100 tracił 0,3 proc., a niemiecki DAX 0,8 proc. Jeszcze słabsza była Warszawa, ale na fixingu WIG20 z poziomu ponad -1 proc. podniósł się i ostatecznie stracił tylko 0,12 proc.
Marcin Tarczyński Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat































































