Wygląda na to, że naftowy kartel wywiązał się z listopadowego zobowiązania do ograniczenia dostaw surowca. W styczniu wydobycie w krajach OPEC było o 890 tysięcy baryłek dziennie mniejsze niż w grudniu.


30 listopada 2016 roku państwa OPEC porozumiały się w sprawie ograniczenia wydobycia do 32,5 mln baryłek dziennie, czyli o 1,2 mln b/d względem faktycznej produkcji. Ze statystyk za styczeń wynika, że zmowa kartelowa okazała się skuteczna.
Według raportu OPEC w styczniu 2017 roku dzienne wydobycie w krajach kartelu wyniosło 32,14 mln baryłek i było o 890 tysięcy baryłek niższe niż w grudniu. Arabia Saudyjska ograniczyła dostawy aż o 496 tys. b/d (do 9,95 mln b/d) – czyli nawet więcej niż zadeklarowane cięcie o 486 tys. Kurek z ropą mocno przykręciły także Irak (-166 tys. b/d), ZEA (-159 tys. b/d) i Kuwejt (-141 tys. b/d).
Zgodnie z porozumieniami produkcję mogła zwiększyć Nigeria (o 102 tys. b/d), Libia (o 65 tys. b/d) oraz Iran (o 50 tys. b/d). Z grudniowych ustaleń wywiązali się producenci spoza OPEC, którzy mieli zmniejszyć dostawy o 558 tys. baryłek dziennie. W rezultacie globalne dostawy ropy naftowej zmalały w styczniu o 1,29 mln baryłek dziennie, do 95,82 mln b/d.
Przedstawione przez OPEC statystyki nie miały wpływu na ceny ropy naftowej, ponieważ rynek na bieżąco monitorował wielkości dostaw. Zresztą najsilniejsza fala wzrostu cen ropy miała miejsce na przełomie listopada i grudnia, gdy zmowy kartelowe były dopiero zawiązywane. W ich rezultacie cena baryłki ropy Brent wzrosła z ok. 45 dolarów pod koniec września do ok. 56,40 USD w połowie lutego.

Krzysztof Kolany


























































