Wielopokoleniowe kredyty zaczęły się upowszechniać pod koniec 2007 r., gdy rosnące odsetki w złotych coraz większej liczbie zainteresowanych zamykały drogę do kredytów we frankach szwajcarskich, przy których udzielaniu obowiązują surowsze zasady. ‐ Mamy wielu klientów, którzy po bezskutecznym poszukiwaniu w bankach kredytu we frankach wracają pod rękę z rodzicami ‐ mówi Rucka.
‐ Tego typu pożyczki są szczególnie popularne poza Warszawą ‐ dodaje Paweł Majtkowski z Expandera. Często gra toczy się o kilkaset złotych brakujących do uzyskania zdolności kredytowej. Jak wynika z obliczeń Expandera, rodzina z dwójką dzieci, która chce pożyczyć 300 tys. zł na 30 lat we frankach w Kredyt Banku, musi mieć miesięczny dochód w wysokości 3700 zł, podczas gdy do kredytu złotowego wystarczyłoby 3300 zł. Z ratami jest już odwrotnie ‐ spłata tego samego zadłużenia we frankach kosztuje obecnie o 35 proc. mniej niż pożyczki złotowej.
W skali całego rynku odsetek wielopokoleniowych kredytów wciąż nie jest duży. ‐ Większość osób nie wie o możliwości wspólnego pożyczania. Inni z kolei są przekonani, że wiek rodziców odebrałby im szanse na długoletni kredyt ‐ twierdzi Aleksadra Łukasiewicz, dyrektor produktów bankowych w Open Finance. A tak bywa, ale nie wszędzie. Niektóre banki, m.in. Raiffeisen, Millennium i Kredyt Bank, przy obliczaniu okresu kredytowania biorą pod uwagę wiek najmłodszego z kredytobiorców.
Z kolei np. w Nordei, gdy najstarszy kredytobiorca kończy 70 lat, zadłużenie nie może przekroczyć 40 proc. wartości nieruchomości. ‐ To jedyne obostrzenie ‐ zapewnia Piotr Zawadzki, dyrektor departamentu bankowości hipotecznej w Nordea Bank Polska. Nic dziwnego, bo przy spadającej sprzedaży kredytów takie rozwiązanie zwiększa liczbę potencjalnych klientów.
Zdaniem Marcina Gałacha z departamentu kredytów detalicznych Kredyt Banku wielopokoleniowych kredytów będzie przybywać. ‐ Stopy procentowe w Polsce idą w górę, a Komisja Nadzoru Finansowego oczekuje obecnie od banków, aby zobowiązania kredytowe nie przekraczały 65 proc. dochodów kredytobiorcy, podczas gdy jeszcze niedawno było to ok. 70 proc. ‐ mówi Gałach.
Halina Kochalska
Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat





























































