Dzisiaj zatrzymane auta bez OC są odholowywane. Oddaje się je pod warunkiem wykupienia obowiązkowego ubezpieczenia. OC chroni potencjalne ofiary kierowców. Ich leczenie, rehabilitację i rentę opłaci w razie wypadku Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Jednak posłowie uznali, że kara w postaci holowania jest niewspółmierna do wykroczenia.
- Od miesięcy PIU zabiegała, by auto bez OC było przez policję wyłączane z ruchu. Jeśli holowanie to dla posłów zbyt restrykcyjny środek, zaproponowaliśmy, by policja mogła odbierać dowód rejestracyjny za pokwitowaniem i oddawać go po wykupieniu ubezpieczenia. Wszak to parlament wprowadził obowiązkowe OC, więc trzeba ten obowiązek egzekwować - mówi Marcin Tarczyński, analityk PIU.
Skutek: ofiara wypadku będzie leczona, rehabilitowana i ewentualnie otrzyma rentę z UFG, ale ten obciąży potem sprawcę wszystkimi kosztami. Obowiązkowe OC to wydatek rzędu 100 euro. Minimalna su-ma ubezpieczenia, czyli kwota, do granicy której ofiara wypadku samochodowego może się ubiegać o odszkodowanie związane z własnym zdrowiem sięga 1,5 mln euro. Z czasem suma ta będzie rosła i zwielokrotni problemy posiadaczy nieubezpieczonych aut. Dziś jest ich 200 tys., ale może być ich więcej, jeśli zabraknie bata w postaci holowania lub odebrania dowodu rejestracyjnego.
- Sejm swoją decyzją spowodował, że część kierowców, zwłaszcza młodych i niedoświadczonych, za swoje błędy płacić będzie przez całe życie - mówi Marcin Tarczyński.
POLSKA Dziennik Zachodni
Beata Sypuła































































