Tak duże zwyżki wywołują wśród inwestorów chęć do realizacji zysków. Zwłaszcza że deprecjacja dolara napędzająca wzrosty notowań surowców również zdaje się coraz wolniejsza, a wczoraj kurs EUR/USD nie był w stanie znacząco poprawić swojego rekordu.
Obawy budzi też poziom chińskiego importu, który co prawda w marcu wzrósł o 6% m/m i wyniósł 240,6 tys. ton, lecz nadal było to o 22% mniej niż rok wcześniej. Chiny są największym na świcie konsumentem miedzi i wraz ze spadkiem popytu w Stanach Zjednoczonych ich rola będzie rosła.
W tym tygodniu po raz pierwszy od dłuższego czasu zwiększyły się zapasy miedzi zgromadzone w składach giełd w Londynie, Nowym Jorku i Szanghaju. Po wzroście o 0,4% osiągnęły one wartość 184,9 tys. ton, co zaspokaja 3,6 dnia światowego zapotrzebowania. W roku 2007 wskaźnik ten ukształtował się na średnim poziomie 4,9 dnia.
W piątek przed południem w Londynie za tonę miedzi z trzymiesięcznym terminem dostawy płacono 8.700 dolarów, czyli o 0,8% więcej niż wczoraj i tylko 0,3% więcej niż pod koniec ubiegłego tygodnia. W czwartek na LME kurs miedzi z natychmiastową dostawą ustanowił nowy rekord, na poziomie 8.884,50$ za tonę.
Niemniej jednak po rynku nadal krążą raporty analityków, którzy prognozują, że z powodu przerw w dostawach oraz niskich zapasów, kurs miedzi przekroczy w tym roku poziom 10.000 dolarów.
K.K.




























































