Bazylejski Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) odkurzył nieco już zapomnianą statystykę rozliczeń w systemie TARGET2. Wynika z niej, że Niemcy w coraz większym stopniu finansują zbankrutowane południe strefy euro.


TARGET2 to techniczne narzędzie umożliwiające rozrachunek w czasie rzeczywistym pomiędzy krajowymi systemami bankowymi krajów strefy euro. Aż do wybuchu kryzysu finansowego tym zagadnieniem interesowała się wyłącznie garstka profesjonalistów. Sytuacja zmieniła się w 2007 roku, a zaogniła się 5 lat później, gdy strefa euro stanęła na krawędzi rozpadu.
Wtedy wiedza na temat TARGET2 „zeszła pod strzechy”. Przynajmniej pod strzechy ekonomistów i analityków finansowych. Każdy widział, że szybko rosnące salda w systemie Target są przejawem „defragmentacji” (to Mario Draghi) lub wręcz ukrytym bailoutem europejskiego południa przez kraje północne. A mówiąc wprost – przez Niemcy.
Po pokerowym zagraniu Mario Draghiego („zrobimy wszystko, co trzeba, aby strefa euro przetrwała”) EBC uruchomiał kolejne programy skupu obligacji krajów PIGS (zwanych „eurobankrutami”), co na kilka lat uciszyło dyskusję nad rozpadem eurolandu. Jednak mimo że prasy drukarskie EBC obniżyły rentowności obligacji włoskich czy hiszpańskich do śmiesznie niskich poziomów, nierównowagi w systemie Target pozostały.
Co więcej, od początku 2015 roku zaczęły się nasilać! W szczycie paniki latem 2012 roku Niemcy poprzez swój Bundesbank kredytowały systemy bankowe południa eurolandu kwotą 751 mld euro. W połowie 2014 roku było to już „tylko” 443 mld €. Ale w styczniu 2017 roku kwota ta urosła do rekordowych 795 mld €. Jest już zatem większa niż w najgorszym momencie kryzysu strefy euro.

Istotne dodatnie salda w Target2 mają jeszcze tylko Luksemburg (176,6 mld €), Holandia (72,4 mld €) i Finlandia (44,3 mld €). Te kraje wspólnie z Niemcami finansują niedobory w systemach bankowych krajów PIGS. Chodzi tu w szczególności o Włochy (-364,7 mld €) i Hiszpanię (-320,2 mld €), ale także o Portugalię (-72,3 mld €) oraz Grecję (-70,3 mld €).
W 2012 roku nie było wątpliwości, że rosnące salda w systemie Target są przejawem ucieczki kapitału z krajów PIGS do bezpiecznej północy eurolandu. Ale ekonomiści Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) twierdzą, że obecny wzrost nierównowagi w systemie Target jest raczej efektem prowadzonego przez EBC skupu obligacji skarbowych w ramach programu APP.
Nie wszyscy podzielają optymistyczny wniosek analityków BIS - bo to przecież EBC poprzez APP zlikwidował wiarygodność cen obligacji skarbowych i CDS-ów. Jednak niezależnie od przyczyny problem nie tylko pozostaje, ale z miesiąca na miesiąc rosną jego rozmiary. Teoretycznie salda Targetu nie mają żadnego znaczenia – to w sensie ekonomicznym pożyczki pomiędzy bankami centralnymi strefy euro.
Ale sytuacja stanie się niezmiernie skomplikowana, gdy któryś z krajów członkowskich postanowi opuścić strefę euro. „Jeśli kraj opuści Eurosystem, zobowiązania jego narodowego banku centralnego wobec EBC będą musiały zostać w pełni uregulowane” – przyznał sam Mario Draghi. Gdyby więc Grecja postanowiła pożegnać się z euro, to musiałaby oddać Bundesbankowi 70 mld euro. A tych pieniędzy nie ma i nie może ich wyemitować, co oznaczałoby stratę w niemieckim banku centralnym.
O ile Niemcy jakoś przeżyliby utratę 70 mld euro, o tyle już Italexit (czyli wyjście Włoch) kosztowałby ich niemal 365 mld euro. A to sporo nawet dla Bundesbanku. Rzecz jasna banki centralne nie są podmiotami rynkowymi i bez problemu mogą funkcjonować przy stracie finansowej i ujemnych kapitałach własnych. Nie mogą przecież zbankrutować w pieniądzu, które same emitują w dowolnych ilościach, w dowolnym momencie i do dowolnego adresata. Mimo to sytuacja byłaby bardzo „niezręczna” i rodziła dość nieprzyjemne skutki polityczne z wszystkimi towarzyszącemu temu perturbacjami na rynkach finansowych oraz w realnej gospodarce.































































