2002-03-15 08:59 Źródło: Prawo i Gospodarka
Nie tylko RPP, ale i rząd ma wpływ na cenę kredytu
Wysokie oprocentowanie bankowych kredytów jest przyczyną rządowych nacisków na RPP, aby ta obniżała podstawowe stopy procentowe pobudzając w ten sposób gospodarkę. Bankowcy mówią jednak, że sprawa ta jest o wiele bardziej złożona.
Decyzje podejmowane przez Radę Polityki Pieniężnej istotnie wpływają na cenę kredytu, choćby poprzez wskaźnik WIBOR, jednak wpływ Rady na cenę bankowego kredytu nie jest aż tak duży jak uważa rząd – twierdzą bankowcy. Od czego zależy więc oprocentowanie bankowych kredytów?
Każdy bank w zależności od sytuacji ekonomicznej prowadzi własną politykę, gdyż jest podmiotem niezależnym i reagującym przede wszystkim na to, co dzieje się na rynku – twierdzi Marek Kulczycki, członek rady nadzorczej Deutsche Banku 24. A na rynku ostatnio dzieje się tak, że duże zapotrzebowanie budżetu państwa na kredyt - wynikające z dużego deficytu i małych przychodów z prywatyzacji - bardzo silnie odbija się na cenie kredytu dla firm i klientów indywidualnych. I to właśnie na ten problem często zwracają uwagę członkowie RPP. Kto ogranicza dostępność kredytu dla przedsiębiorstw i przyczynia się w ten sposób do utrzymywania wysokiego bezrobocia? Wszyscy ci, którzy podtrzymują bardzo wysokie zaciąganie długów przez budżet państwa – mówił niedawno Leszek Balcerowicz, prezes NBP.
Ale nie tylko to jest przyczyną wysokiej ceny kredytu. Jeszcze większy wpływ na jego koszt wywiera duże ryzyko związane z udzielaniem i późniejszą spłatą kredytów, do czego z kolei mocno przyczynia się trudna sytuacja gospodarcza i problemy finansowe wielu firm – klientów banków.
Zdaniem wielu bankowców to właśnie ryzyko kredytowe najsilniej kształtuje cenę kredytu, choć bezpieczne papiery skarbowe, które banki chętnie nabywają ma również istotny wpływ na wysoką jego cenę. Sytuacji, a przede wszystkim ceny kredytu nie poprawi też fakt, że rząd szacuje wpływy rzędu 45 mld zł, które uzyska ze sprzedaży bonów skarbowych w roku bieżącym. I to już bardzo poważnie wpłynąć może na cenę kredytu w tym roku. Wielu analityków i bankowców uważa wręcz, że w ten sposób można pożegnać się z nadzieją na niższą jego cenę: Kredytowe ryzyko jakie ponoszą banki w naszym kraju jest stosunkowo wysokie, co musi odbić się na jego cenie – uważa Maria Wiśniewska, prezes banku Pekao. Sytuacji nie poprawi również i to, że budżetową dziurę finansuje się poprzez emisje papierów skarbowych, a nie zwiększanie budżetowych dochodów, czy redukcję jego wydatków – dodaje Maria Wiśniewska.
Nacisk jaki wywiera rząd na Radę Polityki Pieniężnej wiążący się z oczekiwaniem na tańszy kredyt, który zaoferowałyby banki przedsiębiorcom, wydaje się więc bezpodstawny. Członkowie RPP od kilku już miesięcy wspominają bowiem, że obniżki stóp mają coraz mniejszy wpływ na to co dzieje się na rynku. I podobnie jak bankowcy podkreślają konieczność redukcji wydatków i zwiększenia budżetowych dochodów, bo tylko to może trwale poprawić sytuację. Poza tym wskazują na coraz mniejszą opłacalność oszczędzania, co również łączy się z ceną oferowanego kredytu: Jedną z najpoważniejszych barier stojących na drodze do kolejnych obniżek stóp procentowych NBP jest właśnie bariera opłacalności oszczędzania, które przy spadku stóp i podatku nałożonym na oszczędności może wkrótce przestać się opłacać – twierdzi Grzegorz Wójtowicz, członek RPP.
O zależności pomiędzy depozytami, a kredytami wspomina również Władysław Kulczycki, wiceprezes zarządu Banku Gospodarki Żywnościowej: Kwestia oprocentowania kredytów jest pochodną oprocentowania depozytów, dlatego nie można żądać obniżki ceny kredytu nie mówiąc nic o depozytach. Poza tym w obecnych realiach gospodarczych w cenę kredytu musi być wliczone pewnego rodzaju ryzyko, które ponieść muszą banki w przypadku braku wypłacalności kredytobiorcy.
Wiceprezes BGŻ dodaje również, że na tańszy kredyt nie można liczyć ze strony banków będących własnością skarbu państwa, ponieważ funkcjonują one w realiach wolnorynkowych i muszą dopasować się do jego reguł. Jedyną możliwością mogłoby być częściowe dofinansowanie oferowanych przez te banki kredytów, jednak biorąc pod uwagę stan państwowych finansów wydaje się to zupełnie nierealne.
LESZEK SADKOWSKI
MAREK KULCZYCKI, członek rady nadzorczej Deutsche Bank 24
Rada Polityki Pieniężnej ma oczywiście wpływ na kształtowanie się stóp rynkowych, jednak każdy bank prowadził będzie własną politykę uwzględniając realia rynku. W przypadku kredytów banki patrzą na swoje cele i jeśli udzielają ich dużo, będą na pewno bardziej elastyczne niż banki, które udzielają ich mniej. Warunki udzielania kredytów są jednak pochodną sytuacji gospodarczej. Obecnie nie mogą być one tanie, bo ryzyko jest duże. Jeśli jednak bankowy klient ma długą historię kredytową i jest solidny otrzymać może kredyt po cenie dużo niższej. To jest często stosowana praktyka. Ale najistotniejsze jest co innego - jeżeli krajowe banki mają tak dobrego i bezpiecznego kredytobiorcę jakim jest skarb państwa, to po co mają ryzykować i udzielać niepewnego kredytu dla firm czy klientów indywidualnych?
Decyzje podejmowane przez Radę Polityki Pieniężnej istotnie wpływają na cenę kredytu, choćby poprzez wskaźnik WIBOR, jednak wpływ Rady na cenę bankowego kredytu nie jest aż tak duży jak uważa rząd – twierdzą bankowcy. Od czego zależy więc oprocentowanie bankowych kredytów?
Każdy bank w zależności od sytuacji ekonomicznej prowadzi własną politykę, gdyż jest podmiotem niezależnym i reagującym przede wszystkim na to, co dzieje się na rynku – twierdzi Marek Kulczycki, członek rady nadzorczej Deutsche Banku 24. A na rynku ostatnio dzieje się tak, że duże zapotrzebowanie budżetu państwa na kredyt - wynikające z dużego deficytu i małych przychodów z prywatyzacji - bardzo silnie odbija się na cenie kredytu dla firm i klientów indywidualnych. I to właśnie na ten problem często zwracają uwagę członkowie RPP. Kto ogranicza dostępność kredytu dla przedsiębiorstw i przyczynia się w ten sposób do utrzymywania wysokiego bezrobocia? Wszyscy ci, którzy podtrzymują bardzo wysokie zaciąganie długów przez budżet państwa – mówił niedawno Leszek Balcerowicz, prezes NBP.
Ale nie tylko to jest przyczyną wysokiej ceny kredytu. Jeszcze większy wpływ na jego koszt wywiera duże ryzyko związane z udzielaniem i późniejszą spłatą kredytów, do czego z kolei mocno przyczynia się trudna sytuacja gospodarcza i problemy finansowe wielu firm – klientów banków.
Zdaniem wielu bankowców to właśnie ryzyko kredytowe najsilniej kształtuje cenę kredytu, choć bezpieczne papiery skarbowe, które banki chętnie nabywają ma również istotny wpływ na wysoką jego cenę. Sytuacji, a przede wszystkim ceny kredytu nie poprawi też fakt, że rząd szacuje wpływy rzędu 45 mld zł, które uzyska ze sprzedaży bonów skarbowych w roku bieżącym. I to już bardzo poważnie wpłynąć może na cenę kredytu w tym roku. Wielu analityków i bankowców uważa wręcz, że w ten sposób można pożegnać się z nadzieją na niższą jego cenę: Kredytowe ryzyko jakie ponoszą banki w naszym kraju jest stosunkowo wysokie, co musi odbić się na jego cenie – uważa Maria Wiśniewska, prezes banku Pekao. Sytuacji nie poprawi również i to, że budżetową dziurę finansuje się poprzez emisje papierów skarbowych, a nie zwiększanie budżetowych dochodów, czy redukcję jego wydatków – dodaje Maria Wiśniewska.
Nacisk jaki wywiera rząd na Radę Polityki Pieniężnej wiążący się z oczekiwaniem na tańszy kredyt, który zaoferowałyby banki przedsiębiorcom, wydaje się więc bezpodstawny. Członkowie RPP od kilku już miesięcy wspominają bowiem, że obniżki stóp mają coraz mniejszy wpływ na to co dzieje się na rynku. I podobnie jak bankowcy podkreślają konieczność redukcji wydatków i zwiększenia budżetowych dochodów, bo tylko to może trwale poprawić sytuację. Poza tym wskazują na coraz mniejszą opłacalność oszczędzania, co również łączy się z ceną oferowanego kredytu: Jedną z najpoważniejszych barier stojących na drodze do kolejnych obniżek stóp procentowych NBP jest właśnie bariera opłacalności oszczędzania, które przy spadku stóp i podatku nałożonym na oszczędności może wkrótce przestać się opłacać – twierdzi Grzegorz Wójtowicz, członek RPP.
O zależności pomiędzy depozytami, a kredytami wspomina również Władysław Kulczycki, wiceprezes zarządu Banku Gospodarki Żywnościowej: Kwestia oprocentowania kredytów jest pochodną oprocentowania depozytów, dlatego nie można żądać obniżki ceny kredytu nie mówiąc nic o depozytach. Poza tym w obecnych realiach gospodarczych w cenę kredytu musi być wliczone pewnego rodzaju ryzyko, które ponieść muszą banki w przypadku braku wypłacalności kredytobiorcy.
Wiceprezes BGŻ dodaje również, że na tańszy kredyt nie można liczyć ze strony banków będących własnością skarbu państwa, ponieważ funkcjonują one w realiach wolnorynkowych i muszą dopasować się do jego reguł. Jedyną możliwością mogłoby być częściowe dofinansowanie oferowanych przez te banki kredytów, jednak biorąc pod uwagę stan państwowych finansów wydaje się to zupełnie nierealne.
LESZEK SADKOWSKI
MAREK KULCZYCKI, członek rady nadzorczej Deutsche Bank 24
Rada Polityki Pieniężnej ma oczywiście wpływ na kształtowanie się stóp rynkowych, jednak każdy bank prowadził będzie własną politykę uwzględniając realia rynku. W przypadku kredytów banki patrzą na swoje cele i jeśli udzielają ich dużo, będą na pewno bardziej elastyczne niż banki, które udzielają ich mniej. Warunki udzielania kredytów są jednak pochodną sytuacji gospodarczej. Obecnie nie mogą być one tanie, bo ryzyko jest duże. Jeśli jednak bankowy klient ma długą historię kredytową i jest solidny otrzymać może kredyt po cenie dużo niższej. To jest często stosowana praktyka. Ale najistotniejsze jest co innego - jeżeli krajowe banki mają tak dobrego i bezpiecznego kredytobiorcę jakim jest skarb państwa, to po co mają ryzykować i udzielać niepewnego kredytu dla firm czy klientów indywidualnych?








Dodaj komentarz