Gazeta ujawnia, że przez wiele lat zdecydowana większość skarg kierowanych do Prokuratury Rejonowej w Chodzieży była niemal natychmiast umarzana. Mieszkańcy miasteczek wchodzących w skład imperium Henryka Stokłosy mówią, że były senator cieszył się życzliwością gminnych urzędników, radnych oraz pilskiej policji.
"Nasz Dziennik" pisze, że dotarł do informacji dotyczących kilku spraw, którymi w minionych latach przedstawiciele lokalnej społeczności próbowali zainteresować pilski wymiar sprawiedliwości. Prawie we wszystkich przypadkach sprawy marginalizowano i wyciszano. Teraz mieszkańcy chcą wyjaśnienia kulis bulwersującej bierności przedstawicieli chodzieskiej prokuratury.
Więcej o opieszałym pilskim wymiarze sprawiedliwości - w "Naszym Dzienniku".
"Nasz Dziennik"/kk/jędras
Źródło:IAR



























































