2002-03-20 08:10 Źródło: Piotr Kuczyński
Na WGPW kolejna szansa na odbicie
Wczorajsza sesja w USA zakończyła się tak jak powinna się skończyć i myślę, że większość inwestorów uważała, że decyzja FOMC i komentarz związany z decyzją będzie będą dokładnie takie, jakie były. Po sesji też nie było rewelacji (AHI +0,14, a kontrakty na indeksy amerykańskie są po południowej stronie). Taka sytuacja nie pozwoli rynkom europejskim na wyraźne określenie kierunku, ale lekki optymizm powinien się utrzymywać w oczekiwaniu na to, że opory w końcu padną.
Dzisiaj tylko informacje ze spółek mogą ruszyć rynkami. Dane makro w USA (14.30) to pozwolenia na budowę i rozpoczęte budowy domów (w lutym). Prognozy mówią o spadku pozwoleń o 3,3% i rozpoczętych budów o 2,9%. Te dane musiałyby być niezwykle złe, żeby miały wpłynąć na rynek. Ostatnie były tak dobre, że nawet nieco gorsze od prognoz rynek przyjmie ze zrozumieniem. Tak więc z samego rana nie widać powodów do spadku indeksów w Eurolandzie.
Nasz rynek to już zupełnie inna bajka. Wydawało się już wczoraj przed sesją, że możemy mieć odbicie albo stabilizację, a wystarczyły dwie informacje (o Elektrimie i wychodzeniu zagranicy z PKN) i wyszło to, co wyszło. Nasz rynek nie wykorzystał okresu dobrej koniunktury na świecie, a teraz trafił w okres niepewności. Wydaje się, że ostatnie spadki powinny już zdyskontować złe informacje, ale TPSA do 12 zł. ma jeszcze daleko a wsparcie jest na 13,40, BRE ma złotówkę do linii trendu i wsparcia, Elektrim wyrysował młot, który może (nie musi) zapowiadać odwrócenie trendu a PKN przełamał wsparcie na 18,50 (teraz to opór) i następne ma na 17,15.
Inaczej mówiąc: spadek do 1285 pkt. jest całkiem prawdopodobny. Czy dzisiaj? Tym razem nie zaryzykuję stwierdzenia, że rynek odbije (chociaż powinien). Sposób, w jaki nasze fundusze rozgrywają tę partię woła o pomstę do nieba – nie zależy im na wycenach portfeli? To może rzeczywiście lepiej dać sobie spokój z tymi wpłatami do drugiego filaru? Wtedy, kiedy mały popyt mógł podnieś rynek nic nie robiono, a teraz trzeba się będzie zmagać z większą podażą.
Warto zauważyć, że nie wszystkie spółki ulegały przecenie. Np. Prokom stoi ciągle w miejscu i to bardzo wysoko. Podobnie Pekao, BPH czy BZ WBK. Z jednej strony świadczy to o tym, że nie cały rynek jest źle postrzegany i wystarczy odbicie na przecenionych i wzrost tych silnych, żeby rynek eksplodował, a z drugiej można sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby te silne spółki też zaczęły tanieć...
Staram się jeszcze ciągle traktować spadek indeksów jako korektę ostatniego 3,5 miesięcznego wzrostu, ale jeśli ten wzrost potraktować po prostu jako dużą korektę całej bessy to oznaczałoby, że teraz znowu powracamy do trendu spadkowego. Do tego jednak niezbędny byłby podobny proces na całym świecie, a na razie go nie widać. Sytuacja jest niezwykle skomplikowana.
Nie będę się bawił w zgadywanie, która spółka i z czym na dzisiejszej sesji wyskoczy. Uważam, że są zadatki na powstanie gwiazdy porannej na WIG-20, ale musiałby się otworzyć powyżej 1337 pkt., co wydaje się być nieprawdopodobne. Jeśli nie ten wariant, to mamy prosty układ: opór na 1345 pkt. (i dopóki nie zostanie pokonany na sporym obrocie, to każdy wzrost będzie jedynie odbiciem), a wsparcie na 1285. Zamknięcie tego okna hossy otwierałoby drogę do 1200 pkt. i dla mnie byłoby świadectwem tego, że to nie jest korekta wzrostów, ale po prostu powrót do głównego trendu spadkowego. Na razie na świecie nie ma jednak najmniejszych oznak tego, że za chwilę zacznie się bessa. Jeśli tak to trzeba zakładać, że 1285 pkt. nie zostanie przełamane.
Dzisiaj tylko informacje ze spółek mogą ruszyć rynkami. Dane makro w USA (14.30) to pozwolenia na budowę i rozpoczęte budowy domów (w lutym). Prognozy mówią o spadku pozwoleń o 3,3% i rozpoczętych budów o 2,9%. Te dane musiałyby być niezwykle złe, żeby miały wpłynąć na rynek. Ostatnie były tak dobre, że nawet nieco gorsze od prognoz rynek przyjmie ze zrozumieniem. Tak więc z samego rana nie widać powodów do spadku indeksów w Eurolandzie.
Nasz rynek to już zupełnie inna bajka. Wydawało się już wczoraj przed sesją, że możemy mieć odbicie albo stabilizację, a wystarczyły dwie informacje (o Elektrimie i wychodzeniu zagranicy z PKN) i wyszło to, co wyszło. Nasz rynek nie wykorzystał okresu dobrej koniunktury na świecie, a teraz trafił w okres niepewności. Wydaje się, że ostatnie spadki powinny już zdyskontować złe informacje, ale TPSA do 12 zł. ma jeszcze daleko a wsparcie jest na 13,40, BRE ma złotówkę do linii trendu i wsparcia, Elektrim wyrysował młot, który może (nie musi) zapowiadać odwrócenie trendu a PKN przełamał wsparcie na 18,50 (teraz to opór) i następne ma na 17,15.
Inaczej mówiąc: spadek do 1285 pkt. jest całkiem prawdopodobny. Czy dzisiaj? Tym razem nie zaryzykuję stwierdzenia, że rynek odbije (chociaż powinien). Sposób, w jaki nasze fundusze rozgrywają tę partię woła o pomstę do nieba – nie zależy im na wycenach portfeli? To może rzeczywiście lepiej dać sobie spokój z tymi wpłatami do drugiego filaru? Wtedy, kiedy mały popyt mógł podnieś rynek nic nie robiono, a teraz trzeba się będzie zmagać z większą podażą.
Warto zauważyć, że nie wszystkie spółki ulegały przecenie. Np. Prokom stoi ciągle w miejscu i to bardzo wysoko. Podobnie Pekao, BPH czy BZ WBK. Z jednej strony świadczy to o tym, że nie cały rynek jest źle postrzegany i wystarczy odbicie na przecenionych i wzrost tych silnych, żeby rynek eksplodował, a z drugiej można sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby te silne spółki też zaczęły tanieć...
Staram się jeszcze ciągle traktować spadek indeksów jako korektę ostatniego 3,5 miesięcznego wzrostu, ale jeśli ten wzrost potraktować po prostu jako dużą korektę całej bessy to oznaczałoby, że teraz znowu powracamy do trendu spadkowego. Do tego jednak niezbędny byłby podobny proces na całym świecie, a na razie go nie widać. Sytuacja jest niezwykle skomplikowana.
Nie będę się bawił w zgadywanie, która spółka i z czym na dzisiejszej sesji wyskoczy. Uważam, że są zadatki na powstanie gwiazdy porannej na WIG-20, ale musiałby się otworzyć powyżej 1337 pkt., co wydaje się być nieprawdopodobne. Jeśli nie ten wariant, to mamy prosty układ: opór na 1345 pkt. (i dopóki nie zostanie pokonany na sporym obrocie, to każdy wzrost będzie jedynie odbiciem), a wsparcie na 1285. Zamknięcie tego okna hossy otwierałoby drogę do 1200 pkt. i dla mnie byłoby świadectwem tego, że to nie jest korekta wzrostów, ale po prostu powrót do głównego trendu spadkowego. Na razie na świecie nie ma jednak najmniejszych oznak tego, że za chwilę zacznie się bessa. Jeśli tak to trzeba zakładać, że 1285 pkt. nie zostanie przełamane.



Dodaj komentarz