W Kantonie ponad 10 000 osób zgromadziło się przed japońskim konsulatem. Uczestnicy protestu przez wiele godzin starali się przedostać na teren placówki. W miastach Qingdao i Shenzhen demolowano samochody produkcji japońskiej. Plądrowano również sklepy i fabryki należące do japońskich firm. Podczas zamieszek straty odnotowały m.in. firmy Panasonic i Toyota.
Ta ostatnia poinformowała o podpaleniach aut w wielu salonach samochodowych. Do najbardziej gwałtownych protestów doszło w Shenzhen, gdzie policja musiała użyć wobec protestujących armatek wodnych i gazu łzawiącego. Tłum plądrował tam japońskie centrum handlowe. Niszczono także policyjne radiowozy, wyprodukowane w Japonii. Podczas protestu policja pobiła fotoreportera hongkońskiego dziennika South China Morning Post.
Największe japońskie koncerny zamykają swoje fabryki w Chinach
| » W Chinach jak w USA: im gorzej, tym lepiej |
Część salonów została splądrowana, a znajdujące się w nich auta - spalone. Do wtorku pozostaną też zamknięte 2 fabryki firmy Panasonic, gdzie - jak twierdzą przedstawiciele firmy - w weekend robotnicy próbowali dokonać sabotażu linii produkcyjnych. Do grona dołączył też koncern Nissanm który zawiesił produkcję w dwóch fabrykach
Straty zaczynają odczuwać też japońskie linie lotnicze ANA. W związku z antyjapońskimi protestami w Chinach masowo odwoływane są rezerwacje biletów lotniczych do Japonii oraz wycieczki do tego kraju.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) Tomasz Sajewicz / mm




























































