Andrzej Kraszewski: Dzień dobry państwu. Dzień dobry panie redaktorze.
CS: Czy już panie ministrze i przyzwyczaił się pan do tego tytułu, czy profesorze lepiej?
AK: Profesorem się jest, ministrem się bywa.
CS: Panie profesorze patrząc za okno, trudno dać wiarę tym teoriom rozsiewanym jeszcze kilka miesięcy temu o ociepleniu klimatu.
AK: Mam nadzieję, że pan redaktor nie zwiększa szeregu sceptyków klimatycznych, bo gdybyśmy tak, bo gdybyśmy tak po pojedynczych zdarzeniach klimatycznych sądzili jakie są trendy, no to byłoby nie za dobrze.
CS: Czy to jest pojedyncze wydarzenie, za rok nie będzie takiej zimy?
AK: To jest wypadek przy pracy. Fakt globalnego ocieplenia nie budzi wątpliwości. Trendy temperatur z wielolecia pokazują, że rzeczywiście klimat planety się ociepla i z tym zasadniczo nikt nie dyskutuje. Dyskusje trwają natomiast o tym czy człowiek jest sprawcą tego nieszczęścia, a niektórzy mówią, że to nie jest wcale tak źle.
CS: Przejdźmy już do meritum, do pieniędzy - ile zamierza pan w tym roku zarobić na sprzedaży uprawnień do CO2?
AK: Daj Boże jak najwięcej.
CS: A najwięcej to będzie ile?
AK: W ogóle mamy pięćset milionów ton do sprzedania.
CS: Co w przeliczeniu na miliony euro daje nam…?
AK: To trudno powiedzieć, bo te ceny podlegają negocjacji, ale to może być rzędu, powiedzmy sobie czterech miliardów euro, natomiast tyle nie ma mowy żeby sprzedać, po prostu nie ma tylu klientów. My mamy znacznie więcej tych nadwyżek, my to nazywamy to jednostkami AUU, aniżeli w ogóle chętnych do kupowania. Ja byłbym zachwycony gdyby w całej perspektywie do 2012 roku, udało mi się uzyskać z tego miliard euro, to byłbym zachwycony.
CS: A plan na ten rok ile przewiduje, ktoś jest już na celowniku, kolejny kupiec?
AK: Kupców mamy sporo.
CS: To z kim w pierwszej kolejności podpisze pan umowę?
AK: Negocjacje się toczą. Mamy już tutaj Irlandczyków, którzy prawie, prawie, to już tutaj prawie jest załatwione. Natomiast jeżeli idzie o naszych kolejnych klientów, to bardzo mi przykro, ale tutaj nie mogę powiedzieć.
CS: Też Europa?
AK: Europa też. Natomiast ci z którymi w tej chwili negocjujemy, to nie jest Europa. Muszę powiedzieć, że tutaj kolejka jest dosyć długa. Tak więc ja postanowiłem, wiedząc zresztą o tym na samym początku, gdy obejmowałem fotel ministra środowiska, że jeden team negocjacyjny z naszej stronty nie wystarczy, będziemy organizować drugi w tej chwili, a może i trzeci. Mamy tutaj spore wsparcie ze strony ministerstwa spraw zagranicznych, a więc profesjonalnej dyplomacji, świetną mamy z nimi współpracę. Ja myślę, że to teraz pójdzie szybko. Będziemy starali się jak najszybciej kończyć kolejne negocjacje i zaczynać jeszcze następne, bo to by jak najwięcej uzyskać dla Polski, bo to są bardzo fajne pieniądze.
CS: A te pieniądze na co będą przeznaczone?
AK: Te pieniądze, to tak z mocy prawa mogą być przeznaczone na tak zwane „zielone inwestycje”.
CS: Czyli?
AK: Takie, które sprzyjają redukcji dwutlenku węgla, ocieplenia budynków. Jestem umówiony z panią minister Kopacz. W końcu tego tygodnia będziemy zastanawiali się nad dużym projektem termomodernizacji budynków użyteczności publicznej, szpitale, domy opieki społecznej. Mamy tutaj sporo pieniędzy i będę chciał, żeby sporo tych pieniędzy właśnie teraz, nie czekając nawet na koniec tych negocjacji, były przeznaczone przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, nasz wspaniały Fundusz, który może stanowić bufor, w tej całej operacji, po to by potem już naszym następnym klientom, którzy są szalenie na to wyczuleni, sprzedawać te tony dwutlenku węgla, nie jako gorące powietrze, ale już zazielenione, czyli takie, za którymi już są gotowe zrealizowane inwestycje. Im bardzo o to chodzi i możemy wtedy uzyskać lepsze ceny.
CS: To kończąc ten wątek - w perspektywie 2012 roku mówi pan, że marzy o miliardzie euro, a w tym roku plan jest jaki, na ile milionów?
AK: Nie liczymy tego w ten sposób, jak najwięcej.
CS: A propos negocjacji - trwają również negocjacje z Komisją Europejską, w sprawie zwiększenia puli uprawnień do emisji CO2 do perspektywy również 2012 roku. Nieoficjalnie mówiło się, że będziemy chcieli mieć tę pulę zwiększoną do dwustu szesnastu milionów ton na rok. Ten pułap już staje się oficjalną wielkością.
AK: O nie, jeszcze nie. Ja miałem pierwszą , dzień przed objęciem funkcji ministra środowiska miałem bardzo dobrą rozmowę z panem Delbeke z Komisji Europejskiej. Przyrzekliśmy sobie odwiedziny, odwiedzę go w krótkim czasie. To fakt, żeśmy wygrali proces z Komisją Europejską, ale to nie znaczy, że możemy teraz do tych naszych kwot marzeń dotrzeć, to będą jeszcze dalsze negocjacje.
CS: To jest kwota marzeń, te dwieście szesnaście, czy realia ?
AK: Dwieście szesnaście, nawet powiedziałbym około dwustu dwudziestu, to jest powiedziałbym tyle ile ja uważam, że możemy próbować wycisnąć. Natomiast Komisja Europejska ma swoje argumenty. Ja uwielbiam negocjacje i dobrze się tym czuję. Zobaczymy jak one się potoczą. To na pewno nie będzie dwieście osiemdziesiąt.
CS: A czy to również w Polsce zmieni się ten plan rozdziału praw do emisji, w związku
z tym?
AK: Oczywiście, jeżeli więcej będziemy mieli tych ton…
CS: Kto dostanie wtedy więcej?
AK: Wtedy rozdzielimy więcej. Będziemy się zastanawiać komu dać więcej. Jest tutaj
w kolejce energetyka, są cementownie, które są w tej chwili bardzo ważne, w związku z tak ogromnymi projektami inwestycyjnymi, w zakresie drogownictwa, oczyszczalni ścieków, bardzo dużo tego cementu idzie. Będziemy się zastanawiać, ale będziemy starali się być tutaj sprawiedliwi i przede wszystkim tutaj do bólu ćwiczyć interes gospodarki.
CS: Dwa tygodnie temu, kiedy otrzymywał pan nominacje z rąk prezydenta zapowiedział pan, że jednym z priorytetów pana ministrowania będzie kwestia odpadów. Dosyć lakonicznie brzmi, proszę uszczegółowić.
AK: Ja tutaj sporo na ten temat już powiedziałem, dwie dziedziny: odpady komunalne
i odpady inne niż komunalne. Zacznijmy od tych komunalnych, jestem zdecydowanym
i zdeklarowanym zwolennikiem samorządowego władztwa nad odpadami. Chciałbym, żeby to właśnie gminy czy ponadgminne związki miały prawo decydowania o strumieniu odpadów, by to one zawierały umowy z właścicielami posesji i by one następnie, w drodze porządnie zorganizowanych przetargów realizowały to co jest zapisane w wojewódzkich planach gospodarki odpadami, a więc by one wybierały operatorów na zasadzie przetargów.
CS: A kiedy pana punkt widzenia stanie się realną możliwością samorządów?
AK: Praca w rządzie to jest praca zespołowa. Premier zostawia tutaj bardzo dużo marginesu na dyskusję pomiędzy ministrami konstytucyjnymi, którzy mogą mieć inny pogląd niż ja i oni faktycznie mają. Teraz zależy od mojej argumentacji, a mam nadzieję, że mi jej nie braknie czy kolegów w rządzie przekonam do takiego rozwiązania.
CS: A kogo się najtrudniej przekonuje?
AK: Jest komisja wspólna rządu i samorządu, która jest po właściwości podległa ministrowi spraw wewnętrznych tak, że on tutaj jest bardzo ważnym uczestnikiem tych rozmów. Jest pan minister Boni, który też dowodzi komisja, która też ma coś do powiedzenia w tej kwestii. To są panowie ministrowie, z którymi bardzo dobrze mi się rozmawia, bardzo uważnie jestem wysłuchiwany, bardzo uważnie wysłuchuje również ich argumentów, dyskusja trwa. Natomiast ja mam bardzo zdeklarowany pogląd na ten temat i mam bardzo jasne argumenty dlaczego tak ma być.
CS: Czyli nie grozi nam ryzyko takowe, że zasypie na góra śmieci? Głos powtarzany niemalże co kilka tygodni.
AK: Ja mam nadzieję, że właśnie za czasów mojego ministrowania jak pan to określił na wawelskiej uda na się zbudować wszędzie w Polsce, czy zacząć budować nowoczesny, europejski system zagospodarowania odpadów, taki w którym będzie miejsce na edukację ekologiczną, która spowoduje zmniejszenie strumienia odpadów, bo ludzie będą wybierali takie produkty, które generują mniej odpadów, że będzie selekcja u źródeł, że będzie zagospodarowanie odpadów takie, że na koniec na to przysłowiowe składowisko będzie trafiało parę garści odpadów. Ja mam nadzieję, że do tego dojdzie.
CS: Policzył pan ile to wszystko będzie kosztować, cały ten system?
AK: Jak wszystko co piękne i dobre, tak i dobrostan środowiska kosztuje.
CS: Ile?
AK: Najtaniej było zwalać to do dziury w ziemi, zwanej czasami składowiskiem, które najczęściej nie spełniało norm unijnych. Jakikolwiek system zagospodarowania odpadów będzie kosztował nieco drożej. Natomiast jestem zupełnie przekonany, że jeżeli ma kosztować najmniej jak to możliwe spełniając przy tym normy unijne, to tylko wtedy, jeżeli się za to wezmą samorządy.
CS: Na koniec jeszcze - w zeszłym tygodniu przez sejm przetoczyła się dyskusja dotycząca żywności genetycznie modyfikowanej. Jakie jest pana stanowisko w sprawie GMO?
AK: Ja zapowiedziałem kontynuację bardzo wielu elementów, które zapoczątkował mój poprzednik pan profesor Nowicki. Tutaj w pełni zgadzam się z tym co wymyślili. Ta ustawa po pierwsze nie zabrania badań. Jako naukowiec dałbym bardzo zły sygnał gdybym zabraniał badań w tym kierunku. Po drugie uwolnienie, na tych warunkach jakie są w proponowanej przez nas ustawie, jest niesłychanie trudne.
CS: Niektórzy mówią, że wręcz uniemożliwiające szerzenie GMO w Polsce.
AK: Tak trudne, że ja bym chciał zobaczyć, gdzie zgodnie z tą ustawą będą mogły być…
CS: A czy pana zdaniem w Polsce powinny być uprawy takiej żywności genetycznie modyfikowanej czy nie?
AK: Ja myślę, po pierwsze, że my nie mamy informacji na to jakie są konsekwencje środowiskowe, takiego uwalniania.
CS: A co, GMO jest szkodliwe?
AK: Uważam, że powinny byś badania. Są badania, które wykonują Francuzi, przedtem jeszcze inne kraje wykonały i wyniki są niejednoznaczne. Są szkody środowiskowe, które są nie do pogardzenia i nie można nad nimi przejść do porządku dziennego i dopóki my w Polsce, bo to nie są wyniki badań przenaszalne 1:1 na nasz teren. Myśmy rozpoczęli takie badania
i dopóki takich badań nie będę miał u siebie na biurku, rzetelnych, potwierdzonych właśnie przez niezależnych ekspertów, tak długo po prostu cierpnie mi skóra na placach gdybym miał podpisać się pod uwalnianiem tego do środowiska. Ryzyko jest pokaźne i zasada ostrożności
i przezorności środowiskowej każe mi być niesłychanie ostrożnym i zamierzam taki być.
CS: Profesor Andrzej Kraszewski - minister środowiska. Dziękuję bardzo.
AK: Bardzo dziękuję.






























































