REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Mieszkania w rok potaniały o 3,4 proc.

2011-06-06 08:40
publikacja
2011-06-06 08:40
Dodaj Bankier.pl w Google

Ceny mieszkań, po jakich w maju zawierali transakcje klienci Open Finance i Home Broker, od kwietnia niemal nie uległy zmianie. Za to w skali roku potaniały o 3,4 proc. A to nie koniec.


W maju, drugi miesiąc z rzędu, indeks cen transakcyjnych zanotował minimalną zmianę wartości. Tym razem wzrósł o 0,09 proc. (przed miesiącem był spadek o 0,02 proc.), osiągając poziom 878,25 pkt. Wciąż blisko mu do minimum ustanowionego w czerwcu 2009 roku – 875,13 pkt. Tendencja utrzymuje się jednak spadkowa i jeśli potrwa jeszcze kilka miesięcy, być może indeks ustanowi nowe minimum. Zapowiedzią tego może być roczna dynamika zmian indeksu, która po maju wyniosła minus 3,4 proc. Jest to odczyt najsłabszy od stycznia 2010 roku, kiedy wyniosła -4,2 proc.



W ciągu miesiąca o 2,4 proc., do blisko 3400, zwiększyła się liczba transakcji realizowanych przez klientów Open Finance i Home Broker, które uwzględniliśmy przy obliczaniu naszego indeksu. Miesięczna dynamika zatem wyhamowała, bo w kwietniu było to 8,4 proc., a w marcu 5,4 proc. Licząc rok do roku wzrost liczby transakcji w maju wyniósł 24,8 proc. Trzeba pamiętać, że na wzrost liczby transakcji ma wpływ również rozwój biznesu prowadzonego przez Open Finance i Home Broker.

W rozbiciu na poszczególne monitorowane przez nas miasta, roczna dynamika zmian ceny transakcyjnej metra kwadratowego mieszkania była ujemna w dwóch trzecich przypadków. Najbardziej ceny spadły w Gdyni (o 7 proc.), Bydgoszczy (5,6 proc.) i Wrocławiu (-5,5 proc.). Z kolei ceny wyższe niż przed rokiem zanotowaliśmy w Katowicach (7 proc.), Toruniu (4,6 proc.) i Olsztynie (2,8 proc.).

Wakacje na giełdzie

Komentarz i prognoza

W rosnącym u nabywców zainteresowaniu kupnem mieszkań, co widać po delikatnym wzroście liczby transakcji, i przy utrzymujących się jednocześnie na względnie stabilnym poziomie obserwowanych cenach transakcyjnych, można by upatrywać potencjału do wzrostu cen w przyszłości. Sprzyja temu wzrost w skali roku przeciętnego zatrudnienia i wynagrodzenia, co sprawia, że powiększa się grono osób, które może być stać na zakup mieszkania. Banki udzielają więcej kredytów, a ich dostępność – pomimo kolejnych obostrzeń wprowadzanych przez Komisję Nadzoru Finansowego – jest wysoka. Przeszkodą dla wzrostu cen mieszkań może być jednak znaczna ich podaż. Już teraz – wg danych firmy REAS – na największych rynkach: w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, Poznaniu i Łodzi na nabywców czeka blisko 10 tys. gotowych mieszkań i przybywa ich szybciej niż rośnie sprzedaż. Przy zapowiedziach deweloperów, że w tym roku wprowadzą na rynek więcej mieszkań niż w roku ubiegłym, trudno oczekiwać, aby ceny rosły.


Bernard Waszczyk, Open Finance

KOMENTARZ Home Broker

W maju ceny mieszkań kosmetycznie wzrosły, choć w perspektywie roku przeciętne „M” w największych polskich miastach straciło na wartości 3,4%. Obwieszczenie trendu spadkowego cen byłoby jednak nadmiernym uproszczeniem. W ostatnich 12 miesiącach trzy razy ceny rosły, pięciokrotnie spadały, a cztery razy praktycznie się nie zmieniły. Powyższe dane świadczą o niezdecydowaniu na rynku i tendencji do utrzymywania się cen nieruchomości na relatywnie stabilnym poziomie. Dzieje się tak już od około dwóch lat.

Kolejny rok bez rewolucji

Doradcy Home Broker w najbliższych 12 miesiącach spodziewają się kontynuacji tego trendu. Środkowa prognoza mówi bowiem o nominalnym spadku cen o 0,4% w skali najbliższego roku. Odrobinę większej przeceny spodziewają się lokalni eksperci z Wrocławia, Krakowa i Trójmiasta. Lepszej sytuacji można oczekiwać w Warszawie, a realnego (po uwzględnieniu inflacji) wzrostu poziomu cen w Katowicach.

W długim terminie oczekiwane wzrosty

Nie powinien dziwić więc fakt, że jak wskazują dane Home Broker, blisko 45% nabywców nie spodziewa się wzrostu wartości mieszkań wyższego niż poziom inflacji. W długim terminie oczekiwana stopa zwrotu z zakupu mieszkania wynosi przeciętnie 4,3% rocznie. Zgadzałoby się to z wynikami badań rozwiniętych rynków nieruchomości. Zgodnie z nimi w długim terminie ceny nieruchomości rosną o 1 – 2 pp. ponad poziom inflacji. Jeszcze bardziej hojny był rynek brytyjski.

Myślisz o własnym mieszkaniu? » Sprawdź ofertę kredytów


Zgodnie bowiem z danymi indeksu Halifax publikowanymi przez grupę bankową Lloyds cena przeciętnej nieruchomości na wyspach wzrosła od 1988 roku o 218%. Gdyby uwzględnić w tych danych inflację, to okazałoby się, że realnie nieruchomości zdrożały blisko trzykrotnie mniej, a więc o 76,4%. Oznacza to wzrost wartości nieruchomości o 2,5 pp. rocznie ponad poziom inflacji.

Kupujący „bronią” przed przeceną

Na przekór korekcie cen wciąż wzmacniana jest popytowa strona rynku. Choć w wyniku podwyżek stóp procentowych, banki odrobinę mniej chcą pożyczyć za złotówkę dochodu, to statystyczny Polak zarabia coraz więcej. Ostatnie dane GUS pokazały bowiem, że fundusz wynagrodzeń rośnie. W kwietniu br. o 3,9% wzrosło r/r zatrudnienie, a o 5,9% przeciętne wynagrodzenie. Potencjalni nabywcy mają więc coraz więcej pieniędzy. Jak pokazują ponadto dane Home Broker i Open Finance sama liczba osób kupujących mieszkania także rośnie – w maju br. zawarto bowiem o jedną czwartą transakcji więcej niż w piątym miesiącu 2010 roku. Progres widoczny jest także między ostatnimi miesiącami, co pokazuje stabilny wzrost rodzimego rynku nieruchomości.

Komisja straszy zmianami w rodzinie

Ranking kredytów hipotecznych Bankier.pl
Najbliższe miesiące mogą przynieść okresowe pogorszenie tych wyników. Po pierwsze w sejmie procedowany jest projekt ustawy ograniczającej program „Rodzina na swoim”, a od nowego roku trudniej może być też o kredyt walutowy z racji kolejnej nowelizacji rekomendacji „S”. Najświeższe doniesienia mówią jednak o kolejnych pomysłach na rewolucję w programie rządowych dopłat do kredytów mieszkaniowych. Jeszcze niedawno spodziewano się wyłączenia z dofinansowania mieszkań używanych, kredytobiorców w wieku ponad 35 lat oraz ograniczenia o przeszło 21% limitu cen kwalifikujących do wsparcia. Komisja infrastruktury przesłała jednak do sejmowego drugiego czytania projekt zgoła odmienny. Do programu mają zostać włączeni single, a rynek wtórny nie będzie wykluczony. W tym projekcie próżno szukać jednak tylko pozytywów. Okazuje się bowiem, że propozycja zawiera także wyłączenie z programu osób w wieku ponad 35 lat oraz znacznie dalej idące ograniczenie ceny m kw. kwalifikującego do korzystania z budżetowego wsparcia niż zakładała propozycja rządowa. W praktyce zmiany mogą zlikwidować program, z którego obecnie udzielany jest blisko co czwarty kredyt na zakup mieszkania.


Bartosz Turek, analityk rynku nieruchomości Home Broker

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Inwestor Wojtek: Rynek ma obecnie innych faworytów niż ja. W portfelu mam trzy nowe spółki
Tematy

Komentarze (18)

dodaj komentarz
~Setu
UWAGA!!! HB i OF i inne podobne podmioty to potencjalni oszuści, więcej na stronach KNF:
http://www.knf.gov.pl/o_nas/komunikaty/Komunikat_w_sprawie_doradcow_finansowych.htm

Okazuje się, że doradcy finansowi, to osoby także jedynie po podstawówce bez wykształcenia finansowego tylko zawodówce, do tego nie liczy się dla nich
UWAGA!!! HB i OF i inne podobne podmioty to potencjalni oszuści, więcej na stronach KNF:
http://www.knf.gov.pl/o_nas/komunikaty/Komunikat_w_sprawie_doradcow_finansowych.htm

Okazuje się, że doradcy finansowi, to osoby także jedynie po podstawówce bez wykształcenia finansowego tylko zawodówce, do tego nie liczy się dla nich interes klienta!!!!

Radzę przeczytać komunikat KNF i wyciągną wnioski!!!!!!

Radzę sprawdzić autorów artykułów podobnych, gdyż oszustwo jest wysoce prawdopodobne (mogą je pisać np. piekarze, blacharze etc..).
~najtinajti
Na te podwyżki pewnie nie będzie reguły, że tak powiem kompromisowo. To znaczy generalny trend zniżkowy powinien jeszcze trochę potrwać, ale lokalne podwyżki mogą być. Na przykład Białołęka, która jest teraz zagłębiem okazji mieszkaniowych może pójść w górę po budowie Mostu Północnego, zwłaszcza te wszystkie bardzo tanie inwestycje Na te podwyżki pewnie nie będzie reguły, że tak powiem kompromisowo. To znaczy generalny trend zniżkowy powinien jeszcze trochę potrwać, ale lokalne podwyżki mogą być. Na przykład Białołęka, która jest teraz zagłębiem okazji mieszkaniowych może pójść w górę po budowie Mostu Północnego, zwłaszcza te wszystkie bardzo tanie inwestycje przy samej Modlińskiej, typu Igrzyskowa etc.
~Wotas
A według mnie mieszkania podrozeja. A dlaczego:
- wysoka inflacja,
- za wysoka inflacja idzie wysoka cena produktów oraz siły wytworzenia.


Nie ufajcie tym prognozom , kupujcie teraz
~obs
W warunkach wysokiej inflacji rynek nieruchomości załamuje się (Real estate price collapse). Polecam poczytać jak to wygląda http://gonzalolira.blogspot.com/2011/02/inflation-hyperinflation-and-real.html
~rys odpowiada ~obs
a jaka to musi byc inflacja 5% 10% ???
mozesz wyliczyc ile i jak sie zalamuje?
specjalisto?
~orka odpowiada ~rys
Inflacja średnioroczna wynosiła w roku 2009 3,5%, 2010 2,6%, 2011 4,3%. Zakładając, że cena mieszkań powinna rosnąć przynajmniej jak inflacja, to od 2008 roku do końca 2011 roku średnia cena mieszkania wartego 100 jednostek na koniec 2008 roku powinna wynosić 100jednostek*1,035*1,026*1,043=110,8jednostek. Czyli w ciągu tych trzech Inflacja średnioroczna wynosiła w roku 2009 3,5%, 2010 2,6%, 2011 4,3%. Zakładając, że cena mieszkań powinna rosnąć przynajmniej jak inflacja, to od 2008 roku do końca 2011 roku średnia cena mieszkania wartego 100 jednostek na koniec 2008 roku powinna wynosić 100jednostek*1,035*1,026*1,043=110,8jednostek. Czyli w ciągu tych trzech lat cena mieszkań powinna wzrosnąć o prawie 11%. Tymczasem średnia cena mieszkań w tych latach spadła o 10%! Nadążasz?
~ASAFAT
przypadek Grecji pokazuje, że ten system nie może już rosnąć. Kraje się zadłużają, przedsiębiorstwa się zadłużają, obywatele się zadłużają spytacie dlaczego? Ano, żeby dostać odpowiedź na to pytanie trzeba zrobić run na bank. Wtedy się okaże, że nie ma dość bilonu i pieniądza papierowego by wypłacić wartość depozytów. Zresztą nigdy przypadek Grecji pokazuje, że ten system nie może już rosnąć. Kraje się zadłużają, przedsiębiorstwa się zadłużają, obywatele się zadłużają spytacie dlaczego? Ano, żeby dostać odpowiedź na to pytanie trzeba zrobić run na bank. Wtedy się okaże, że nie ma dość bilonu i pieniądza papierowego by wypłacić wartość depozytów. Zresztą nigdy nie istniało dość(M0) żeby pokryć wartość depozytów bo obecnie pieniądz powstaje jako dług a nie jest drukowany. I okaże się, że największym dłużnikiem tego systemu są banki(są po prostu niewypłacalne w bilonie bo to jedna wielka bańka długu). właściwie to pewnie wkrótce bankierzy wprowadzą długo-złotówkę taką złotówkę emitowaną przez banki komercyjne od obrotu którą będzie pobierany "podatek" dla banków. W USA już tak jest. FED(prywatny) drukuje nowe dolary w oparciu o obligacje(dług) emitowane przez rząd federalny. Dlaczego rząd USA zamiast sam drukować pieniądz zaciąga długi by umożliwić jego drukowanie pozostaje zagadką. Polecam filmy na youtube: Money Masters, Secret of Oz.
~rys
rynek jest trzymany za morde przez banki i developerwo a nie takich leszczy jak ty i to oni dyktuja ceny i utrzymuja i utrzymaja je to jest pewne na tym poziomie teraz przez kilka lat , do nastepnej hossy, czekanie i pisanie przez rozgoryczonych mlodych ktorzy spoznili sie zzakupem mieszkania 4lata temu jest juz zalosne nie stac rynek jest trzymany za morde przez banki i developerwo a nie takich leszczy jak ty i to oni dyktuja ceny i utrzymuja i utrzymaja je to jest pewne na tym poziomie teraz przez kilka lat , do nastepnej hossy, czekanie i pisanie przez rozgoryczonych mlodych ktorzy spoznili sie zzakupem mieszkania 4lata temu jest juz zalosne nie stac cie na 3 pokoje kup2 w gorszej lakalizacji , developer nie bedzie patrzyl jak go blagasz przyjdzie nastepny ktory nie bedzie sie zastanawiam bo pogodzil sie z cenami a mial na to czas, i kupi .
~orka odpowiada ~rys
Ceny ofertowe mieszkań w ciągu ostatnich 4 lat spadły srednio o 10% nie licząc inflacji. W tym czasie średni wzrost płac wyniósł dodatkowe 10%. Obecnie młode małżeństwo stać na zakup większego mieszkania niż 4 lata temu. Coś Ci się kolego strasznie pokiełbasiło z tymi wyliczeniami. Poproszę o jakieś poparte wyliczeniami dane. I błagam,Ceny ofertowe mieszkań w ciągu ostatnich 4 lat spadły srednio o 10% nie licząc inflacji. W tym czasie średni wzrost płac wyniósł dodatkowe 10%. Obecnie młode małżeństwo stać na zakup większego mieszkania niż 4 lata temu. Coś Ci się kolego strasznie pokiełbasiło z tymi wyliczeniami. Poproszę o jakieś poparte wyliczeniami dane. I błagam, byle nie eksperta od spraw nieruchomości ~rys'ia.

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki