2009-01-19 07:30 Źródło: POLSKA Dziennik Łódzki
Mieszkańcy Łódzkiego mają 4 mld zł długów
Najstarszy dłużnik województwa łódzkiego ma 94 lata. Najmłodszy - 18.
Rekordzista jest winny kontrahentowi 2,1 mln zł.
Pani Zofia, rencistka z łódzkiej Retkini, zaprosiła pod swój dach niedawno poznanego mężczyznę. Na nową drogę życia kupiła trzy telefony komórkowe z wysokim abonamentem - dla siebie, dla niego i jego dorastającej córki. Mówił, że dobrze zarabia. Obiecał, że będzie płacił rachunki. Zanim dostał okazję, by się sprawdzić, zniknął z życia pani Zofii. Telefony zabrał, rachunki zostawił. W sumie ponad 350 zł miesięcznie. Żeby spłacić długi, kobieta musiała zamienić mieszkanie na mniejsze.
Pani Zofia ma 56 lat i na pewno nie jest typowym dłużnikiem. A jaki jest ten typowy? Jest młody i przystojny - można zażartować. Z najnowszego raportu Krajowego Rejestru Długów wynika, że w woj. łódzkim aż 65 procent osób borykających się z długami to mężczyźni. Co trzeci ma 26 do 35 lat.
W KRD "zarejestrowanych" jest 700 tysięcy osób i firm z całej Polski. 40 tysięcy z nich to dłużnicy z Łódzkiego. To trzy razy mniej niż na Śląsku.
Rekordzistą w regionie łódzkim jest firma produkująca żywność. Winna jest kontrahentowi 2,1 mln zł. Jeśli chodzi o osoby prywatne, to najbardziej zadłużony konsument winny jest 203 tys. zł firmie zajmującej się obrotem nieruchomościami. Najmłodszy ma 18 lat. Ciąży na nim 515 zł mandatu za niezapłacony bilet MPK. Najstarszy ma 94 lata i jest winny bankowi 943 zł.
Łódzkie jest na 6. miejscu w kraju pod względem zaległości wobec fiskusa. Łącznie jesteśmy winni 1,3 mld zł. Z tego 600 mln zł to zaległy VAT, 217 mln zł - podatki dochodowe od osób fizycznych, 42 mln zł od firm.
Gminy i powiaty z regionu łódzkiego mają do ściągnięcia ponad pół miliarda złotych. To w większości lokalne podatki, o których "zapomnieli" przedsiębiorcy. Sama Łódź ma zamrożone u dłużników 268 mln zł. Choć trudno w to uwierzyć, średnio wypada po 355 zł na każdego mieszkańca.
Spółdzielniom i administracjom nieruchomości w regionie jesteśmy winni 120 mln zł. Najwięcej długów mamy oczywiście w bankach. Tzw. zagrożone kredyty opiewają na 2,1 mld zł.
Ekonomiści uważają, że to wina banków, które bez sprawdzania wiarygodności udzielają kredytów. Efekty bywają opłakane. Jak opowiedzieli nam sąsiedzi opiekujący się staruszką z łódzkich Chojen, kobiecie udało się zaciągnąć 4 kredyty w 4 bankach, na 23 tys. zł. Jej emerytura - 1200 zł - nie wystarczała nawet na spłatę dwóch pożyczek. W ostatniej chwili pomogła jej rodzina. Kobietę już straszyła firma windykacyjna.
Ogółem wszystkie długi mieszkańców woj. łódzkiego to 4 mld zł. Łączna kwota zobowiązań wszystkich Polaków to 59,2 mld zł. Mimo kryzysu liczba ta nie zwiększyła się w ciągu ostatniego pół roku, a nawet paradoksalnie, zmalała o 0,5 mln zł. Jak to możliwe?
- Banki zakręciły firmom kurek z kredytami - mówi Andrzej Kulik z KRD. - Pozbawieni dopływu gotówki przedsiębiorcy zaczęli dużo ostrzej wymagać natychmiastowych płatności, a swoich dłużników szybciej oddają do windykacji.
POLSKA Dziennik Łódzki
Piotr Brzózka
Pani Zofia, rencistka z łódzkiej Retkini, zaprosiła pod swój dach niedawno poznanego mężczyznę. Na nową drogę życia kupiła trzy telefony komórkowe z wysokim abonamentem - dla siebie, dla niego i jego dorastającej córki. Mówił, że dobrze zarabia. Obiecał, że będzie płacił rachunki. Zanim dostał okazję, by się sprawdzić, zniknął z życia pani Zofii. Telefony zabrał, rachunki zostawił. W sumie ponad 350 zł miesięcznie. Żeby spłacić długi, kobieta musiała zamienić mieszkanie na mniejsze.
Pani Zofia ma 56 lat i na pewno nie jest typowym dłużnikiem. A jaki jest ten typowy? Jest młody i przystojny - można zażartować. Z najnowszego raportu Krajowego Rejestru Długów wynika, że w woj. łódzkim aż 65 procent osób borykających się z długami to mężczyźni. Co trzeci ma 26 do 35 lat.
W KRD "zarejestrowanych" jest 700 tysięcy osób i firm z całej Polski. 40 tysięcy z nich to dłużnicy z Łódzkiego. To trzy razy mniej niż na Śląsku.
Rekordzistą w regionie łódzkim jest firma produkująca żywność. Winna jest kontrahentowi 2,1 mln zł. Jeśli chodzi o osoby prywatne, to najbardziej zadłużony konsument winny jest 203 tys. zł firmie zajmującej się obrotem nieruchomościami. Najmłodszy ma 18 lat. Ciąży na nim 515 zł mandatu za niezapłacony bilet MPK. Najstarszy ma 94 lata i jest winny bankowi 943 zł.
Łódzkie jest na 6. miejscu w kraju pod względem zaległości wobec fiskusa. Łącznie jesteśmy winni 1,3 mld zł. Z tego 600 mln zł to zaległy VAT, 217 mln zł - podatki dochodowe od osób fizycznych, 42 mln zł od firm.
Gminy i powiaty z regionu łódzkiego mają do ściągnięcia ponad pół miliarda złotych. To w większości lokalne podatki, o których "zapomnieli" przedsiębiorcy. Sama Łódź ma zamrożone u dłużników 268 mln zł. Choć trudno w to uwierzyć, średnio wypada po 355 zł na każdego mieszkańca.
Spółdzielniom i administracjom nieruchomości w regionie jesteśmy winni 120 mln zł. Najwięcej długów mamy oczywiście w bankach. Tzw. zagrożone kredyty opiewają na 2,1 mld zł.
Ekonomiści uważają, że to wina banków, które bez sprawdzania wiarygodności udzielają kredytów. Efekty bywają opłakane. Jak opowiedzieli nam sąsiedzi opiekujący się staruszką z łódzkich Chojen, kobiecie udało się zaciągnąć 4 kredyty w 4 bankach, na 23 tys. zł. Jej emerytura - 1200 zł - nie wystarczała nawet na spłatę dwóch pożyczek. W ostatniej chwili pomogła jej rodzina. Kobietę już straszyła firma windykacyjna.
Ogółem wszystkie długi mieszkańców woj. łódzkiego to 4 mld zł. Łączna kwota zobowiązań wszystkich Polaków to 59,2 mld zł. Mimo kryzysu liczba ta nie zwiększyła się w ciągu ostatniego pół roku, a nawet paradoksalnie, zmalała o 0,5 mln zł. Jak to możliwe?
- Banki zakręciły firmom kurek z kredytami - mówi Andrzej Kulik z KRD. - Pozbawieni dopływu gotówki przedsiębiorcy zaczęli dużo ostrzej wymagać natychmiastowych płatności, a swoich dłużników szybciej oddają do windykacji.
POLSKA Dziennik Łódzki
Piotr Brzózka








Dodaj komentarz