REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Maleją raty hipoteki w złotych i frankach

2009-08-07 06:50
publikacja
2009-08-07 06:50
Dodaj Bankier.pl w Google
Tegoroczne wakacje są dla kredytobiorców nadzwyczaj pomyślne. Banki obniżają oprocentowanie, a także - w przypadku kredytów walutowych - kurs ich spłaty - wynika z najnowszego raportu firmy Comperia.pl. Nadal jednak trudno znaleźć kredyt na sto proc. wartości nieruchomości.

Mało tego. By otrzymać lepsze oprocentowanie, trzeba się wykazać w banku pokaźnym wkładem własnym. Zdaniem analityków może się to jednak zmienić.

Comperia.pl przeanalizowała losy modelowego kredytu hipotecznego o wartości 200 tys. zł, zaciągniętego we wrześniu 2007 roku na 30 lat, w czterech wariantach: kredyt w złotych, frankach szwajcarskich, euro i dolarach.

Średnio, kwotowo w ciągu ostatniego roku najbardziej potaniały raty kredytów hipotecznych w złotych (aż o 312,14 zł). Jednak nadal są najwyższe. Natomiast procentowo najwięcej potaniały raty kredytów w euro (o 4,09 proc.). Niestety podczas ostatniego roku znacznie skurczyła się też lista banków, które w swojej ofercie mają kredyty we frankach lub euro.

Osoby spłacające kredyty hipoteczne z pewnością są zadowolone z wieści napływających w ostatnim czasie z rynku kredytowego. Koszt pieniądza na rynkach międzybankowych schodzi na coraz niższe poziomy, ściągając za sobą oprocentowanie kredytów. Kurs wymiany polskiej waluty na franka szwajcarskiego jest porównywalny do wartości z końca ubiegłego roku.

Dodatkowo pomniejsza to raty kredytów spłacanych w tej walucie. Patrząc tylko na miniony tydzień, najsilniej staniały kredyty denominowane do euro i franka - ich modelowe raty straciły po około 15 zł. Nieco mniejszy ubytek, blisko 7 zł, dotyczył raty dolarowej, zaś rata kredytu złotowego zmalała jedynie o ponad 1 zł.

Jednak o wiele ważniejsze są zmiany w dłuższej perspektywie, a te już są bardziej okazałe. Od połowy czerwca, kiedy rozpoczął się trend spadkowy, miesięczne zadłużenie spłacane w rodzimej walucie spadło o około 60 zł, we frankach - 90 zł, w dolarach 100 zł, w euro aż o 120 zł.

Warto zaznaczyć, że europejska waluta staje się coraz bardziej popularna wśród polskich kredytobiorców. Pod koniec lipca 19 proc. użytkowników Comperii szukało kredytów w euro, 24 proc. kredytów we frankach. Jeszcze we wrześniu ubiegłego roku proporcja ta była z goła inna - o kredyt denominowany do franka pytało 66 proc. klientów, podczas gdy o kredyt w euro tylko 1 proc. To dość istotna zmiana.

Zamieszanie na rynku kredytów hipotecznych związane z kryzysem finansowym również zupełnie zmieniło rankingi najlepszych kredytów hipotecznych. - Jeszcze rok temu królowały w nich oferty na 100 proc. wartości nieruchomości, w złotych czy w walucie obcej, takich banków jak Millennium, Polbank, Pekao SA, Kredyt Banku czy mBanku. Teraz to się zmieniło - mówi Karol Wilczko z Comperia.pl.

Po pierwsze, by otrzymać najlepsze oprocentowania, trzeba wykazać się w banku jakimś wkładem własnym. Wtedy jesteśmy w stanie otrzymać dobrą ofertę. Po drugie mocno skurczyła się lista banków oferujących kredyty we frankach czy w euro. Po trzecie coraz więcej banków stosuje oferty standardowe i cross-sellingowe.

Te pierwsze mają wyraźnie wyższe marże (tak jest w ofertach np. Multibanku, mBanku czy PKO BP, Pekao SA, Nordea) a żeby je obniżyć, to musimy kupić w banku dodatkowe produkty (konto, karty, ubezpieczenie czy zobowiązać się do przelewania wynagrodzenia na konto założone w danym banku).

Co będzie w następnych miesiącach? - Moim zdaniem jest szansa na polepszenie ofert w kredytach hipotecznych i obniżki średnich marż. Ich szczyt wg mnie mieliśmy w II kwartale tego roku. Powoli banki wychodzą z bardzo nerwowego okresu, jaki przeżywali od października 2008 roku. Muszą znów zacząć walczyć o klientów, szczególnie że ci nie przestali drastycznie kupować mieszkań.

Popyt spadł, ale zachęty cenowe ze strony deweloperów, słabsze skutki kryzysu w naszej gospodarce mogą sprawić, że po wakacjach Polacy znów zaczną więcej kupować nieruchomości. Ale na marże w okolicach 1-1,5 procenta nie mamy co liczyć - mówi Wilczko.

Henryk Sadowski


/ Polska
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Nowy budżet UE podzielił Europę. O co spierają się Berlin i Paryż?
Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~BANKOWIEC
ja chętnie kupię, ale góra za 4000-4200 za m2. Przy mojej pensji nie mam zdolności kredytowej na wyższy kredyt hipoteczny. Jeśli ktoś w P-niu zaoferuje 2 pokojówkę w takiej cenie to biorę od razu!
~Jaa
Mieszkania nadal maja kosmiczne ceny bo deweloperom jeszcze sie zdaje ze tyle powinny kosztowac - czyli drozej niz w europejskich monopoliach. Tak jakby bidna Polska byla jakims rajem. 6000 za metr to nadal chora cena, ktora musi spasc. Kto chcial kupic juz kupil gdy pseudo specjalismi naganiali ze bedzie tylko drozec. Dzis zostali Mieszkania nadal maja kosmiczne ceny bo deweloperom jeszcze sie zdaje ze tyle powinny kosztowac - czyli drozej niz w europejskich monopoliach. Tak jakby bidna Polska byla jakims rajem. 6000 za metr to nadal chora cena, ktora musi spasc. Kto chcial kupic juz kupil gdy pseudo specjalismi naganiali ze bedzie tylko drozec. Dzis zostali ludzie ktorzy mysla i o ile chca kupic mieszkanie to cena musi spasc jeszcze o dobre 20% bo dotychczasowe "zachety deweloperow" to jakas farsa.

chcesz kupic mieszkanie/dom - poczekaj jeszcze bo bedzie taniej!

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki