Jeszcze w poniedziałek uncja złota kosztowała rekordowe 1030,80$ za uncję i było chętnie kupowane jako bezpieczna lokata kapitału w obliczu zaostrzania się kryzysu finansowego, którego ostatnią ofiarą był bank inwestycyjny Bear Stearns.
Jednak później przyszła gwałtowna przecena ropy naftowej, a po mniejszej od oczekiwań obniżce stóp procentowych w USA zanotowano zdecydowane umocnienie dolara. Kombinacja tańszej ropy oraz mocniejszego dolara wywołała wzmożoną podaż złota, a do tego część inwestorów postanowiła po prostu zrealizować zyski.
W wyniku tego cena złota obniżyła w tym tygodniu aż o 11,3%, co zdaniem agencji Bloomberga jest największym tygodniowym spadkiem od ćwierćwiecza. Srebro straciło na wartości aż 21% i w piątek o godzinie 11:00 było wyceniane na 16,87 dolara za uncję. Złoto kosztowało 914,17$.
Zdaniem niektórych maklerów tak gwałtowne spadki na rynku metali szlachetnych były też skutkiem silnego lewarowania pozycji przez fundusze hedgingowe. Podmioty te olbrzymią ilość pożyczonej gotówki ulokowały w ropie i innych surowcach i gdy groziła im dopłata do depozytów, to zaczęły nagle zamykać długie pozycje.
K.K.



























































