W ubiegłym tygodniu amerykańskie zapasu „czarnego złota” wzrosły o 7,3 mln baryłek, czyli trzy razy więcej niż prognozowali analitycy. Jednakże dla rynku ważniejsza okazała informacja o dwukrotnie większym od oczekiwań spadku rezerw benzyny.
Amerykańskie zapasy benzyny zmniejszyły się o 4,5 mln baryłek i wyniosły 224,7 mln baryłek. Analityków zaskoczył tak duży spadek, zwłaszcza że w okresie wiosennym rafinerie powinny raczej budować rezerwy paliwa przed wakacyjnym sezonem urlopowym.
Ten zaskakujący spadek rezerw ropy specjaliści tłumaczą bardzo niskimi marżami rafineryjnymi, które w połowie marca były nawet ujemne. Najwyraźniej rynek oczekuje, że rafinerie będą musiały odbudować zapasy rekordowo drogiej benzyny, co przełoży się na wzrost zużycia ropy.
Taką tezę potwierdzają doniesienia z Valero Energy, która w zeszłym tygodniu zmniejszyła wykorzystanie mocy produkcyjnych swoich 15 rafinerii do poziomu 73% z powodu „nieekonomicznych” marż.
Dlatego też w czwartek o godzinie 9:20 baryłka ropy Brent kosztowała 103,42 dolary, po spadku o 12 centów. Ropa gatunku Light Crude była wyceniana na 104,41 dolarów, czyli o 42 centy niżej niż wczoraj.
K.K.





























































