Osoby, które wzięły kredyty w walutach zagranicznych, boją się, że słaba złotówka znacznie podbije wysokość comiesięcznych rat, które muszą spłacać.
– Mam kredyt we frankach szwajcarskich. Płacę miesięcznie 500 zł raty. Według obliczeń analityków, jeśli nic się nie zmieni, będę płacił 530 zł miesięcznie. Zastanawiam się, czy nie przewalutować kredytu na złotówki. Może mniej stracę – mówi Jerzy Nowak, mieszkaniec Kutna.
Adam Sobolewski, specjalista z Banku Zachodniego WBK, tłumaczy, że przy zaciąganiu kredytów w walutach zagranicznych klienci powinni liczyć się z ryzykiem kursowym. Potwierdza, że osoby, które zaciągnęły kredyt np. we frankach szwajcarskich (lub w innej obcej walucie) gdy ich kurs był niski teraz mogą płacić więcej niż gdyby zaciągnęli pożyczkę w złotych.
Niewesoła jest też sytuacja klientów funduszy inwestycyjnych. Łodzianin Andrzej Korczak, w związku z niskim oprocentowaniem lokat bankowych, powierzył oszczędności funduszowi inwestycyjnemu. Wyliczył, że od 4 do 27 października stracił ponad 2,5 procent. Teraz z niepokojem obserwuje spadki na giełdzie. Spodziewa się, że to jeszcze nie koniec jego strat.
Kiedy sytuacja wróci do normy?
– Konkretny termin może podać tylko wróżka. Sytuację może uspokoić powstanie rządu PiS-PO. Wzbudziłoby to większe zaufanie zagranicznych inwestorów – uważa Tomasz Publicewicz, ekspert ekonomiczny Analiz Online.
Mimo wszystko, zdaniem ekspertów, nie ma powodów do paniki. Oceniają oni, że nie zdrożeje gwałtownie żywność ani sprzęt gospodarstwa domowego. W tym tygodniu nie grożą nam też podwyżki oleju napędowego. Co więcej, łódzkie biuro Reflex, monitorujące rynek paliw, przewiduje niewielki spadek ceny benzyny.
– Nie będzie wyższych cen nowych samochodów – uważa Bogusław Cieślar z Fiat Auto Poland. Tylko długotrwały i znaczący spadek wartości złotego zmusi importerów samochodów do korekty cen.
Podobnie uważa Jakub Mazur z biura podróży Travelplanet.pl.
– Na pewno nie zdrożeją zimowe imprezy organizowane przez biura turystyczne. Wyższych cen wczasów zagranicznych można się spodziewać latem 2006 roku, pod warunkiem że wyższy kurs euro i dolara utrzyma się przez dłuższy czas.
Dziennik Łódzki
(w)




























































