2009-04-06 07:30 Źródło: POLSKA Dziennik Łódzki
Kryzys głęboko zagląda w oczy mieszkańcom łódzkiego
Kryzys zagląda nam w oczy - to najkrótszy wniosek z najnowszego raportu
Urzędu Statystycznego w Łodzi. W naszym województwie rośnie bezrobocie,
spadają płace, coraz mniej kupujemy i coraz mniej budujemy. Na szczęście,
o dziwo, wyniki naszych firm wybijają się mocno ponad średnią
krajową.
W lutym bezrobocie w woj. łódzkim wzrosło z 10,0 do 10,6 proc., a liczba osób zarejestrowanych w pośredniakach wzrosła ze 110 do 116 tysięcy.
Najgorzej jest w sześciu powiatach: kutnowskim, zgierskim, tomaszowskim, opoczyńskim, łaskim oraz sieradzkim - gdzie stopa bezrobocia przekroczyła 14 proc.
Bezrobocie poniżej 8 proc. utrzymywało się na koniec lutego w Łodzi, Skierniewicach, a także powiatach skierniewickim i łaskim.
Do urzędów pracy wpłynęły w lutym 5154 oferty pracy. To wynik o 9,4 proc. lepszy niż w styczniu, ale aż o 24,1 proc. gorszy niż w lutym 2008 r. Na jedną ofertę pracy przypadało aż 33 bezrobotnych.
- Jeszcze kilka miesięcy temu każdy rejestrujący się dostawał na dzień dobry dwie oferty - mówi Paweł Frankowski, szef Powiatowej Rady Zatrudnienia w Łodzi. - Sytuacja jest bardzo zła. Niedawno Rossmann zgłosił zapotrzebowanie na 7 magazynierów. Zgłosiło się 70 kandydatów. A przecież jeszcze niedawno to firmy gorączkowo poszukiwały pracowników logistyki. Podam inny przykład. Delegatura magistratu na Górnej ogłosiła mały przetarg na przebudowę chodników wokół budynku. W ubiegłym roku może znalazłoby się dwóch chętnych. Teraz na konkurs zgłosiło się 28 firm, choć to mało atrakcyjna i opłacalna robota. Więc głód pracy jest nawet w budownictwie. Zaspokoić go może dopiero rozpoczęcie budowy autostrad - dodaje Frankowski.
Pod względem bezrobocia Łódzkie wciąż utrzymuje się poniżej średniej krajowej, która wynosi 10,9 proc. W kraju lokujemy się na 6. pozycji. Najlepiej sytuacja wygląda w województwach: wielkopolskim (7,7 proc.), mazowieckim (8,2 proc.), śląskim (8,2 proc.), małopolskim (8,8 proc. ) i na Pomorzu (10,1).
W lutym przeciętne wynagrodzenie w przedsiębiorstwach wynosiło w Polsce 3195 zł. W Łódzkiem tylko 2661 zł i było o 2,2 proc. niższe niż w styczniu i aż o 15 proc. w porównaniu z grudniem.
Na szczęście można to wy-tłumaczyć czynnikami innymi niż rynkowe. W grudniu średnią płacę sztucznie wywindowały trzynastki, w styczniu zaś część firm wypłacała zaległe pensje z grudnia. Porównując sytuację z lutym 2008 r. mamy wzrost wynagrodzeń o 6,2 proc. Nie zmienia to jednak faktu, że w naszych firmach wcielane są już w życie porozumienia o zmniejszeniu płac. Tak się stało m.in. w wieluńskim ZUGiL-u i łódzkim East West Spinning.
W przedsiębiorstwach w naszym regionie w lutym pracowało 309,3 tys. osób, co oznacza spadek o 0,3 proc. w porównaniu ze styczniem i o 0,8 proc. - z lutym 2008 r. O 0,2 proc. spadła też liczba firm (dziś jest ich 239 tys.). W pow. pajęczańskim liczba przedsiębiorstw spadła o 4,2 proc., z kolei w pow. skierniewickim jest ich o 4 proc. więcej niż rok temu.
W styczniu i lutym 2009 r. mieszkańcy regionu łódzkiego zostawili w sklepach 1,9 mld zł, o 3,7 proc. mniej niż przed rokiem.
Od początku roku widać wyraźnie, że najbardziej oszczędzamy na odzieży i obuwiu. W lutym, gdy do sklepów weszły nowe, drogie kolekcje, wydaliśmy na ciuchy o 15 proc. mniej niż w styczniu, kiedy trwały jeszcze zimowe wyprzedaże. To wyraźny sygnał dla producentów, że klienci nie zaakceptowali nowych, wysokich cen ubrań.
Jest jednak jedna bardzo dobra wiadomość. Łączne przychody firm z woj. łódzkiego sięgnęły w lutym 3,8 mld zł, co jest wynikiem o 2 proc. lepszym niż rok temu. To doskonały wynik na tle kraju, gdzie średnia wartość produkcji sprzedanej spadła w tym czasie o 14,3 proc.!
- Naszym szczęściem w nieszczęściu jest to, że rozwijaliśmy się wolniej niż inne regiony. Mamy stosunkowo niewiele przemysłu ciężkiego, precyzyjnego. A huty, stalownie, motoryzacja, notują dziś spadki sprzedaży o 50 proc. - mówi dr Daniel Stos, kierownik Zakładu Ekonomii Przemysłu Uniwersytetu Łódzkiego.
- Województwo łódzkie jest rejonem rolniczym. A przemysł spożywczy wciąż idzie w górę, ciągle jeszcze dużo jemy. Dziś ciężko jest przewidzieć przyszłość. Ale może nie ma się z czego nadmiernie cieszyć. Możliwe, że nasze przedsiębiorstwa tylko czekają w kolejce na swoje spadki - zastrzega ekspert z Uniwersytetu Łódzkiego.
Dane łódzkiego Urzędu Statystycznego potwierdzają także kryzys w branży budowlanej.
Od początku roku w woj. łódzkim oddano 1155 mieszkań, o 12,7 proc. mniej niż przed rokiem. Z tego zaledwie 160 to lokale deweloperskie przeznaczone na sprzedaż. Reszta - to domki jednorodzinne.
POLSKA Dziennik Łódzki
Piotr Brzózka
W lutym bezrobocie w woj. łódzkim wzrosło z 10,0 do 10,6 proc., a liczba osób zarejestrowanych w pośredniakach wzrosła ze 110 do 116 tysięcy.
Najgorzej jest w sześciu powiatach: kutnowskim, zgierskim, tomaszowskim, opoczyńskim, łaskim oraz sieradzkim - gdzie stopa bezrobocia przekroczyła 14 proc.
Bezrobocie poniżej 8 proc. utrzymywało się na koniec lutego w Łodzi, Skierniewicach, a także powiatach skierniewickim i łaskim.
Do urzędów pracy wpłynęły w lutym 5154 oferty pracy. To wynik o 9,4 proc. lepszy niż w styczniu, ale aż o 24,1 proc. gorszy niż w lutym 2008 r. Na jedną ofertę pracy przypadało aż 33 bezrobotnych.
- Jeszcze kilka miesięcy temu każdy rejestrujący się dostawał na dzień dobry dwie oferty - mówi Paweł Frankowski, szef Powiatowej Rady Zatrudnienia w Łodzi. - Sytuacja jest bardzo zła. Niedawno Rossmann zgłosił zapotrzebowanie na 7 magazynierów. Zgłosiło się 70 kandydatów. A przecież jeszcze niedawno to firmy gorączkowo poszukiwały pracowników logistyki. Podam inny przykład. Delegatura magistratu na Górnej ogłosiła mały przetarg na przebudowę chodników wokół budynku. W ubiegłym roku może znalazłoby się dwóch chętnych. Teraz na konkurs zgłosiło się 28 firm, choć to mało atrakcyjna i opłacalna robota. Więc głód pracy jest nawet w budownictwie. Zaspokoić go może dopiero rozpoczęcie budowy autostrad - dodaje Frankowski.
Pod względem bezrobocia Łódzkie wciąż utrzymuje się poniżej średniej krajowej, która wynosi 10,9 proc. W kraju lokujemy się na 6. pozycji. Najlepiej sytuacja wygląda w województwach: wielkopolskim (7,7 proc.), mazowieckim (8,2 proc.), śląskim (8,2 proc.), małopolskim (8,8 proc. ) i na Pomorzu (10,1).
W lutym przeciętne wynagrodzenie w przedsiębiorstwach wynosiło w Polsce 3195 zł. W Łódzkiem tylko 2661 zł i było o 2,2 proc. niższe niż w styczniu i aż o 15 proc. w porównaniu z grudniem.
Na szczęście można to wy-tłumaczyć czynnikami innymi niż rynkowe. W grudniu średnią płacę sztucznie wywindowały trzynastki, w styczniu zaś część firm wypłacała zaległe pensje z grudnia. Porównując sytuację z lutym 2008 r. mamy wzrost wynagrodzeń o 6,2 proc. Nie zmienia to jednak faktu, że w naszych firmach wcielane są już w życie porozumienia o zmniejszeniu płac. Tak się stało m.in. w wieluńskim ZUGiL-u i łódzkim East West Spinning.
W przedsiębiorstwach w naszym regionie w lutym pracowało 309,3 tys. osób, co oznacza spadek o 0,3 proc. w porównaniu ze styczniem i o 0,8 proc. - z lutym 2008 r. O 0,2 proc. spadła też liczba firm (dziś jest ich 239 tys.). W pow. pajęczańskim liczba przedsiębiorstw spadła o 4,2 proc., z kolei w pow. skierniewickim jest ich o 4 proc. więcej niż rok temu.
W styczniu i lutym 2009 r. mieszkańcy regionu łódzkiego zostawili w sklepach 1,9 mld zł, o 3,7 proc. mniej niż przed rokiem.
Od początku roku widać wyraźnie, że najbardziej oszczędzamy na odzieży i obuwiu. W lutym, gdy do sklepów weszły nowe, drogie kolekcje, wydaliśmy na ciuchy o 15 proc. mniej niż w styczniu, kiedy trwały jeszcze zimowe wyprzedaże. To wyraźny sygnał dla producentów, że klienci nie zaakceptowali nowych, wysokich cen ubrań.
Jest jednak jedna bardzo dobra wiadomość. Łączne przychody firm z woj. łódzkiego sięgnęły w lutym 3,8 mld zł, co jest wynikiem o 2 proc. lepszym niż rok temu. To doskonały wynik na tle kraju, gdzie średnia wartość produkcji sprzedanej spadła w tym czasie o 14,3 proc.!
- Naszym szczęściem w nieszczęściu jest to, że rozwijaliśmy się wolniej niż inne regiony. Mamy stosunkowo niewiele przemysłu ciężkiego, precyzyjnego. A huty, stalownie, motoryzacja, notują dziś spadki sprzedaży o 50 proc. - mówi dr Daniel Stos, kierownik Zakładu Ekonomii Przemysłu Uniwersytetu Łódzkiego.
- Województwo łódzkie jest rejonem rolniczym. A przemysł spożywczy wciąż idzie w górę, ciągle jeszcze dużo jemy. Dziś ciężko jest przewidzieć przyszłość. Ale może nie ma się z czego nadmiernie cieszyć. Możliwe, że nasze przedsiębiorstwa tylko czekają w kolejce na swoje spadki - zastrzega ekspert z Uniwersytetu Łódzkiego.
Dane łódzkiego Urzędu Statystycznego potwierdzają także kryzys w branży budowlanej.
Od początku roku w woj. łódzkim oddano 1155 mieszkań, o 12,7 proc. mniej niż przed rokiem. Z tego zaledwie 160 to lokale deweloperskie przeznaczone na sprzedaż. Reszta - to domki jednorodzinne.
POLSKA Dziennik Łódzki
Piotr Brzózka








Dodaj komentarz