W Brukseli zakończył się wczoraj szczyt Unii Europejskiej. Premier Donald Tusk próbował przekonywać na nim innych przywódców do wypracowania takiego mandatu negocjacyjnego przed rozmowami z Rosją, który gwarantowałby państwom członkowskim bezpieczeństwo energetyczne. Między innymi od tego Polska uzależnia zniesienie weta na negocjacje Brukseli z Moskwą.
Przebywający w Brukseli Konstantin Kosaczow podkreślił, że nawet jeśli takie rozmowy rozpoczęłyby się w krótkim czasie, to i tak potrwają długo. "Uważam, że niektóre kraje unijne nie będą mogły powstrzymać się od pokusy wykorzystania tych negocjacji to załatwienia własnych spraw. Mam tu na myśli między innymi Polskę" - powiedział Kosaczow w rozmowie z Polskim Radiem.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przekonuje, to nie jest trafna prognoza, bo negocjować umowę UE-Rosja będzie Komisja Europejska, a nie konkretne kraje.
Rozmowy Unii z Rosją zostały zawieszone po zgłoszeniu przez Polskę weta. Warszawa uczyniła to ze względu na embargo, jakie Rosja wprowadziła na nasze mięso i produkty roślinne, a także ze względów dotyczących bezpieczeństwa energetycznego.
Po zniesieniu części rosyjskich restrykcji Polska zapowiedziała gotowość do zniesienia weta. Jak powiedział Radosław Sikorski, rząd złożył odpowiednią propozycję aneksu do mandatu negocjacyjnego do rozmów z Rosją. Czeka teraz na ruch prezydencji unijnej oraz Komisji Europejskiej, które muszą uzyskać zgodę państw członkowskich.
Źródło:IAR

























































