2009-02-07 07:30 Źródło: NaszeMiasto.pl
Kołobrzeg: rybacy wciąż bez decyzji o wypłacie rekompensat
Rybacy nadal nie wiedzą kiedy otrzymają rekompensaty związane z zakazem
połowu dorszy.
Armatorzy oczekiwali, że termin wypłat poda im podczas dzisiejszego spotkania sekretarz stanu z Ministerstwa Rolnictwa Kazimierz Plotzke. Ministerstwo wciąż jednak nie podało konkretnej daty.
Rybacy usłyszeli jedynie, że wypłacanie rekompensat rozpocznie nie wcześniej niż w czerwcu. Armatorzy mówią, że część z nich znajduje się na granicy bankructwa.
Andrzej Tyszkiewicz ze Związku Rybaków Polski zaapelował do rządu by ten przyspieszył procedury wypłacania należnych rybakom pieniędzy.
***
W kołobrzeskim urzędzie miasta doszło do spotkania rybaków z wiceministrem rolnictwa Kazimierzem Plocke. Stawiło się ponad 100 rybaków, armatorów, przetwórców i miejscowe władze samorządowe.
Plocke nie odpowiedział przed wejściem na salę, czy przywiózł do Kołobrzegu konkretne propozycje dla rybaków. Najważniejszym problemem, jak mówią rybacy, jest niepewność losu właścicieli łodzi i kutrów, którzy nie wylosowali limitów poławiania ryb w tym roku.
Jan Worobiński, pracujący w tym zawodzie od 1979 roku, przyznaje, że obecnie nic nie wiadomo. Jak stwierdził krążą plotki, że właściciele łodzi, którzy nie wylosowali limitów, będą musieli zwrócić licencję.
Rybacy oceniają też, że kwoty proponowanych rekompensat są zbyt niskie. Kolejnym problemem jest zbyt duża liczba pośredników w obrocie złowionymi rybami.
Bogdan Zaniewski ze Stowarzyszenia Armatorów Rybackich podkreśla, że organizacje producenckie muszą zacząć wreszcie działać zgodnie z rozporządzeniami unijnymi. Jego zdaniem rybacy muszą przejąć pierwotny rynek rybny.
W tym roku polscy rybacy mogą złowić 11299 ton dorsza.
NaszeMiasto.pl
as/iar
Armatorzy oczekiwali, że termin wypłat poda im podczas dzisiejszego spotkania sekretarz stanu z Ministerstwa Rolnictwa Kazimierz Plotzke. Ministerstwo wciąż jednak nie podało konkretnej daty.
Rybacy usłyszeli jedynie, że wypłacanie rekompensat rozpocznie nie wcześniej niż w czerwcu. Armatorzy mówią, że część z nich znajduje się na granicy bankructwa.
Andrzej Tyszkiewicz ze Związku Rybaków Polski zaapelował do rządu by ten przyspieszył procedury wypłacania należnych rybakom pieniędzy.
***
W kołobrzeskim urzędzie miasta doszło do spotkania rybaków z wiceministrem rolnictwa Kazimierzem Plocke. Stawiło się ponad 100 rybaków, armatorów, przetwórców i miejscowe władze samorządowe.
Plocke nie odpowiedział przed wejściem na salę, czy przywiózł do Kołobrzegu konkretne propozycje dla rybaków. Najważniejszym problemem, jak mówią rybacy, jest niepewność losu właścicieli łodzi i kutrów, którzy nie wylosowali limitów poławiania ryb w tym roku.
Jan Worobiński, pracujący w tym zawodzie od 1979 roku, przyznaje, że obecnie nic nie wiadomo. Jak stwierdził krążą plotki, że właściciele łodzi, którzy nie wylosowali limitów, będą musieli zwrócić licencję.
Rybacy oceniają też, że kwoty proponowanych rekompensat są zbyt niskie. Kolejnym problemem jest zbyt duża liczba pośredników w obrocie złowionymi rybami.
Bogdan Zaniewski ze Stowarzyszenia Armatorów Rybackich podkreśla, że organizacje producenckie muszą zacząć wreszcie działać zgodnie z rozporządzeniami unijnymi. Jego zdaniem rybacy muszą przejąć pierwotny rynek rybny.
W tym roku polscy rybacy mogą złowić 11299 ton dorsza.
NaszeMiasto.pl
as/iar









Dodaj komentarz