Na wczorajsze niemieckie dane błyskawicznie zareagował złoty, który osłabił się o 0,7 proc. wobec euro i niemal 1 proc. do dolara. Pogłębiło to trend spadkowy trwający od kilku tygodni. Nasza waluta od początku miesiąca straciła już 3,5 proc. wobec euro, a w stosunku do dolara prawie 10 proc. Jeszcze w pierwszych dniach sierpnia euro wyceniano na 3,2079 zł, a dolar kosztował 2,0628 zł. Wczoraj było to już odpowiednio 3,2961 zł i 2,2330 zł.
Czy będzie jeszcze gorzej? Kłopoty niemieckiej gospodarki szybko się nie skończą. W ubiegłym tygodniu niemiecki instytut ekonomiczny DIW obniżył prognozę wzrostu PKB w trzecim kwartale do 0,1 proc. z 0,3 proc. szacowanych wcześniej. A to znaczy, że Niemcy stanęły na granicy recesji. Jeżeli ten czarny scenariusz się spełni, kłopoty będzie miała cała Europa, bo Niemcy to największa gospodarka na Starym Kontynencie. Nic dziwnego, że na słabe dane z Berlina zareagowało euro: jego wartość obniżyła się do 1,4580 dol. z 1,4780 dol. w poniedziałek.
Skutki osłabienia w Niemczech dotkliwie odczuje również Polska. – Wskaźnik Ifo pokazuje problemy gospodarcze u ważnego partnera handlowego naszego kraju. Mogą one spowodować spadek zamówień na towary z Polski – mówi szef dealerów walutowych w Banku Gospodarstwa Krajowego Jacek Serek. Podobnego zdania jest starsza ekonomistka w Banku BPH SA Maja Goettig. – Gorsze perspektywy Niemiec oznaczają gorsze perspektywy dla polskiego eksportu – ocenia.
Złe scenariusze już zaczynają się spełniać. Z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że udział Niemiec w polskim eksporcie, choć wciąż jest bardzo duży, w pierwszej połowie roku obniżył się do 25 proc. z 26,1 proc. przed rokiem. Powód: pogorszenie koniunktury zmusiło naszych zachodnich sąsiadów do ograniczenia konsumpcji.
Katarzyna Pieniądz
Dziennik Finansowy
Łukasz Tarnawa
ekonomista PKO BP
Mniejszy eksport obniży tempo wzrostu naszego PKB
Dane z Niemiec wskazują, że gospodarka strefy euro spowalnia. To oznacza, że popyt na polski eksport będzie słaby, a tym samym słaba będzie jego dynamika w drugiej połowie tego roku i w pierwszej przyszłego. Wpłynie to osłabiająco na tempo wzrostu gospodarczego w Polsce. Nie sądzę, aby w drugiej połowie tego roku przekroczyło ono 5 proc. W pierwszym kwartale przyszłego spadnie natomiast do około 4 proc. W krótkim okresie wpływ na kurs złotego może być marginalny, ale generalnie spowolnienie wzrostu gospodarczego sprawi, że zmaleją oczekiwania na podwyżki stóp procentowych, a zatem wygaśnie czynnik umacniający złotego.
Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat





























































