2008-03-20 07:00 Źródło: Informacyjna Agencja Radiowa
Kierownictwo SKW cofnęło certyfikaty dostepu niektórym funkcjonariuszom
Szefowie SKW odebrali dostęp do tajnych informacji około 60-ciu funkcjonariuszom i pracownikom, przyjętym przez Antoniego Macierewicza - pisze "Gazeta Wyborcza". Są podejrzani o wynoszenie lub kopiowanie najtajniejszych akt.
ęłęó Rzecznik ministerstwa obrony Robert Rochowicz powiedział, że sprawa objęta jest klauzulą "tajne". Jak dodał, cofnięcie certyfikatów jest związane z wewnętrznymi kontrolami w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego.
Chodzi o inspekcję, którą na zlecenie szefa MON przeprowadził na przełomie roku były już szef kontrwywiadu, pułkownik Grzegorz Reszka - pisze "Gazeta Wyborcza". Kontrola ujawniła, że funkcjonariusze SKW nielegalnie kopiowali ściśle tajne dokumenty tak zwanej ewidencji operacyjnej, czyli wykazy spraw, ich kryptonimy oraz listy osób współpracujących ze służbami. Co więcej, kontrolerzy odkryli, że ktoś bez uprawnień i nieformalnie sprawdzał w tajnej kancelarii materiały operacyjne dotyczące konkretnych osób, oraz że teczki operacyjne były wynoszone poza SKW. Sprawa jest już w prokuraturze.
Antoni Macierewicz powiedział gazeicie, że bierze pełną odpowiedzialność za to, co się działo w SKW, gdy stał na jej czele. Jak dodał informacje o wynoszeniu i kopiowaniu tajnych akt są nieprawdziwe.
Więcej o sprawie pisze "Gazeta Wyborcza"
"GW"/adb/Siekaj
ęłęó Rzecznik ministerstwa obrony Robert Rochowicz powiedział, że sprawa objęta jest klauzulą "tajne". Jak dodał, cofnięcie certyfikatów jest związane z wewnętrznymi kontrolami w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego.
Chodzi o inspekcję, którą na zlecenie szefa MON przeprowadził na przełomie roku były już szef kontrwywiadu, pułkownik Grzegorz Reszka - pisze "Gazeta Wyborcza". Kontrola ujawniła, że funkcjonariusze SKW nielegalnie kopiowali ściśle tajne dokumenty tak zwanej ewidencji operacyjnej, czyli wykazy spraw, ich kryptonimy oraz listy osób współpracujących ze służbami. Co więcej, kontrolerzy odkryli, że ktoś bez uprawnień i nieformalnie sprawdzał w tajnej kancelarii materiały operacyjne dotyczące konkretnych osób, oraz że teczki operacyjne były wynoszone poza SKW. Sprawa jest już w prokuraturze.
Antoni Macierewicz powiedział gazeicie, że bierze pełną odpowiedzialność za to, co się działo w SKW, gdy stał na jej czele. Jak dodał informacje o wynoszeniu i kopiowaniu tajnych akt są nieprawdziwe.
Więcej o sprawie pisze "Gazeta Wyborcza"
"GW"/adb/Siekaj








Dodaj komentarz