W swoim programie gospodarczym PiS podzielił spółki z udziałem państwowa na trzy grupy. W pierwszej grupie, gdzie udział państwa ma wynieść od 80 do 100 proc. znajdą się spółki „ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa gospodarczego, istotnych powodów regionalnych lub konieczności tworzenia marki polskiej”. Szczególnie te ostatnie budzą wątpliwości. Można spekulować, że chodzi tutaj być może Lasy Państwowe lub Telewizję Polską. PiS chciałby również utrzymać kontrolę państwa nad górnictwem, co oznaczałoby odwrót od planów prywatyzacji holdingów węglowych.
Dla grupy BOT, której prywatyzacja de facto się rozpoczęła PiS planuje najprawdopodobniej utrzymanie 50 proc. udziału plus jedna akcja. Jeśliby program PiS stał się podstawą dla przyszłych decyzji prywatyzacyjnych to można oczekiwać zablokowania dalszej prywatyzacji KGHM Polska Miedź. Państwo miałoby utrzymać 45 proc. udział w kapitale spółki. Dla Grupy Lotos program polityków PiS może oznaczać niewielki zakres oferty publicznej, ale już prywatyzacja PLL Lot będzie niezakłócona, chociaż i tu państwo ma utrzymać 51-proc. udział.
Nie byłoby natomiast dalszej prywatyzacji banku PKO BP, a w PZU państwo miałoby zachować ponad połowę akcji, co w tym przypadku oznaczać będzie eskalację konfliktu z Eureko. PO dzieli również firmy państwowe na trzy grupy, ale praktycznie dla wszystkich przewiduje pełną prywatyzację. Zdaniem PO interesy państwa można bowiem zabezpieczyć poprzez instytucje regulujące rynki ważne dla kraju z punktu widzenia strategicznego. Takie mechanizmy już istnieją np. poprzez zachowanie przez państwo "złotej akcji".
BP
Źródło: "Rzeczpospolita"





















