Trzeba wykorzystać potencjał Polaków, by osiągnąć europejski poziom dochodów i zasobność państw Zachodu - podkreślił we wtorek prezes PiS Jarosław Kaczyński, który w Radzyniu Podlaskim promowała liderkę listy PiS do Parlamentu Europejskiego Elżbietę Kruk.
"Trzeba po prostu chcieć, żeby w Polsce było lepiej i Polakom było lepiej, a nie, żeby jakiejś grupie było lepiej" - przekonywał Kaczyński. "Trzeba chcieć, żeby nasza ojczyzna była rzeczywistą wspólnotą, wspólnotą narodową, wspólnotą polską, bo my się polskości nie wstydzimy" - oświadczył szef PiS.
"Ta wspólnota oznacza także i to, że wszyscy mamy równe szanse, że każdy może te szansę wykorzystać i że jesteśmy jednakowo traktowani - niezależnie od tego, gdzie urodziliśmy się - jeśli chodzi o podział terytorialny i tak zwaną hierarchię społeczną" - zaznaczył Kaczyński. "Każdy musi mieć równe szanse, każdemu trzeba dać możliwość wykorzystania swoich możliwości i umiejętności, talentów czy zdolności" - dodał polityk.
"Trzeba, by ten cały wielki potencjał, jaki jest potencjałem naszego narodu, mógł nam szybko pozwolić osiągnąć europejskość w tym właściwym tego słowa znaczeniu - to znaczy żebyśmy dogonili, jeżeli chodzi o dochód na głowę najpierw, a później - ale to już dłuższy okres - także jeśli chodzi o zasobność, zgromadzony majątek na głowę kraje na zachód od naszych granic" - tłumaczył lider PiS.
Według niego jest to realne za życia obecnego pokolenia. "Nie mówię o swoim, bo już mam swoje lata, ale ogromna większość Polaków jest młodsza ode mnie i od moich rówieśników" - zaznaczył wywołując oklaski sali. "Ale i wśród nich mam nadzieję, że będzie sporo takich, którzy to jeszcze zobaczą" - dopowiedział lider PiS.

"Chcemy potężnej Europy, a w niej silnej Polski"
Kaczyński mówił, że w 1989 roku "zafundowaliśmy sobie system, który był oczywiście nieporównanie lepszy, od komunizmu, bo staliśmy się wolni", jednak z drugiej strony - w jego ocenie - system ten miał "bardzo wiele mankamentów". "Był przede wszystkim bardzo niesprawiedliwy, ale był także w wielu wypadkach niedemokratyczny, niepraworządny" - ocenił prezes PiS.
Dlatego też - jak dodał - Prawo i Sprawiedliwość "kończy" z tym, m.in. poprzez prowadzoną przez rząd politykę społeczną i naprawę państwa, choćby w obszarze sądownictwa, by sądy były "sprawiedliwe dla wszystkich". "A naprawdę tezy, że dotąd tak było, że było tak w poprzednich latach i dziesięcioleciach, jest niezmiernie trudno bronić" - dodał Kaczyński.
Lider Prawa i Sprawiedliwości wspominał przy tym, że kiedy przed laty jeździł po Polsce przekonywać do poparcia swej partii, to dwa punkty jego wystąpienia, które słuchacze zawsze nagradzali owacjami, to były: sprawa emerytur i reforma sądów. "Ludzie po prostu wiedzą jak jest, bo żyją w Polsce, żyją na tym świecie, w związku z tym zdają sobie sprawę, że ta reforma była także potrzebna" - wskazywał.
"I chodzi także w tych wyborach - europejskich - o to, żeby nam w tej sprawie nie przeszkadzano. My nikomu nie chcemy w Europie przeszkadzać w robieniu tego, co w każdym państwie jest uważane za stosowne, za właściwe, chyba, że by to było naruszenie rzeczywiście fundamentalnych zasad. Chcemy także, żeby i nam nie przeszkadzano. I o to tutaj także zabiegamy" - zapewniał Kaczyński.
Zadeklarował, że Prawo i Sprawiedliwość chce być w Europie, a wszelkie - jak to ujął - "opowieści o polexicie" to "zwykle kłamstwo". Przekonywał jednak, że UE wymaga zmian. "Mogłaby działać lepiej, mogłaby zapewnić Polsce, Europie, wszystkim państwom, bo to jest zasada synergii, by się nawzajem wspierały, lepszy los niż w tej chwili i dużo większe znacznie na świecie" - przekonywał Kaczyński.
"My chcemy potężnej Europy, a w niej silnej Polski" - podkreślił.
Prezes PiS podkreślał, że wybory do Parlamentu Europejskiego są swego rodzaju przedbiegiem przed wyborami do parlamentu polskiego, ale wybory do PE też są ważne. "Chodzi o to, żeby ci, którzy chcą Polskę cofnąć do czasu przeszłego, ci którzy chcą, żeby było jak było, żeby ci nie mieli satysfakcji i nadziei na to, że zwyciężą" - mówił.
Jak zaznaczył, chociaż wyniki wyborów do PE wypadały inaczej niż do parlamentu polskiego "to jednak ta nadzieja by powstała, nie dawajmy im tej nadziei, bo nie ma naprawdę nie ma to żadnego sensu". "Sensem jest uczynieniem wszystkiego, co podtrzyma dobrą zmianę i pozwoli jej rozwinąć skrzydła, bo jeszcze bardzo wiele przed nami" - podkreślił polityk.
autor: Aleksander Główczewski, Renata Chrzanowska, Marta Rawicz, Grzegorz Bruszewski






























































