Jarosław Bauc
20.10.2009 r.
Cezary Szymanek : Gościem radia PiN jest Jarosław Bauc - prezes Polkomtel S.A., były minister finansów w rządzie Jerzego Buzka. Dzień dobry panie prezesie. Tutaj również dodam, że rozmowa z Jarosławem Baucem dziś również na zielonych stronach w „Rzeczpospolitej”, a teraz na żywo w radiu PiN.
Jarosław Bauc: Dzień dobry.
CS: Panie prezesie - produkcja przemysłowa, zacznijmy od bieżących w gospodarce - spadek we wrześniu o 1,3%, ale to spadek dwukrotnie mniejszy, niż spodziewali się analitycy i wyniki zdecydowanie lepsze, niż jeszcze miesiąc wcześniej. Czy to oznacza, że my tak naprawdę już jesteśmy na tej prostej wychodzenia z kryzysu?
JB: Po jednym miesiącu to nigdy nie można wyrokować, natomiast jeśli spojrzymy w dłuższym horyzoncie czasu, to proszę sobie przypomnieć, że na początku roku produkcja przemysłowa spadała o kilkanaście procent, a dzisiaj już mamy prawie że poziom ubiegłorocznej produkcji przemysłowej. To oznacza, że jesteśmy na takim trendzie wzrostowym, ale na niskim poziomie. Tak, to napawa oczywiście optymizmem dlatego, że mamy utrwalony już trzeci kwartał z rzędu, właściwie coraz lepszych wyników w produkcji przemysłowej.
CS: I to oznacza, że będziemy mile zaskoczeni, jeżeli będziemy oglądać wyniki PKB?
JB: Co do wyników PKB, to już chyba wszyscy się oswoili z miarę dobrym wynikiem za rok 2009, więc nikt już pewnie mile zaskoczony nie będzie. Byłby mile zaskoczony gdyby ktoś wyrokował takie PKB na początku roku, bo wtedy były raczej inne prognozy. Ja myślę, że produkcja przemysłowa idzie całkiem nieźle, również bilans handlowy jest znacząco lepszy niż w ubiegłym roku i także bilans płatniczy. Widać zainteresowanie także kapitału zagranicznego. Inwestycji bezpośrednich jak szacunki wskazują będzie w tym roku, mimo chyba najgorszego roku jeśli chodzi o koniunkturę na rynkach finansowych, około siedmiu miliardów euro czyli myślę, że całkiem przyzwoity wynik i tak naprawdę to czego potrzebujemy do szczęścia a przez szczęście rozumiem przyśpieszenie, znaczące tempa wzrostu gospodarczego, to zwiększona dynamika inwestycji. Na tę chyba jeszcze troszeczkę musimy poczekać….
CS: A to troszeczkę poczekać to znaczy ile pana zdaniem?
JB: Przedsiębiorcy inwestują wtedy, kiedy widzą przyszłość w różowych kolorach.
CS: Pan już widzi?
JB: Może na razie przebija się taki delikatny róż, w sektorze telekomunikacyjnym, gdzie pracuję, akurat to troszeczkę inaczej wygląda, ale nie on decyduje o poziomie inwestycji w całej gospodarce. Także konsumpcję mamy dobrą. Saldo obrotu z zagranicą mamy niezłe. Produkcję przemysłową mamy całkiem niezłą jak na to otoczenie w którym funkcjonujemy. Więc, jak mówię, do szczęścia brakuje tylko zwiększenia dynamiki inwestycji, bo te tak na dobrą sprawę tylko są w stanie, w dłuższym horyzoncie czasu poprawić tempo wzrostu gospodarczego.
CS: To patrząc na takie a nie inne wyniki i dane, które płyną z gospodarki i mając na uwadze przyszłoroczny budżet, to ja rozumiem, że minister finansów tak naprawdę w chwili obecnej może już spać spokojnie czy też nie?
JB: Myślę, że może spać spokojnie jeżeli chodzi o zagrożenie recesją, które było bardzo realne także na rok 2010. Wielu analityków przewidywało rok 2010 jeszcze gorszy niż 2009. Tak pewnie nie będzie, miejmy nadzieję, że tak nie będzie. Na pewno tak nie będzie w odniesieniu do gospodarki polskiej. Ale pewnie minister finansów ma wiele innych kłopotów, niż tylko tempo wzrostu gospodarczego. Pewne procesy fiskalne dzieją się niestety z lekkim opóźnieniem, w stosunku do realnych procesów gospodarczych i nie zawsze to ożywienie w gospodarce szybko przekłada się na polepszenie sytuacji fiskalnej dlatego, że w szczególności bezrobocie prawdopodobnie mimo lepszej dynamiki gospodarczej będzie jeszcze rosło, bo to są długo trwałe procesy. Procesy restrukturyzacji zatrudnienia nie dzieją się z dnia na dzień, dzieją się z kwartału na kwartał albo jeszcze z większym opóźnieniem, więc to może wpłynąć troszeczkę na spadek dynamiki przychodów z podatków dochodowych, a poprzez to być może, że także odbije się na jakiejś tam niższej dynamice konsumpcji niż by była gdyby nie wzrost bezrobocia.
CS: No tak, ale z drugiej strony mamy taką opinię, sprzed bodajże tygodnia, półtora, jak profesora Stanisława Gomułki, który mówi, że idziemy drogą węgierską i że może być w Polsce taka sama sytuacja jaka była na Węgrzech.
JB: Ja rozumiem, chodzi tutaj o to, iż mamy wysoki deficyt budżetowy, ale temu wysokiemu deficytowi budżetowemu towarzyszy recesja wszędzie i znacznie niższa dynamika, prawie recesyjne zachowanie gospodarki polskiej.
CS: Czyli tym deficytem pan by się tak nie przejmował?
JB: Momencik. Jeżeli mielibyśmy deficyt w sytuacji rozkwitu gospodarki, wysokiego tempa wzrostu gospodarczego i bardzo dobrej koniunktury na zewnątrz, tak jak to było wtedy kiedy rzeczywiście Węgry popadały w te duże kłopoty fiskalne, Europa wtedy kwitła, a mimo to Węgrzy mieli te duże kłopoty, no to sytuacja byłaby mniej więcej analogiczna. Nie jest. Nie należy się przejmować zbytnio deficytem jeśli nie jest zbyt nadmierny w sytuacjach recesyjnych, należy się przejmować deficytem wtedy kiedy gospodarka rośnie zbyt szybko i wtedy mamy deficyt, no to oznacza, że nigdy tego długu praktycznie nie będziemy w stanie spłacić. Musi przyjść taki czas kiedy w okresach dobrej koniunktury budżet realizuje nadwyżkę.
CS: Czyli na chwilę obecną - podsumowując sytuację z budżetem pan takowym deficytem, w takiej wysokości by się aż tak bardzo nie przejmował, jak czyni to większość ekonomistów bądź też analityków?
JB: Biorąc pod uwagę aktualną sytuację. Natomiast oczywiście to co jest problemem, to dostosowanie fiskalnej reformy systemu fiskalnego, które pod osłoną wzrostu gospodarczego znacznie łatwiej zrobić. Dzisiaj byłoby trudno ciąć wydatki, w szczególności wydatki socjalne, których mamy w budżecie za dużo i pewnie politycznie trudno byłoby przeprowadzić reformę systemu emerytalnego, która jest absolutnie niezbędna na długą metę. Natomiast pod osłoną wzrostu gospodarczego znacznie łatwiej jest to robić. Szkoda, że zmarnowaliśmy lata 2006 - 2007.
CS: Zostawmy sytuację budżetową na boku - przejdźmy do rynki telekomunikacyjnego - jak 2009 rok zakończy Polkomtel?
JB: Polkomtel zakończy dobrze.
CS: A to dobrze, w złotych, to znaczy ile?
JB: Jeżeli chodzi o przychody z podstawowej działalności, to będą one mniej więcej na poziomie roku ubiegłego, czyli biorąc pod uwagę inne sektory gospodarki bardzo dobrze, bo zwykle są to niższe przychody, czyli popyt na usługi telekomunikacyjne, nie ucierpiał istotnie. To co odbiło się negatywnie na sektorze telekomunikacyjnym i na kondycji finansowej, to sytuacja na rynku walutowym. My jesteśmy spółką wysokiej technologii i praktycznie całą technologię kupujemy niestety za granicą. Kupujemy telefony, kupujemy infrastrukturę, kupujemy systemy IT i większość naszych wydatków, to są wydatki walutowe i tak jak wiemy kilkadziesiąt procent niestety w roku 2009 wzrosły. Także z tego punktu widzenia, przy zachowaniu tego samego poziomu przychodów, nie możemy osiągnąć takich samych wyników jak w roku ubiegłym, ale myślę, że jesteśmy na bardzo dobrej trajektorii. Polkomtel na początku roku wziął w garść powiedziałbym, zastosowaliśmy dość ostre manewry i kosztowe i po stronie oferty projektowej. Także to co w sektorze telekomunikacyjnym jest istotne czyli wskaźnik EBIDTA, myślę, że będziemy mieć kilka procent poniżej ubiegłorocznej EBIDTYco myślę, będzie można uznać za bardzo duży sukces.
CS: A początek przyszłego roku, debiut na giełdzie?
JB: Nie wiem tego. W tej chwili rzeczywiście w spółce trwają przygotowania do upublicznienia. My w tej chwili ten projekt traktujemy jako jedną z możliwości zmiany struktury akcjonariatu. Jak wszyscy państwo wiecie PKN Orlen już od kilku lat ma w swojej strategii sprzedaż Polkomtela. Obecny zarząd postanowił to przyśpieszyć i zrealizować tak szybko jak się da i oczywiście sprzedaż akcji jest możliwa różnymi drogami, między innymi poprzez giełdę. Chcąc ten proces usprawnić taki projekt podjęliśmy. Czy w ostateczności Polkomtel będzie notowany czy nie, to pokaże przyszłość. Jeśli będzie taka decyzja akcjonariuszy, żeby tą drogą zmienić strukturę akcjonariatu będziemy gotowi.
CS: A pan by chciał żeby to była taka droga?
JB: Nie, w tej chwili sama giełda czy to aby spółka była notowana nie jest specjalnie potrzebne dlatego, że na giełdę się wchodzi albo wtedy kiedy potrzebujecie nowego kapitału i można wyemitować nowe akcje….
CS: A pan potrzebuje nowego kapitału?
JB:…Albo wtedy kiedy rzeczywiście któryś z akcjonariuszy chce wyjść ze spółki i pozbyć się własnych akcji. Jeżeli chodzi o konieczność pozyskania nowego kapitału, to nie ma takiej potrzeby w przypadku Polkomtela. My generujemy bardzo duże zyski i możemy je reinwestować. Także mamy możliwość finansowania rozwoju z długu, spółka jest nisko zadłużona. Natomiast druga opcja, otworzyliśmy ją; jeśli akcjonariusze będą chcieli zmienić strukturę akcjonariatu poprzez giełdę my będziemy gotowi.
CS: A jeżeli byłaby to zmiana poprzez giełdę, to można już w tej chwili szacować wielkość emisji w złotych?
JB: Pakiet Orlenu, to dwadzieścia cztery procent kapitału akcyjnego…
CS: A jak byśmy przekładali to na złote?
JB: W tej chwili, ponieważ proces IPO został już publicznie ogłoszony, będę ostatni, który może podpowiadać publicznie jaka to może być wartość, tego nie mogę robić. Ale oczywiście można zajrzeć do różnych analiz, nasze wyniki są dostępne, są publikowane, poprzez odpowiednie wskaźniki i porównywanie nas do innych telekomów, można sobie wyrobić pogląd o wartości tego pakietu.
CS: Jarosław Bauc - prezes Polkomtel S.A., były minister finansów. Dziękuję bardzo.
JB: Dziękuję bardzo.



























































