2008-03-08 07:55 Źródło: Informacyjna Agencja Radiowa
Jak urządzić sześciolatka
Kolorowe dywany, kącik zabaw, osobne świetlice i opieka po lekcjach - tak MEN chce osłodzić sześciolatkom obowiązek chodzenia do szkoły - pisze "Gazeta Wyborcza". Ale nauczyciele musieliby w związku z tym więcej pracować.
Sześciolatki obowiązkowo chodzą teraz do tak zwanych zerówek, które je przygotowują do szkoły. Ale od 2009 roku sześcioletnie dzieci w Polsce zaczną chodzić do pierwszej klasy. Zerówek nie będzie. W związku z tymi planami rodzice zaczęli się obawiać o przyszłość swoich dzieci, które moga mieć problemy z aklimatyzacją w nowych warunkach. Minister edukacji Katarzyna Hall zapewniła jednak, że sześciolatkom resort zorganizuje taką opiekę jak w przedszkolach.
W planach resortu, do których dotarła "Gazeta Wyborcza", jest zapis, że w klasach dla sześciolatków nie będzie ławek, tylko małe stoliczki do grupowej pracy. Będzie kącik zabaw z kolorowym dywanem, klockami, zabawkami, książeczkami. Tak, by sześciolatek uczył się przez zabawę, a nie z podręcznika. Sześciolatki dostaną też osobne świetlice, tylko dla nich. I zostaną w nich do popołudnia.
Pozostaje natomiast problem opieki nad dziećmi. W tym miejscu Ministerstwo Edukacji Narodowej dotyka osławionego nauczycielskiego tabu, czyli gwarantowanego przez Kartę nauczyciela tak zwanego pensum - czyli liczby godzin lekcyjnych w ramach etatu. Teraz Karta gwarantuje pedagogą 18 godzin, MEN chce, by pracowali 26, tak jak teraz świetliczanki. Takie plany rodzą sprzeciw i wątpliwości w środowisku nauczycieli.
Więcej o planach resortu edukacji w "Gazecie Wyborczej".
"Gazeta Wyborcza"/iar/lm/jędras
Sześciolatki obowiązkowo chodzą teraz do tak zwanych zerówek, które je przygotowują do szkoły. Ale od 2009 roku sześcioletnie dzieci w Polsce zaczną chodzić do pierwszej klasy. Zerówek nie będzie. W związku z tymi planami rodzice zaczęli się obawiać o przyszłość swoich dzieci, które moga mieć problemy z aklimatyzacją w nowych warunkach. Minister edukacji Katarzyna Hall zapewniła jednak, że sześciolatkom resort zorganizuje taką opiekę jak w przedszkolach.
W planach resortu, do których dotarła "Gazeta Wyborcza", jest zapis, że w klasach dla sześciolatków nie będzie ławek, tylko małe stoliczki do grupowej pracy. Będzie kącik zabaw z kolorowym dywanem, klockami, zabawkami, książeczkami. Tak, by sześciolatek uczył się przez zabawę, a nie z podręcznika. Sześciolatki dostaną też osobne świetlice, tylko dla nich. I zostaną w nich do popołudnia.
Pozostaje natomiast problem opieki nad dziećmi. W tym miejscu Ministerstwo Edukacji Narodowej dotyka osławionego nauczycielskiego tabu, czyli gwarantowanego przez Kartę nauczyciela tak zwanego pensum - czyli liczby godzin lekcyjnych w ramach etatu. Teraz Karta gwarantuje pedagogą 18 godzin, MEN chce, by pracowali 26, tak jak teraz świetliczanki. Takie plany rodzą sprzeciw i wątpliwości w środowisku nauczycieli.
Więcej o planach resortu edukacji w "Gazecie Wyborczej".
"Gazeta Wyborcza"/iar/lm/jędras

Dodaj komentarz