Urzędnicy tylko w ciągu ostatniego tygodnia mieli kilkadziesiąt telefonów od zdezorientowanych właścicieli firm, którzy już po fakcie zorientowali się, że zapłacili za ogólnie dostępne dane. Sprawę doskonale znają także pracownicy Dolnośląskiej Instytucji Pośredniczącej, która obsługuje naszych przedsiębiorców starających się o pieniądze z Unii. - Najwięcej takich telefonów było na początku roku, gdy zamykaliśmy duże projekty unijne - wyjaśnia Jolanta Cienciara z DIP. - Zdecydowaliśmy się umieścić ostrzeżenie przed firmami oferującymi płyty CD na naszej stronie internetowej - dodaje. I zapewnia, że wszystkie informacje potrzebne do wypełnienia wniosku można znaleźć na stronie internetowej urzędu i nie trzeba za nie nikomu płacić. Takie płyty oferuje przedsiębiorcom kilka firm. Zadzwoniliśmy do jednej z nich.
- Owszem, proponujemy płyty z informacjami o programach unijnych. Koszt jednej to 195 zł - przyznaje pracownik firmy Soft-Media z Chorzowa. - Zebraliśmy wiele ważnych informacji w jednym miejscu, a taki materiał musi kosztować. Nie zmuszamy nikogo do kupna - dodaje.
Jakub Przystupa z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu w takim działaniu nie widzi znamion przestępstwa. Zgadza się z nim Zbigniew Sebastian, prezes Dolnośląskiej Izby Gospodarczej. - Wiele firm doradczych wykorzystuje niewiedzę przedsiębiorców. A nikt nie napisze wniosku lepiej, niż sam właściciel firmy. Zamiast płacić za niepotrzebne informacje, przedsiębiorcy powinni zachować rozsądek i uwierzyć w siebie.
POLSKA Gazeta Wrocławska
Jerzy Wójcik































































