Wczorajsze zwyżki amerykańskich indeksów giełdowych zostały zdecydowanie ograniczone w ostatniej godzinie handlu, co mogło oznaczać pewną słabość obozu byków. Jednak Wall Street nieuchronnie zbliża się do poważniejszych rozstrzygnięć, które powinno nastąpić wraz z zakończeniem sezonu publikacji wyników kwartalnych.
Dzisiaj swoimi wynikami pochwalą się przede wszystkim spółki handlowe, które ostatnio działają pod silną presją realnej stagnacji wydatków konsumpcyjnych. Amerykanów borykających się z wysokimi cenami paliw oraz bardziej restrykcyjną polityką kredytową banków coraz trudniej jest bowiem zachęcić do wydawania pieniędzy.
Oprócz tego na rynek spłynie cała seria danych z przemysłu: oprócz informacji o produkcji i wykorzystaniu mocy wytwórczych inwestorzy zapoznają się z regionalnymi indeksami koniunktury w okręgu Nowego Jorku oraz Filadelfii.
Na dokładkę inwertujący i analitycy otrzymają dane o cotygodniowej liczbie nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych. Wraz z początkiem sesji rozpocznie się też wystąpienie szefa Fed-u Bena Bernanke.
Tymczasem o godzinie 13:50 notowania kontraktów terminowych na indeks S&P500 zyskiwały 0,3%, przekraczając poziom 1.410 punktów. Futures na Nasdaq zwyżkowały zaś o 0,4%.
K.K.





















