Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

Słownik - Private Banking


Wpisz szukane słowo

Ultra-High-Net-Worth Individuals (U-HNWI):


Zgodnie ze standardowymi światowymi do tej kategorii zaliczamy klientów dysponujących powyżej ...

zobacz pozostałe hasła...

2011-03-07 11:39 Źródło: Noble Bank

I bądź tu mądry


Ledwie udało się ugasić pożar w Portugalii, a nowe ognisko pojawiło się Tunezji, wiatr zmian błyskawicznie przeniósł pożogę nad Nil. Świat zmienia się szybko. Zbyt szybko, by przeciętny inwestor miał szansę rzetelnie przeanalizować skutki przemian i dostosować do nich swój portfel. Laik z portfelem akcji i funduszy, musi stać się nagle ekspertem od geopolityki by zastanowić się, jak zagrożenie zamknięcia Kanału Sueskiego wpłynie (już wpływa)  na ceny frachtów i ropy, choć dopiero co musiał być ekspertem od systemów emerytalnych i demografii w Europie.
A ile jest jeszcze miejsc na świecie, które zmieniając się wpłyną na rynki finansowe? Jak ewentualna restrukturyzacja długów, zmiany systemów politycznych i gospodarczych Tunezji i Egiptu wpłyną na kondycję francuskich banków (i gospodarki), a przez to na rynki finansowe całego świata? Jak wycenić rozprzestrzenienie się rewolucji na inne kraje? Czy seria katastrof naturalnych w Australii odciśnie piętno na światowej gospodarce? A przecież te nowe zmartwienia nie umniejszają roli wcześniejszych problemów – jak świat poradzi sobie z inflacją cen żywności, jak na GPW i złotego wpłynie „reforma” OFE, a jak podwyżka stóp procentowych, jak odebrane zostaną najnowsze dane makroekonomiczne i co z nich właściwie wynika, etc.
Naturalnie, po czasie okazuje się, że rewolucja w Egipcie czy Tunezji „musiała” nastąpić, bo wskazuje na to demografia (rośnie liczba młodych, dobrze wyedukowanych obywateli), a reżimy się starzeją. A ponieważ „było wiadomo”, człowiek przestaje wierzyć we własne umiejętności logicznego rozumowania, zdolność przewidywania zagrożeń, które pojawiają się nagle bez ostrzeżenia, choć powinny być znane i rozpoznane wcześniej.
Ale przecież jeden człowiek nie może znać się na wszystkim, być geopolitykiem, makroekonomistą, znawcą analizy technicznej i fundamentalnej w jednej osobie.
Co może pomóc poruszać się w tym zalewie zdarzeń, informacji i zagrożeń? W odróżnieniu informacji ważnych od nieistotnych komentarzy? Nie będę oryginalny twierdząc, że trzeba liczyć na siebie. Na własne umiejętności i trzymanie się zasad. Zyski trzeba maksymalizować, straty ucinać, raporty kwartalne czytać uważnie, w weekend odetchnąć wiosennym powietrzem, żeby nie zwariować i żeby zachować dystans. Skupienie się na sobie i najbliższym otoczeniu, zamiast na problemach całego świata, powinno pomóc. I w życiu, i w inwestycjach.






Komentarze do artykułu