Po kolejnym 12-godzinnym posiedzeniu w Brukseli o 4 nad ranem ciężko spracowani ministrowie finansów strefy euro zatwierdzili drugi pakiet pomocy dla Grecji w wysokości 130 mld euro. Kiedy będzie trzeci? Bo że być musi, to pewne jak amen w pacierzu.
No chyba, że nie będzie i Grecja sobie spokojnie powróci do drahmy, przed czym drugi pakiet ma ją „uratować”. Grecję próbuje się odstawić od najlepszego lekarstwa jakie jest dla niej obecnie dostępne.
O czym świadczy przykład z Północy. Z Islandii. Właśnie podwyższono jej ratingi. Ratingi oczywiście nie ważne, ale miło że agencje ratingowe doceniły efekty działań sprzecznych z ich własnymi zaleceniami. Po wybuchu kryzysu Islandczycy chronili rodzimych depozytariuszy, a nie banki, czy ich akcjonariuszy. Skutek pozytywny.
Plan ratunkowy dla Grecji przewiduje ochronę wierzycieli. Co prawda ze zredukowanym poziomem wierzytelności i to o 75% – ale jednak ochronę. A przecież banki nie poniosły tam takich strat, o jakich myślą laicy. Banki pożyczały Grekom nie pieniądze w bankach zgromadzone – bo aż tyle to w nich nie ma – tylko pieniądze kredytowe, wyemitowane na podstawie zobowiązań innych rządów do spłaty wcześniej zaciągniętych przez nie kredytów. W zamian ma nastąpić wzmocnienie nadzoru nad Grecją i ustanowienie w Atenach stałej misji Komisji Europejskiej, MFW i EBC, której zadaniem będzie udzielanie pomocy (sic!!!) rządowi Grecji przy modernizacji państwa (...).
Ciąg dalszy tekstu na blogu Roberta Gwiazdowskiego. Zapraszamy!






























































