Nasz samolot jest jedyną maszyną czwartej generacji pozostającą obecnie w służbie wojsk lotniczych – przekonywali wczoraj członków sejmowej komisji obrony szefowie Gripen International, brytyjsko-szwedzkiego konsorcjum, producenta samolotu Gripen, który startuje w przetargu na samoloty wielozadaniowe dla polskiego lotnictwa wojskowego. Do tego, jak zaznaczał ambasador Szwecji Matts Staffanson, dochodzą kolejne atuty: atrakcyjne finansowanie i imponujący offset. Przekonywał on, że Gripen, jako produkt „prawdziwie międzynarodowy”, umożliwiłby polskiej gospodarce kontakty zarówno z przedsiębiorstwami Europy, jak i USA, a znaczna część jego wyposażenia i uzbrojenia to produkty amerykańskie.
Gripen, to wedle obliczeń Paula Boxwella, wiceprezesa GI ds. sprzedaży, samolot oszczędny. Przy 48 samolotach zakupionych w ramach przetargu Polska wydałaby podczas 30 lat eksploatacji o 2mld USD mniej, niż w przypadku F-16. Autorzy prezentacji odnieśli się też do kwestii radaru. Przypomnijmy, że podczas swojego ostatniego pokazu Lockheed Martin chwalił się, iż posiada najbardziej nowoczesny radar ze wszystkich konkurentów – APG-68(v)9. Na to zaraz zareagowali Francuzi udowadniając, że ich radar RDY-2 w niczym nie ustępuje modelowi amerykańskiemu, a w dodatku mieli go wcześniej. – Każdy z samolotów posiada radary o podobnych właściwościach. Pozostaje tylko pytanie, w jaki sposób korzysta się z otrzymywanych danych – zauważył jeden z uczestników pokazu. Bezpardonowa licytacja połączona z dyskredytowaniem przeciwnika jest teraz na porządku dziennym, bo przecież za dwa tygodnie nastąpi otwarcie ofert. Jeszcze przed tym terminem swój samolot zaprezentują w Sejmie Francuzi.
ANNA KŁOSSOWSKA





























































